Zaległy komentarz

Zaproszenia Freya von Moltke-Stiftung, by wygłosić wykład w Krzyżowej, nie mogłem odrzucić. Stało się tak z kilku powodów, których w tym miejscu nie warto wymieniać. Mój zamiar chwalebnej izolacji w czasie urlopu naukowego co rusz musze modyfikować… Wizyta w Krzyżowej, obok bardzo ciekawego spotkania ze słuchaczami mojego wystąpienia, była też dogodną okazją, by w końcu zwiedzić wystawę „Odwaga i pojednanie”. Byłem zaangażowany w początkowe fazy jej tworzenia. Jednak po wystąpieniu z mojego punktu widzenia poważnych rozbieżności, moje drogi z twórcami wystawy się rozeszły. Czy wszystkie moje zastrzeżenia i zarzuty były trafione? Mogłem się o tym przekonać w trakcie sobotniego pobytu w dawnym gnieździe rodziny von Moltke.

Arrow
Arrow
Slider

Na zwiedzenie wystawy poświęciłem sporo czasu i uwagi. Przed laty swe krytyczne uwagi zgłosiłem na podstawie przedstawianych projektów. Częściowo moje ówczesne stanowisko musi ulec rewizji, jednak nie wszystkie wątpliwości ustąpiły. Nadal pozostaje dla mnie otwartym pytanie, czy wystawa odpowiednio mierzy się z problemem specyfiki miejsca, jakim jest Krzyżowa, niewielka wieś w pobliżu Świdnicy, o bardzo ciekawej w XIX i XX w. historii? Czy wystawa jasno tłumaczy, dlaczego w 1989 r. wybrano właśnie ją na miejsce wydarzenia religijno-politycznego, które do historii przeszło jako Msza Pojednania? W moim odczuciu wystawa tego nie tłumaczy. Widz może mieć wrażenie, że ta ekspozycja mogła zostać udostępniona w wielu miejscach w Polsce. Wystarczyłoby dodać lokalne moduły o różnych przejawach zbliżenia i pojednania polsko-niemieckiego i wystawa – w jej nowej  odsłonie – byłaby gotowa.

W ostatnich latach powstało kilka wystaw historycznych, które – jedne mniej, inne bardziej – wywołują dyskusje i czasem dość głębokie kontrowersje. Być może jest to często związane ze specyfiką tej formy prezentacji. Każdy z kuratorów stoi przez problemem redukcji, selekcji materiału. By nie zostać posądzonym o dowolność, nieuzasadniony rewizjonizm uznanego przebiegu wypadków, wybrane do prezentacji elementy powinny tworzyć logiczną całość. Każda wystawa oczywiście jest przede wszystkim dziełem autorskim. Kontrowersji nie będą więc budzić takie czy inne sposoby postrzegania tematu przez organizatorów, o ile zostaną uznane za spójne i uzasadnione.

25. rocznica Mszy Pojednania w Krzyżowej była dobrą okazją do przypomnienia przełomu w stosunkach polsko-niemieckich, którego znaczenie i niezwykłość zbyt łatwo dziś chyba lekceważymy. Przygotowanie na ten temat wystawy było więc oczywistym posunięciem. Otwarto ją uroczyście w 2014 r. w obecności premier RP, Ewy Kopacz oraz kanclerz RFN, Angeli Merkel. Organizatorem wystawy było Muzeum Historii Polski we współpracy z Fundacją „Krzyżowa“ dla Porozumienia Europejskiego, jej kuratorami byli językoznawca, dr hab. Waldemar Czachur oraz dziennikarz i były działacz opozycji antykomunistycznej, dr Kazimierz Wóycicki.

Na miejsce wystawy plenerowej wybrano dawny ogród na terenie zespołu pałacowego w Krzyżowej. Tworząc architekturę wystawy, umiejętnie wykorzystano położenie terenu. Zwiedzający porusza się na dwóch poziomach. Pierwszy – zasadniczy – składa się z trzech części tematycznych: ukazania II wojny światowej, trudnego dialogu polsko-niemieckiego po niej oraz prezentacji przykładowych osób symbolizujących pojednanie polsko-niemieckie. Drugi poziom to forum dyskusyjne, które znajduje się na tyłach wystawy. Do prezentacji treści wykorzystano spatynowane stalowe blachy. Umieszczono na nich wielkoformatowe obrazy, specjalnie powstałe z tej okazji. Są one wizją artystyczną na podstawie oryginalnych zdjęć z przeszłości (do koloru rdzy dostosowano też realizacje malarskie). Informacje tekstowe umieszczono w kapsułach. Są dostępne w trzech językach, po polsku, niemiecki i angielsku. Wieczorem kapsuły są podświetlane, co umożliwia zwiedzanie także po zmroku.

Moim zdaniem najlepiej przedstawia się część druga wystawy, część pierwsza i trzecia budzą trochę wątpliwości. Prologiem do wystawy są daty symbolizujące drogę do wojny i jej początek. Wprawdzie uwypuklono 1 września, jednak zabrakło 23 sierpnia (pakt Ribbentrop-Mołotow) i 17 września. Znajdziemy natomiast daty przejęcia władzy przez Hitlera, anszlusu Austrii itd. Pakt z Kremlem oraz agresja ZSRR na Polskę znajdują się w innym miejscu. To odizolowanie jest niezrozumiałe, stoi też w sprzeczności z obecnym tokiem przedstawiania tamtych wydarzeń. Podkreśla się w nich radziecko-niemieckie współdziałanie w polityce agresji i aneksji, czego początkiem był tajny protokół do owego słynnego paktu. Brak jest również odniesienia do sytuacji w Niemczech po 1933 r. Autorzy nie uznali za stosowne wymienić wśród ważnych dat m.in. wielkiego pogromu Żydów w listopadzie 1938 r. Narracja tej części – mimo iż zaczyna się w 1933 r., podporządkowana jest polskim doświadczeniom okresu wojny. Autorzy wystawy wykorzystali ciekawe rozwiązanie inscenizacyjne: labirynt czy raczej wąwóz, w którym porusza się zwiedzający. Po pokazaniu rozpoczęcia działań wojennych przeciwko Polsce, ściany tego labiryntu stopniowo się schodzą, co silnie działa na emocje oglądającego. Wzmacniają dodatkowo to wrażenie wielkoformatowe obrazy więźniów za drutami obozów koncentracyjnych i dzieci, ofiar wojny.

Autorzy przywołali miejsca zbrodni nazistowskich. Nie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego wymieniając Piaśnicę, skoncentrowano się na pierwszym etapie funkcjonowania jej jako miejsca eksterminacji: mordach na polskiej inteligencji, duchownych i urzędnikach z Pomorza. Piaśnica nie jest tylko miejscem polskiej martyrologii. Ginęli tam Żydzi oraz przedstawiciele innych narodów, z których największa grupę stanowili obywatele III Rzeszy. W lasach piaśnickich mordowano w ramach akcji eutanazji także pacjentów szpitali psychiatrycznych. Również Polskie Państwo Podziemne potraktowano bardzo skrótowo. To dziwi, zważywszy na możliwość oglądania wystawy przez bardzo zróżnicowanych odbiorców, gości MDSM w Krzyżowej. Zwiedzający może zapoznać się ze schematem funkcjonowania ruchu oporu w Polsce (zamieszczonym jedynie po polsku). Można tylko dodać, że schemat ten istnieje także w języku angielskich, jednak nie skorzystano z tej wersji. Na przeciwległej ścianie umieszczono wizerunek Helmuta J. von Moltke’go i informacje o (współ-)utworzonej przez niego grupie opozycji antyhitlerowskiej, „Kręgu z Krzyżowej“. Obok w kapsule umieszczono krótkie informacje o tej grupie. Szkoda, że nie pokazano sporządzonego przed laty schematu tej grupy i jej powiązań z kręgami opozycyjnymi. Taka mapa niemieckiego sprzeciwu wobec Hitlera bardzo by się przydała, zwłaszcza polskim zwiedzającym. Widz w takim miejscu, jak Krzyżowa, chciałby się więcej dowiedzieć i o polskim ruchu oporu, jego funkcjonowaniu, jak i o niemieckiej opozycji (można byłoby bardziej podkreślić specyfikę różnych form sprzeciwu i walki, odnieść się do wielkiej niegdyś debaty na temat pojęć opór i opozycja).

Ta część kończy się ukazaniem problemu utraty ojczyzny oraz masowymi migracjami w latach 1945-1946. Czytając tekst o „utracie domu“, zastanawiałem się nad recepcją badań naukowych. W Polsce i Niemczech po 1989 r. odbyły się setki dyskusji na temat przymusowych migracji. Zrealizowano wiele projektów, ukazały się osobne publikacje o charakterze dokumentacyjnym i monograficznym. Oglądając tablice po raz kolejny zadałem sobie pytanie, dlaczego zrezygnowano z bezpośredniego odniesienia się do Krzyżowej i pokazania jej sytuacji pod koniec wojny i pierwszych miesiącach po niej? Przed wielu laty pod kierunkiem prof. Karola Joncy przygotowaliśmy obszerny tom dokumentów na ten temat, który – taki był od początku zamiar Profesora – dostępny był po polsku i niemiecku. Tablica ta powinna być raz jeszcze uważnie przemyślana, w obecnym kształcie jest krokiem wstecz w stosunku do najnowszych ustaleń. Jej poziom ogólnikowości sprawia, że widz właściwie niczego nowego się tu nie dowiaduje, a stosowanie terminu „przesiedlenie” na określenie różnych migracji jest niewłaściwe.

W drugiej części wystawy pokazano różne przykłady działań, które można streścić dwoma słowami: od wrogości do przyjaźni. Pokazanie procesu zbliżenia jest, jak mi się wydaje, najmocniejszą stroną tej wystawy. Starano się zwrócić uwagę na przykłady działań w obu państwach niemieckich, co dla wielu osób może być czasami zaskoczeniem (NRD nie budzi wszak u nas większego zainteresowania), a na pewno ciekawą propozycją do dyskusji. Pokazanie opozycji polskiej i enerdowskiej także należy potraktować z uznaniem. Jest to temat, który rzadko gości w debatach polsko-niemieckich. W Polsce często niesłusznie pomijamy tych nielicznych przedstawicieli opozycji antykomunistycznej w NRD, którzy wielokrotnie pod wrażeniem „polskiej rewolucji Solidarność“ stawiali opór własnemu państwu i doświadczali z jego strony represji.

W części trzeciej wystawy skorzystano z metody biograficznej. Wybrano postacie z Polski i Niemiec, które po 1945 r. działały szczególnie aktywnie na rzecz zbliżenia polsko-niemieckiego. W tej części znajduje się najwięcej odniesień do współczesnej Krzyżowej. Można poznać biografie wybranych osób, które przybliżały Polakom m.in. opozycję antyhitlerowską, w 1989 r. aktywnie włączyły się w tworzenie w Krzyżowej Fundacji „Krzyżowa“ dla Porozumienia Europejskiego. Wybór niektórych osób budzi jednak kontrowersje i wymaga komentarza, który musiałby wykroczyć poza krótki biogram dołączony do każdej fotografii. Na wystawie znajdziemy bowiem przestawicieli władz komunistycznych, czy aktywnych współpracowników służb bezpieczeństwa. Każda z tych osób – co warto podkreślić – posiada zasługi dla relacji polsko-niemieckich, jednak ich biografie pokazują, że droga do zbliżenia polsko-niemieckiego była wyboista i pełna zwrotów. Spotykali się na niej i bezsprzeczni bohaterowie, ale także i osoby związane z systemem. Ta złożoność biografii prezentowanych osób z pewnością jest dobrą okazją do szerszych dyskusji. Czy Krzyżowa jest jednak na to przygotowana? (na stronie internetowej projektu znajduje się wykaz osób zaangażowanych w proces zbliżenia. Poszerzono go o nowe, jeszcze żyjące postacie. Z nieznanych mi powodów zabrakło jednak wśród wymienionych prof. Władysława Bartoszewskiego, którego wkładu chyba nie ma potrzeby tu dodatkowo przedstawiać).

Wystawa w Krzyżowej porusza wiele wątków. Niektóre są – jak starałem się wykazać w tym wpisie – potraktowane obszernie, inne budzą wątpliwości i wymagają w moim odczuciu ponownego przemyślenia. Miejscem, gdzie można o tych problemach rozmawiać, jest z pewnością forum, które znajduje się w tylnej części wystawy. W przyszłości warto byłoby pomyśleć o przygotowaniu materiałów dydaktycznych dla nauczycieli i uczniów, biorących udział w różnych inicjatywach MDSM.

Zob. także:

Niekończący się spór

Moltke a Polska

Rodzina von Moltke w Krzyżowej

O opozycji antyhitlerowskiej zdań kilka

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

  1. arkadiusz stempin

    W kontekście tych zarzutów byłoby sensownie zorganizować konferencję w Krzyżowej – konferencję, która podjęłaby inkryminowane na wystawie wątki, a która ponadto zastanowiłaby się nad utrwaleniem pozytywnego mitu pojednania i dialogu polsko-niemieckiego – tak, jak utrwala się mit pojednania niemiecko-francuskiego, zarówno w wymiarze politycznym, jak i kulturowym (kulturowotwórczym).

Skomentuj