O opozycji antyhitlerowskiej zdań kilka

Po II wojnie światowej w granicach państwa polskiego znalazły się dwa główne miejsca niemieckiej opozycji antynazistowskiej, Wilczy Szaniec, miejsce zamachu na Hitlera w Gierłoży k. Kętrzyna oraz Krzyżowa k. Świdnicy, miejsce spotkań jednej z grup opozycyjnych – „Kręgu z Krzyżowej”. Nota bene świadomość istnienia tej drugiej miejscowości w społeczeństwie polskim była przez dziesięciolecia prawie żadna i ograniczała się jedynie do grona specjalistów zajmujących się tą problematyką. Jaki więc kreślono obraz niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej w Polsce? Jaką rangę przypisywano temu przekazowi? Jakie nowe tendencje można zauważyć po 1989 r.?

\"\"

Niemiecka opozycja antyhitlerowska przeciwko narodowemu socjalizmowi nie była początkowo przedmiotem samodzielnych studiów polskich historyków. Okazję do wypowiedzi na ten temat dawały natomiast publikacje ukazujące się w Zachodnich Niemczech (potem RFN). Recenzowano je w polskich czasopismach naukowych. Uwagę recenzentów zwróciły takie publikacje, jak Fabiana von Schlabrendorffa „Oficerowie przeciwko Hitlerowi”, Hansa Rothfelsa „Niemiecka opozycja przeciwko Hitlerowi” czy Gerharda Rittera „Carl Goerdeler i niemiecki ruch oporu”. Książki tych autorów służyły jednak przede wszystkim jako punkt wyjścia do rozważań propagandowych, tak charakterystycznych dla tego okresu. Niemiecką opozycję wywodzącą się z kręgów konserwatywnych opisywano jako „niezdecydowaną”, „hamletyzującą”. Zamach z 20 lipca określano mianem puczu, którego sprawcami nie byli antyfaszyści, lecz wojskowi. W związku z tym nie mógł on być traktowany jako wyraz ruchu oporu, lecz jako wynik taktycznych rozgrywek. „Puczowi” Stauffenberga i jego grupy odmawiano ogólnoniemieckiego charakteru, a podkreślano jedynie jego wewnętrzne implikacje, tzn. miał być efektem sporów wewnątrz ruchu narodowosocjalistycznego. Autorom zachodnioniemieckim zarzucano niejednokrotnie fałszowanie przeszłości i tworzenie mitów. Ten motyw będzie się wielokrotnie pojawiać także w późniejszych polskich opiniach.

\"\"

O ile w latach 50. i 60. zainteresowanie niemiecką opozycją w III Rzeszy było ograniczone do ukazania organizacji lewicowych i podkreślenia ich walki z nazizmem, to w latach 70. i 80. starano się w większym zakresie uwzględnić także grupy konserwatywne. Pojawiają się także pierwsze symptomy krytycznego podejścia do wcześniejszego sposobu ujmowania tej problematyki. Pomimo dyskusji między historykami polskimi i (zachodnio-)niemieckimi nie osiągnięto porozumienia w sprawie używanych terminów. W polskiej literaturze historycznej upowszechniło się używanie określenia opór i opozycja, unikano natomiast pojęcia ruch oporu, sugerującego znaczne i zorganizowane formy oporu społecznego (jak np. polskie podziemie w latach II wojny światowej). Studia wrocławskiego historyka państwa i prawa, prof. Karola Joncy na temat opozycji antyhilterowskiej, zwłaszcza „Kręgu z Krzyżowej” miały pionierski charakter. Powstały  w nowym okresie w relacjach polsko-niemieckich. Po podpisaniu układu normalizacyjnego w 1970 r. historycy polscy mogli swobodniej wypowiadać się na tematy niemieckie, dotyczyło to także opozycji antyhitlerowskiej.

Pojawiła się również możliwość nawiązania bliskich kontaktów z historykami niemieckimi. Ciekawym forum dla takiego dialogu była w tym okresie Komisja Podręcznikowa Polsko-Niemiecka. W Łańcucie w czerwcu 1977 r. odbyła się konferencja podręcznikowa polsko-niemiecka, która była poświęcona porównaniu polskiego ruchu oporu z opozycją antyhitlerowską. Materiały z tej konferencji do dzisiaj są warte lektury!  W drugiej połowie lat 80. zaczęto rozszerzać pole zainteresowań badawczych w zakresie form oporu. Przykładem może być publikacja Henryka Olszewskiego poświęcona przejawom oporu wśród niemieckich nauczycieli szkół wyższych w czasach nazistowskich. Pod koniec lat 80. ukazały się studia pod redakcją prof. Joncy poświęcone różnym aspektom dziejów opozycji antyhitlerowskiej.  W latach 70. ukazały się w Polsce pierwsze tłumaczenia prac niemieckich historyków poświęconych niemieckiej opozycji, choć z początku były to prace pochodzące jedynie spod pióra historyków enerdowskich. Publikacje źródłowe na ten temat należały do rzadkości.

\"\"

Przełom polityczny w Polsce w 1989 r. spowodował wzrost zainteresowania omawianym tu problemem. Przyczyniło się do tego bez wątpienia odpadnięcie wszelkich barier politycznych utrudniających dotąd swobodne prowadzenie badań naukowych w tym zakresie oraz podpisanie układu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie między Polską a RFN, który zapowiadał m.in. utworzenie w Krzyżowej, miejscu narad jednej z ważniejszych grup przeciwników Hitlera, miejsca spotkań młodzieży polsko-niemieckiej. Od początku lat 90. organizowano w Polsce wystawy poświęcone niemieckiemu ruchowi oporu, które były przygotowywane przez niemieckich autorów. Opublikowano także polskie wersje katalogów do tych wystaw. 

Nie ulega wątpliwości, ze nadal dezyderatem badawczym dla historyków w Polsce pozostaje napisanie syntezy antynazistowskiego ruchu oporu w Niemczech, w której wykorzystano by dorobek historiografii niemieckiej, jak i polskie refleksje naukowe na ten temat.

\"\"

Niemiecka opozycja w Polsce nie przyciągała przy tym jedynie uwagi historyków. W dyskusjach i sporach na temat postaw Niemców wobec nazizmu, istnienia lub nie zbiorowej winy, musiały pojawiać się postacie nielicznych „sprawiedliwych”. W ostatnich latach można zauważyć nawet znaczne zainteresowanie niektórych kręgów społeczeństwa polskiego, głównie intelektualnych, tą problematyką. Pierwsze tego przejawy były dostrzegalne już połowie lat 60. W słynnym orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. znajduje się interesujący fragment poświęcony niemieckiej opozycji.

„Wiemy doskonale – pisali biskupi polscy –, jak wielka część ludności niemieckiej znajdowała się pod nieludzką, narodowosocjalistyczną presją. Znane nam są okropne udręki wewnętrzne, na jakie swego czasu byli wystawieni prawi i pełni odpowiedzialności niemieccy biskupi, wystarczy bowiem wspomnień kardynała Faulhabera, von Galena i Preysinga. Wiemy o męczennikach ‘Białej Róży’, o bojownikach ruchu oporu z 20 lipca, wiemy, że wielu świeckich i kapłanów złożyło swoje życie w ofierze (Lichtenberg, Metzger, Klausener i wielu innych). Tysiące Niemców zarówno chrześcijan, jak i komunistów, dzieliło w obozach koncentracyjnych los naszych polskich braci …

\"\"

To odwołanie się biskupów polskich do tragedii niektórych Niemców w okresie III Rzeszy, a zwłaszcza do losu przedstawicieli niemieckiej opozycji stało się dla części polskich katolików skupionych wokół Klubów Inteligencji Katolickiej zachętą do zajęcia się tymi zagadnieniami. Jedna z czołowych przedstawicielek tego środowiska, Anna Morawska, opublikowała w 1969 r. we wrześniowym numerze miesięcznika ZNAK fragmenty swej przygotowanej do druku książki poświęconej Dietrichowi Bonhoefferowi pod tytułem „‘Inne Niemcy’ w Trzeciej Rzeszy”. Autorka podjęła polemikę z dotąd utartymi ocenami konserwatywnego ruchu oporu oraz zamachowców z 20 lipca. Polskiemu czytelnikowi starała się zwrócić uwagę na warunki, w jakich przyszło im działać. Niejednokrotnie występowali oni przeciwko własnemu narodowi, a także przekreślali tradycje kulturalne zakorzenione od stuleci w Niemczech.

Ludzie, którzy nosili się z myślą, by podstępnie obalić uwielbianego wodza, bądź w okresie, gdy wiódł on ich ojczyznę od sukcesu do sukcesu, bądź wtedy, gdy rozpętana już wojna zaczynała być dla tej ojczyzny zagrożeniem, ci ludzie – i to trzeba pamiętać – nie stali wobec zadań tak tragicznie prostych jak ruch oporu w krajach pod wrogą okupacją. Ich społeczeństwo było przeciw nim. Przeciw nim długo zdawały się przemawiać różne narodowe racje stanu. Przeciw nim działała też rzec można cała ich kultura: najgłębiej zakorzenione tradycje polityczne, filozoficzne i religijne Niemiec w ostatnich stuleciach. Przeciw nim wreszcie przemawiał nie tylko cały ten ‘horyzont czasu’, w którym żyli, i z którym musieli się szamotać. Był także ‘horyzont własny’ każdego z nich.

\"\"

Ponadto Morawska opublikowała w tym numerze wybór listów z więzienia jednego z członków „Kręgu z Krzyżowej”, jezuity Alfreda Delpa. Na jakie trudności ze strony władz komunistycznych natrafiła autorka ze swą publikacją książkową, może świadczyć już wybór tytułu: „Chrześcijanin w Trzeciej Rzeszy”. Użycie w tytule nazwiska bohatera jej publikacji, Boenhoeffera, nie było wtedy jeszcze możliwe. Książka Morawskiej o Bonhoefferze oraz opublikowane przez nią w osobnej książce pisma tego ewangelickiego opozycjonisty spotkały się z dużym zainteresowaniem i bardzo szybko wykupiono cały nakład. 

W kontekście tego zainteresowania problematyką niemieckiego ruchu oporu należy wspomnień o inicjatywie prof. Karola Joncy zabezpieczenia przed dalszą dewastacją niektórych budynków w Krzyżowej (łącznie z nieopodal położonym mauzoleum marszałka Helmuta von Moltke). Sprzymierzeńca w realizacji tych planów znalazł Jonca w miejscowym proboszczu, ks. Kazimierzu Kuźnickim, a po jego śmierci w ks. Bolesławie Kałuży. Udało się wtedy zabezpieczyć groby rodziny von Moltke oraz uratować zachowane jeszcze elementy wyposażenia mauzoleum. Działania K. Joncy na tym jednak nie zakończyły się. Pod koniec lat 70. poznał on Gera van Roona. Przedstawił mu pomysł utworzenia w Krzyżowej polsko-holenderskiego gospodarstwa ekologicznego. Po zakończeniu II wojny światowej majątek rodziny von Moltke zamieniono w PGR i chciano wykorzystać istniejące już możliwości gospodarowania. Inicjatywę profesorów przekreśliło wprowadzenie stanu wojennego w Polsce w grudniu 1981 r. i wprowadzenie ograniczeń w kontaktach z zagranicą.

Ponownie do przyszłości Krzyżowej powrócono w 1984 r. Tym razem inicjatorem była Fundacja im. Friedricha Eberta, która planowała utworzenie w Krzyżowej miejsca spotkań młodzieży polskiej i niemieckiej. Wprawdzie odbyły się w następnych miesiącach na ten temat rozmowy polsko-niemieckie na najwyższym szczeblu, jednak władze polskie długo zwlekały z zajęciem stanowiska w tej sprawie. W czerwcu 1986 r. ukazał się w końcu artykuł w „Trybunie Wałbrzyskiej” pod tytułem „Ta inicjatywa budzi wątpliwości”. Stanowisko rządu polskiego przedstawił rzecznik prasowy, Jerzy Urban. „Postulat upamiętnienia niemieckiego, antyhitlerowskiego ruchu oporu przez stworzenie odpowiedniego miejsca pamięci w Krzyżowej oraz towarzysząca mu, napływająca z RFN argumentacja, budzi poważne wątpliwości”.

Odpowiedź władz PRL była zatem negatywna. Na początku 1989 r. chciano postawić w Krzyżowej pomnik upamiętniający członków grupy skupionej wokół Moltkego. W kwietniu tego roku lokalny organ PZPR, „Gazeta Robotnicza” ripostowała: „Nie mamy nic przeciwko temu, by Bundestag stawiał pomniki w RFN, ale nie w pobliżu Świdnicy”. Kilka miesięcy później stanowisko to wobec głębokich zmian politycznych w Polsce i Niemczech było już nieaktualne.

\"\"

Inicjatywę w sprawie Krzyżowej podjął wrocławski Klub Inteligencji Katolickiej, który od końca 1988 r. interesował się tym zagadnieniem. W czerwcu 1989 r. zorganizował on pierwszą konferencję, na której dyskutowano nad historią tego miejsca i możliwością upamiętnienia Moltkego i jego towarzyszy. Te starania KIKu zbiegły się z przemianami demokratycznymi w Polsce, zmianą stosunków polsko-niemieckich. W listopadzie 1989 odsłonięto w Krzyżowej obelisk ku czci Moltkego i jego przyjaciół, a miejscowość ta po mszy św. z udziałem kanclerza RFN i polskiego premiera stała się symbolem polsko-niemieckiego pojednania. Członkowie „Kręgu z Krzyżowej” ze swymi demokratycznymi poglądami, proeuropejskim nastawieniem byli dobrymi postaciami na patronów tego zbliżenia. Sukces przedsięwzięcia był możliwy dzięki wsparciu ze strony władz RFN oraz nowego rządu NRD. Pieniądze, które wyasygnowały władze niemieckie w ramach tzw. kredytu Jumbo, umożliwiły odbudowę zniszczonego kompleksu zabudowań w Krzyżowej i stworzyło podstawy dla działalności Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży. Dzisiaj jest to tętniące życiem centrum spotkań młodzieży z Polski i Niemiec, ale także – coraz częściej – z całej Europy.

Przemiany demokratyczne w Polsce po 1989 r. zaowocowały także ożywionymi publicznymi dyskusjami na tematy historii najnowszej. Jednym z ich tematów stała się antyhitlerowska opozycja. Impulsem do debat było odsłonięcie tablic pamiątkowych w miejscach związanych biografiami opozycjonistów, albo projekcje niemieckich filmów poświęconych różnym odłamom opozycji, jak np. grupie studentów z Monachium („Biała Róża”). Część Polaków nie potrafiła zrozumieć charakteru niemieckiego sprzeciwu wobec nazizmu. Często zapominano o warunkach życia w III Rzeszy. Proste porównania z doświadczeniami Polaków z okresu okupacji nie było przydatne. Wydaje się, że poznanie warunków i motywów działania „tych nielicznych” nadal pozostaje wyzwaniem. Bez wątpienia należy zacząć od szkoły i używanych na lekcjach historii podręczników. Wiele tu można zmienić. Jedynie nieliczni autorzy wspominają bowiem o opozycji antyhitlerowskiej, pokazują uczniom warunki w jakich przyszło jej działać, przedstawiają główne postaci.

Jak trudno jest prowadzić debatę na ten temat w szkole, mogłem przekonać się kilka lat temu. Z inicjatywy Kingi Hartmann, pracownika Schulamt Bautzen, powstał projekt przygotowania materiałów uzupełniających do historii. Do współpracy zaprosiła kilku historyków oraz nauczycieli historii po stronie polskiej i niemieckiej. W czasie licznych dyskusji z nauczycielami autorzy przyszłych materiałów uzupełniających wytypowali kilka tematów, które koniecznie trzeba było opracować. Przykładowo takimi tematami były podpisanie układu Ribbentrop-Mołotow i jego skutki, deportacje obywateli polskiej w głąb ZSRR itd. W polskich podręcznikach zauważono również brak informacji o opozycji antyhitlerowskiej. Na przykładzie dyskusji „Kręgu z Krzyżowej” o przyszłej Europie chcieliśmy przybliżyć polskim uczniom losy tej grupy i jej sposób myślenia. Opublikowane po polsku i niemiecku materiały uzupełniające spotkały się z dużym zainteresowaniem. Niestety, część czytelników nie zrozumiała, że ma do czynienia z książką uzupełniającą. W Polsce autorom zarzucono ogromne luki, wyrażano swe niezadowolenie z powodu braku osobnych rozdziałów poświęconych Polskiemu Państwu Podziemnemu itd. Nie było to naszym zamiarem, nie chcieliśmy zastępować regularnego podręcznika, a jedynie dać uczniom w Polsce i Niemczech ten sam materiał uzupełniający i zachęcić ich do wspólnych polsko-niemieckich debat. Należy mieć nadzieję, że przyszły podręcznik polsko-niemiecki zlikwiduje te problemy, a uczniowie będą mogli więcej dowiedzieć się o historii oporu i opozycji w okresie III Rzeszy w Niemczech i podczas okupacji i niemieckiej i radzieckiej.

\"\"

Nie ulega wątpliwości, że w popularyzowaniu wiedzy o niemieckim ruchu oporu w Polsce duże zasługi ma Fundacja „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego oraz Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży „Krzyżowa”. Fundacja od momentu jej powstania organizowała tzw. konferencje majowe, podczas których podejmowano kwestie niemieckiego ruchu oporu. Materiały z tych konferencji ukazywały się drukiem i są ogólnie dostępne. W ostatnim czasie Fundacja rozpoczęła organizowanie konferencji międzynarodowych poświęconych problematyce ruchu oporu nie tylko w okresie nazistowskim, lecz także w krajach zdominowanych przez ZSRR. Zagadnienia te ujmuje się szerzej, w kontekście oporu społeczeństw wobec totalitaryzmu. Wykazanie specyfiki każdej z tych form wywołuje większe zrozumienie i zachęca do dyskusji. Ciekawą formą wizualizacji tej problematyki jest zorganizowanie stałej wystawy w pałacu w Krzyżowej pt. „Odrzucając kłamstwo. Z historii oporu i opozycji antytotalitarnej w XX w.”, której katalog ukazał się w ubiegłym roku. Tylko pobieżne przewertowanie oferty programowej Domu Spotkań Młodzieży przekonuje, że jednym z elementów kształcenia jest popularyzacja wiedzy o niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej, zwłaszcza „Kręgu z Krzyżowej”. Starania Fundacji w Krzyżowej na rzecz pojednania i porozumienia między narodami zostały docenione przez przyznanie w 2000 r. prestiżowego odznaczenia, Krzyża z Coventry, a w 2008 r. cenionej Polsko-Niemieckiej Nagrody.

\"\"

Bez wątpienia przełom w stosunkach polsko-niemieckich  w 1989 r. wpłynął  w sposób znaczący na przybliżenie Polakom dziejów niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej. Jednak w tej sprawie jest jeszcze sporo do zrobienia. Poniżej spróbuję sformułować kilka postulatów. Rzeczą konieczną jest napisanie popularnej historii opozycji antyhitlerowskiej. Od samego początku taka pozycja winna uwzględniać realia polskie i baczniej zestawiać polski ruch oporu i niemiecką opozycję, pokazując różne konteksty sprzeciwu wobec nazizmu. Takie ujęcie pokaże w sposób bardziej przekonujący plusy i minusy tej opozycji, wskaże podobieństwa i różnice. Warto zastanowić się także nad organizacją warsztatów dla młodzieży, gdzie różne formy oporu przeciwko dyktaturom byłyby traktowane nie jako historia, lecz stałe wyzwanie.

Infrastruktura Krzyżowej świetnie nadaje się do takich spotkań. Dodatkowo jest to miejsce, gdzie przecież nie tylko spotykał się Moltke i jego przyjaciele. Wiele lat później politycy obu państw, Tadeusz Mazowiecki i Helmuth Kohl rozpoczęli symbolicznym gestem nowy rozdział wzajemnych relacji. W tym samym czasie w Berlinie runął mur, którego fragment można zobaczyć także i dzisiaj w Krzyżowej. Zwrócenie baczniejszej uwagi na wspólne polsko-niemieckie tradycje oporu i opozycji, walki o wolność i prawa człowieka może stanowić kolejny dobry punkt wyjścia do dyskusji, porównań, a w każdym razie do większego wyczulenia na problemy sąsiada (lub innych sąsiadów w Europie). W przyszłym roku będziemy obchodzić 25. rocznicę przemian w Europie Środkowo-Wschodniej, które zapoczątkowały w Polsce rozmowy „okrągłego stołu”, a potem wybory czerwcowe do parlamentu. Pokojowa rewolucja, zburzenie muru otworzyły drogę do wolności dla całego regionu. Są to ważne wydarzenia, wspólne doświadczenie. Z pewnością warto narracje o opozycji antyhitlerowskiej poszerzyć także i o te wątki.

\"\"

 

 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Mateusz Matuszyk

    A czy to nie przez przypadek badania prof. Joncy „odkryły” dla Niemców Krzyżową??? Zdaje się, że niemieccy badacze z RFN nie mieli pojęcia o działalności i losie Helmuta von Moltke? Czy też się mylę?

    • Krzysztof Ruchniewicz

      Prof. Karol Jonca (1930-2008) rzeczywiście był jednym z pierwszych polskich badaczy, podejmujących temat życia i działalności Helmutha Jamesa von Moltke, a również kręgu jego przyjaciół i opozycji antyhitlerowskiej. Był też jednym z założycieli Fundacji „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego. O „Kręgu z Krzyżowej” pisał już na początku lat 70. XX w., potem wielokrotnie do tej tematyki wracał. Jednak nie sądzę, by jego wpływ na niemieckich badaczy i badania o „Kręgu z Krzyżowej” był istotny. Dialog naukowy między obu krajami dopiero powstawał. Nawet dziś, w całkiem odmiennych warunkach, takie oddziaływanie nie jest oczywistością. Temat sprzeciwu wobec Hitlera nie cieszył się w RFN do lat 70. zbytnim powodzeniem, w NRD do początku lat 80. był całkowicie pomijany. W RFN pokutowało przekonanie, że byli to „zdrajcy narodu” (Vaterlandsverräter), a w NRD „przedstawiciele junkierstwa i burżuazji”. Pierwszą monografię o tej grupie wydał w 1967 nie Niemiec, a Holender, profesor z Amsterdamu, Ger van Roon. Jego praca, „Neuordnung im Widerstand”, do dzisiaj nie straciła wartości (przed kilku laty ukazało się tłumaczenie tej książki na angielski). Pierwsza biografia Helmutha J. von Moltke ukazała się w RFN w 1975 r. pt. „Helmuth von Moltke. Anwalt der Zukunft”. Natomiast Profesor Jonca uzupełnił historiografię niemiecką o polski punkt widzenia na dzieje „Kręgu z Krzyżowej”. Zwrócę uwagę na jedno z pojęć dyskutowane przez grupy, na które często się powoływał. Podkreślał, że w Krzyżowej zastanawiano się m.in. nad sposobem ukarania zbrodniarzy wojennych po zakończeniu wojny. Członkowie grupy nie używali pojęcia „ukaranie zbrodniarzy”. Obawiali się, że Niemcy mogą zarzucić państwom zwycięskim branie odwetu („Siegesjustiz”) i nie zaakceptują ich decyzji. Dodatkowo problem komplikował się z powodu braku wystarczających ustaleń prawnych w tym zakresie. Z tych też powodów członkowie „Kręgu z Krzyżowej” używali określenia „Rechtsschänder”, a więc osób gwałcących prawo. Zdaniem prof. Joncy propozycja ta mogła przekonywać w obliczu ogromu zbrodni, jakich dokonali Niemcy na narodach okupowanych Europy, zwłaszcza Polski. O zainteresowaniach rodziną Moltke, Krzyżową, opozycją antyhitlerowską pisał prof. Jonca w broszurze, którą wydał w 2003 r. pt. „Myśleć z Moltkem – na drodze do powstania ‚Fundacji dla Porozumienia Europejskiego'”. Tam też zamieścił wykaz swych publikacji na ten temat. Po śmierci Profesora Joncy zamieściłem krótkie wspomnienie w o Nim we wrocławskim wydaniu Gazety Wyborczej.

Skomentuj