Trzewia miasta

Czy można miasto o wielowiekowej historii poznać w jeden dzień? Teoretycznie jest to możliwe. Istnieją nawet trasy zwiedzania w jeden dzień, a nawet w 3 godziny! Miasto, mam na myśli europejskie, posiada wyraźną strukturę, główne punkty orientacyjne. Mogą one dużo powiedzieć o jego historii czy mieszkańcach. Oczywiście, będzie to tylko pobieżny ogląd. Nie poznamy przecież, co kryje się za fasadą licznych budynków. By trochę łyknąć tzw. prawdziwej atmosfery (pamiętając, że jesteśmy w szczycie wakacyjnego sezonu), można wybrać się jeszcze na wieczorny spacer ulicami i zaułkami. W przypadku Genui pojawił się problem. Miasto wydaje się nie posiadać wyraźnych, górujących nad innymi punktów orientacyjnych. Czy będzie to starówka, katedra czy stary port, a może Palazzo Ducale, dawna siedziba władz Superby czy bogate domy patrycjuszy? Ilość informacji do przyswojenia przeraża, samo miasto wciąga w sieć ulic, zaułków, schodów, ciemnych przejść (dosłownie!).

Arrow
Arrow
Slider

Pociąg zatrzymał się w centrum miasta (secesyjny dworzec Genova Brignole). Podróż wygodnym i tanim pociągiem regionalnym z Sestri Levante do Genui trwała niecałą godzinę. Nigdy tu nie byliśmy. Na początek postanowiliśmy więc wykorzystać topografię miasta i rzucić na nie okiem z góry. Genua przed 9.00 budziła się dopiero ze snu. W barach przygotowywano kawę, straganiarze rozkładali powoli swoje towary, otwierano pierwsze sklepy. Na wielu wystawach i drzwiach wisiały jednak informacje „chiuso per ferie“ i życzenia udanego urlopu. Sierpień to święty czas wakacji we Włoszech, na które wyrusza kto tylko może. Niedaleko dworca znajduje się niewielki park, położony malowniczo na jednym ze wzniesień, z kaskada wodną i licznymi tarasami widokowymi (Villeta di Negro). Widok na miasto jest stąd bardzo dobry. Po pokonaniu krętych ścieżek, w towarzystwie popiersi walecznych towarzyszy Garibaldiego, znaleźliśmy się na szczycie wzniesienia. Z mapą w ręku i przewodnikiem bez problemu można było rozpoznać najważniejsze zabytki, miejsca, które chcieliśmy zobaczyć.

W Genui byliśmy pierwszy raz. Nauczeni doświadczeniami z przeszłości, by uniknąć szalonej pogoni i nieodmiennie czekającego na jej końcu zawodu, postanowiliśmy zrobić tylko rekonesans. Powiedzieć Genui, mało w Polsce znanej, „dzień dobry“, a na koniec być może „do zobaczenia wkrótce“. W jeden dzień poznać miasto o wielowiekowej historii, nawet jeśli chce się to zrobić bardzo pobieżnie, praktycznie nie można. Zwłaszcza jeśli jest się historykiem, którego uwagę przyciągają liczne pomniki, tablice, zamknięte na głucho stare bramy czy małe kościoły bez wzmianki w przewodniku… Czasem takie błyskawiczne poznanie miasta obiecują – będącym w stałej pogoni za wrażeniami – turystom foldery hojnie kolportowane w centrum informacji turystycznej.

Zdecydowaliśmy się po prostu na długi, swobodny spacer, który miał dać nam pierwsze wrażenia i być może zachęcić do ponownego przyjazdu. Zrezygnowaliśmy z wchodzenia do licznych tu muzeów, to możemy zrobić przy innej okazji. Teraz, kiedy patrzę na mapę i pokonaną przez nas trasę, dostrzegam podobieństwo szlaku naszej wędrówki do… patelni. Jej trzonek stanowi pałac i ogród Andrei Dorii, a środek wypełnia mieszanina składników i smaków… Jeśli szukamy przykładów zabudowy średniowiecznej, znajdziemy ją bez trudu (kościoły, mury miejskie, bramy i wieże). Interesują nas renesansowe pałace, jest ich tu niemal nieskończenie wiele. Jesteśmy wszak w gnieździe utalentowanych i przez stulecia miłych sercu Fortuny bankierów i kupców. Sztuka kościelna, jak zwykle we Włoszech, zachwyca. Wiele przykładów oryginalnych dzieł znajdziemy bez problemu. Czy powstanie jednak jakaś jedna potrawa? Forma już jest, składniki także…

Genua – takie mam wrażenie – po latach pewnych zaniedbań w dziedzinie promocji turystycznej, chce wrócić ponownie na arenę i stać się ważnym magnesem dla odwiedzających Ligurię. Pierwsze zabiegi poczyniono już kilkanaście lat temu, gdy Genua była Europejską Stolicą Kultury. Uporządkowano zabudowę portową, w nieczynnych dokach i magazynach stworzono muzea, nowoczesne centra konferencyjne, kawiarnie, galerie. Uwagę przyciąga także akwarium oceaniczne. Realizowany jest duży program rewitalizacji starówki. Być może w przyszłości, z tych licznych, nieraz przypadkowych składników, będzie można stworzyć jedną pyszną potrawę, która pozwoli stolicy Ligurii, dawnej wielkiej potędze morskiej – z powodzeniem – konkurować o serca zwiedzających nawet z takimi miastami, jak Florencja, Wenecja czy Rzym. Genua – bez wątpienia – ma dobre podstawy, by tak się stało.

Zob. także:

Ruiny w ogrodzie
Przy dźwięku cykad
Sol vita est
Siódme poty
Raj na ziemi ze skazą
Procesja

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj