Ważny dokument. Kodeks etyki PTH

W

Udostępniono kodeks etyki Polskiego Towarzystwa Historycznego (jest to wersja przekazana do dalszej dyskusji). Jest to fakt bez precedensu. Nie dysponowaliśmy wcześniej takim dokumentem. Jaką rolę ma pełnić? Na ile wiąże historyków i nauczycieli historii? I czy jest w ogóle potrzebny?

Tworzenie zasad dobrych zachowań

Już przed laty PAN przedłożyła Kodeks etyki pracownika naukowego. W tym roku ukazała się jego kolejna, trzecia wersja.

Wartości etyczne, standardy rzetelności naukowej oraz dobre praktyki w nauce uwydatniają etyczną i społeczną odpowiedzialność naukowców – pisano w preambule. Naukowcy muszą być świadomi swej szczególnej odpowiedzialności względem społeczeństwa, ogółu ludzkości oraz środowiska przyrodniczego.

Kodeks składa się z trzech głównych części (poza preambuła i załącznikami). Są to:

Przez wiele lat były to główne wytyczne dla środowiska naukowego, niezależnie od reprezentowanej dyscypliny. Kodeks etyki PTH nawiązuje do opracowania PAN i doprecyzowuje je z punktu widzenia nauk historycznych. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jest to publikacja bez precedensu, choć nie jest to jeszcze wersja ostateczna (trwa obecnie dyskusja nad jej treścią w środowisku historyków). W Europie jedynie historycy ze Szwajcarii opublikowali na swój użytek główne zasady etyczne. Opracowane je także w USA. Historycy niemieccy jeszcze pracują nad tekstem.

Kodeks PTH

Publikacja składa się z czterech części. W pierwszej ukazano zasady podstawowe. Zwrócono tu szczególną uwagę wolność badań i uniwersalne zasady ich prowadzenia. Następnie podjęto kwestię stosunku do źródeł historycznych i ich ochrony. Traktowanie przeszłości było kolejnym problem, zwłaszcza kwestia szacunku do historii oraz stosunku badaczy do siebie nawzajem.

W drugiej części zajęto się badaniami i ich prezentacją. W centrum znalazł się tu problem dążenia do obiektywizmu i rzetelności wypowiadanych sądów. Następnie zwrócono uwagę na dyskusje i debaty historyczne. Kolejnym zagadnieniem przedstawionym od strony etycznego procedowania jest ocena badań innych naukowców, sprawa ochrony praw do publikacji oraz plagiatu i autoplagiatu.

W trzeciej części zawarto propozycje związane z obecnością historii w przestrzeni publicznej. Przywołano przykłady z zakresu polityk pamięci, prawa, polityki i mediów. Końcowe punkty dotyczą nauczania historii. Czwarta i ostatnia część odnosi sie do stosowania kodeksu i wprowadzania w nim zmian.

Potrzeba kodyfikacji

Propozycja PTH powinna zainteresować historyków i nauczycieli historii. Poruszono w niej wszystkie pola aktywności, które związane są z badaniem i publikowaniem, nauczaniem (szkolnym i akademickim) i popularyzacją wiedzy. Bez wątpienia kodeks PTH rysuje po raz pierwszy ramy zachowań, w których mogą się poruszać historycy, by nie wystawiać się na zarzut porzucenia zawodu na rzecz wątpliwych etycznie praktyk. Dokument jest także reakcją na wyzwania, przed którymi stanęła dzisiaj historia i historycy.

Wśród rozmaitych sposobów przedstawiania dziejów naukę historyczną cechują szczególne zasady i standardy umożliwiające zachowanie jej wiarygodności i rzetelności – przypominano w dokumencie. Postępowanie zgodnie z tymi regułami jest podstawą społecznego zaufania do historii jako nauki i do historyków jako grupy: badaczy i badaczek, nauczycieli i nauczycielek, oraz wszystkich innych, którzy uprawiają historię.

Możliwe uzupełnienia

Moim zdaniem warto się zastanowić na rozszerzeniem części poświęconej obecności historii w przestrzeni publicznej. Należą do niej różne media elektroniczne, w tym społecznościowe, które zwłaszcza w ostatnim czasie stały się kanałem często wykorzystywanym do propagowania fałszywych informacji, także pseudohistorycznych.

Podobnie rzecz się ma z różnymi praktykami odnoszącymi się do przeszłości, jej obrazu, edukacji na jej temat, które są silnie inspirowane politycznie i realizowane przy współudziale niektórych historyków. Porzucenie etosu historyka (albo jak kto woli przysięgi doktorskiej) na rzecz udziału w projekcie czysto politycznym podważa wiarygodność dyscypliny. Pozostałych historyków stawia w conajmniej dwuznacznym świetle.

Rodzi się także niebezpieczeństwo, że ci badacze, którzy podejmują problemy niechętnie widziane przez polityków (zwłaszcza z historii XX w.), narażą się na trudności w postaci problemów z uzyskaniem finansowania ich projektów, będą marginalizowani w debacie publicznej (np. pomijani jako dyskutanci czy prelegenci) czy ich awanse, np. profesury, będą odwlekane z przyczyn pozanaukowych.

Zob. Projekt Kodeksu etyki Polskiego Towarzystwa Historycznego.

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt