Zdalna uczelnia? (2020/21, 1)

Z

Za dwa tygodnie rozpocznie się nowy rok akademicki. Pojawiły się zarządzenia władz uczelni o sposobie przeprowadzania zajęć. Na UWr będą one prowadzone w sposób stacjonarny, mieszany (hybrydowy) oraz zdalny. To duże wyzwanie dla każdego nauczyciela akademickiego. Czy wykorzystaliśmy okres wakacji do poprawienia jakości kształcenia? Jakie nowe propozycje zostaną wdrożone? Czy każdy pracownik rozpoczynający rok dysponuje odpowiednimi narzędziami do sprawnego przeprowadzenia zajęć?

Nadzwyczajny czas

Nie pamiętam takiego roku. Niemal cały semestr letni przypominał jakieś dziwaczne wakacje (jesteśmy w domu i pracujemy, ale jeszcze więcej). A gdy te się zaczęły, uczucie jakiegoś stanu nadzwyczajnego bynajmniej nie ustąpiło. O dłuższych wyjazdach nie było mowy, skończyło się na zwiedzaniu bliskiej okolicy. Miało to też swoje zalety.

Po raz pierwszy od wielu lat miałem okazję zwiedzić wiele małych miasteczek dolnośląskich. Każde z nich zrobiło na mnie duże wrażenie. Wspólne dla tak zróżnicowanych miast było dążenie do zaprezentowania się od jak najlepszej strony. Odnowione starówki kontrastują jednak z zapuszczonymi kamienicami nieco dalej, a wsie stanowią hybrydę dawnego budownictwa, nieraz bardzo zdewastowanego, z domami z katalogów, pozbawionymi regionalnego charakteru. Przy tej okazji zwracałem uwagę na możliwość zakupu literatury historycznej.

Mimo wydania w ostatnich latach wielu ciekawych publikacji, także naukowych, nie są one zwykle dostępne w muzeach czy punktach informacyjnych. A szkoda.

Druga odsłona epidemii

Po zamknięciu uczelni w Polsce i przejściu z dnia na dzień na kształcenie zdalne zmuszeni byliśmy do szukania (na gwałt) niestandardowych rozwiązań. Uczelnie różnie sobie z tym radziły. Na UWr każdy z pracowników ma dostęp do pakietu Office 365. Dopiero teraz nastąpił okres przyspieszonego uczenia się programów internetowych.

Jednocześnie z dużym zainteresowaniem śledziłem, co dzieje się w tym czasie u moich koleżanek i kolegów za zachodnią granicą. Niektóre przez nich zaproponowane narzędzia wdrożyłem w mojej dydaktyce.

Znaczną pomocą i zachętą do refleksji okazał się poradnik skierowanych do nauczycieli szkół różnych typów, w którego opracowaniu uczestniczył jeden z pracowników naszej uczelni.

Znaki zapytania

Jestem ciekaw, co przyniesie nowy rok akademicki pod względem używania przez nas zróżnicowanych form kształcenia? Nie będzie to (nie powinno to być) powielenie sytuacji z ubiegłego semestru. Jeśli pandemia nie pogorszy się i nie nastąpi ponowne zamknięcie uczelni, na naszej uczelni będziemy prowadzić zajęcia w trzech trybach: stacjonarnym, mieszanym (hybrydowym) oraz zdalnym.

O stacjonarnym nie ma sensu się rozwodzić. Znane są określone procedury, które regulują ten problem. Każdy z nas ma też bogate doświadczenie z dotychczasowej pracy dydaktycznej.

Nie wiem, jak będą wyglądać zajęcia mieszane, czy – choć może to się wydać paradoksalne – zajęcia zdalne?

Dylematy

Już w ubiegłym semestrze zwracałem uwagę, że przeniesienie zajęć stacjonarnych 1:1 do zdalnych mija się z celem. Dostępne narzędzie (MS Teams) umożliwia kontakt z dużą liczbą osób, a także sprawdza się (skoro nie można korzystać z innych programów) w czasie posiedzeń i głosowań.

W dydaktyce zdalnej pojawiają się jednak problemy związane ze zdolnością koncentracji. Przykładowo wykład zwykle trwa 1,5 godziny. Moi koledzy zagranicą prowadzą wykład składający się z trzech części po 15 minut każda z przerwą 5 minutową. Taki podział przekonuje mnie. Podobnych rozwiązań do innych typów zajęć jest więcej.

Niestety, propozycji zastosowania interwałów w jednostce zajęciowej nie mamy. Zajęcia mieszane są dla mnie nadal zagadką. Nie bardzo jeszcze wiem, jak kontrolować uczestnictwo i postępy tej połowy grupy, która tylko będzie obserwować zajęcia podczas transmisji, by uniknąć podwójnej pracy (jeśli hardware i łącze internetowe będzie działać bez zarzutu).

Brak dyskusji

Jakie jest najlepsze forum do prowadzenia dyskusji w sprawie zajęć? Czy pracownicy muszą być skazani na własną inicjatywę, decyzję (i odpowiedzialność) w tym zakresie? Czy nasze instytuty nie powinny wykazać się w tym przypadku większą aktywnością?

Oczywiście, negatywnie na aktywność na tym polu wpłynęła także sytuacja ze zmianą władz na UWr, która nastąpiła 1 września. Zastanawiam się nad skutecznością wielogodzinnych kursów prowadzenia zajęć, jakie są oferowane obecnie przez wyspecjalizowane jednostki Uniwersytetu. Pobieżny przegląd oferty nie przekonuje mnie.

Nie znajduję w nim odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Co różni kształcenie stacjonarne od zdalnego oprócz czysto technicznych kwestii? Jakie są możliwości percepcyjne studentów, ale i nasze możliwości? Czy trzymanie sie sztywnych 90 minutowych zajęć znanych z trybu stacjonarnego ma sens? Co z opieką psychologiczną dla pracowników i studentów? (Dodatkowe obciążenia wynikające ze stałego siedzenia przed komputerem). Na czym mają polegać zajęcia mieszane? Jak je organizować?

Jedno pozostaje niezmienne w przypadku zajęć mieszanych i zdalnych. Wymagają one od obu stron znaczenie większego przygotowania. Już w semestrze poprzednim zauważyłem, że nakład pracy do jednego wykładu był podwójny. Ciekaw jestem, jak to będzie teraz wyglądać.

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Wstaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt