Wojna na pomniki w Berlinie

W

W ostatnich tygodniach sprawa tzw. polskiego pomnika w Berlinie nabrała przyspieszenia. Wkrótce odbędzie się debata w Bundestagu na ten temat. Jest to zwieńczenie zabiegów wpływowej grupy niemieckich obywateli, którzy w 2017 roku wystąpili z inicjatywą budowy w centrum Berlina pomnika upamiętniającego Polaków, ofiar niemieckiej okupacji1. Natomiast 28 września b.r. w dzielnicy stolicy Niemiec Moabit (Bremer Straße / Birkenstraße) odsłonięto inny pomnik, który wywołał ogromne kontrowersje i, jak na razie, nie spotkał się z większym zainteresowaniem nad Wisłą. O rozmiarach poruszenia świadczy interwencja japońskiego ministra spraw zagranicznych, który domagał się natychmiastowego usunięcia go. Pomnik poświęcony jest tragedii kobiet (głównie z Korei), które w czasie II wojny były zmuszane do prostytucji w domach publicznych dla japońskich żołnierzy.

Prowokacja koreańskich artystów

O japońskich gwałtach i braku chęci ekspiacji czy w ogóle poruszania tego tematu we współczesnej Japonii pisałem już przed siedmiu laty2. Interesowało mnie, jak problem gwałtów na kobietach w czasie konfliktów zbrojnych jest ukazywany na świecie i jaka jest o nich pamięć. Pretekstem wtedy było odsłonięcie rzeźby gdańskiego studenta ASP, Jerzego B. Szumczyka przedstawiającej sugestywną i dosłowną scenę gwałtu żołnierza Armii Czerwonej na Niemce. Sprawą zainteresowały się media, ambasador rosyjski potępił dzieło młodego artysty. Służby porządkowe szybko usunęły rzeźbę (czy ktoś z czytelników zna jej dalsze losy?).

Inny kształt ma pomnik koreańskich artystów Kim Seo-Kyung i Kim Eun-Sung. Nie prowokuje dosłownością przekazu, jednak zawiera wiele poruszających elementów symbolicznych. Po raz pierwszy odsłonięto go 14 grudnia 2011 roku z okazji tysięcznej demonstracji organizowanej co środę przed ambasadą japońską w Seulu. Podczas każdego zgromadzenia upamiętniano los kobiet. Była to inicjatywa „The Korean Council for Justice and Remembrance for the Issues of Military Sexual Slavery by Japan”.

Obiekt przedstawia siedzącą na krześle młodą kobietę. Jest ona ubrana w tradycyjny strój ludowy (Hanbok). Ma złożone w pięści dłonie. Przedłużeniem postaci jest mozaika na ziemi (wrażenie cienia) układająca się w postać starej kobiety. Na mozaice umieszczono białego motyla. Obok młodej kobiety stoi drugie, puste, krzesło. Tablice informacyjne uzupełniają pomnik o tło historyczne. Odsłonięcie obiektu uznano w Japonii za prowokację, wywołało kryzys w stosunkach japońsko-koreańskich.

Spór o pomnik w Berlinie

Odsłonięcie 28 września b.r. pomnika wzorowanego na monumencie seulskim w dzielnicy Berlina Moabit nastąpiło z inicjatywy organizacji społecznej, Korea-Verband (zgodę wyraził Bezirksamt Mitte). Japonia wystąpiła z oficjalnym protestem do niemieckiego rządu (japoński minister spraw zagranicznych interweniował w tej sprawie u swego niemieckiego odpowiednika). Okazał się on skuteczny.

Bezirksamt Mitte 8 października b.r. cofnął zgodę i zarządził usunięcie pomnika do 14 października 2020 r. W uzasadnieniu stwierdzono, że… pomnik promuje nienawiść i nie służy wartościom pojednania. Stephan von Dassel, burmistrz dzielnicy Mitte w Berlinie i członek partii Zielonych (Grüne), uzasadniał, że pomnik jest wyrazem konfliktu historyczno-politycznego między dwoma państwami, Niemcy nie powinny się do niego mieszać.

„Pomnik Pokoju” i jego tablica informacyjna podejmuje politycznie i historycznie naładowany i złożony konflikt pomiędzy dwoma państwami, który nie nadaje się do pogodzenia w Niemczech. W dzielnicy Mitte mieszkają ludzie z ponad 100 narodów, którzy traktują siebie nawzajem w sposób tolerancyjny, otwarty, pokojowy i pełen szacunku. Aby nie narażać na szwank tego współistnienia, Bezirksamt jako organ wydający zezwolenia musi zasadniczo powstrzymać się od brania udziału w konfliktach międzypaństwowych, a zwłaszcza historycznych.

Eskalacja konfliktu

Stowarzyszenie, Korea-Verband, nie dało za wygraną i zaskarżyło decyzję do Berlińskiego Sądu Administracyjnego, który cofnął tymczasowo decyzję urzędu. Zwolennicy pozostawienia pomnika zorganizowali w jego obronie demonstrację, w której wzięło udział 200 osób. Decyzja burmistrza dzielnicy Mitte von Dassela spotkała się z krytyką jego partyjnych koleżanek i kolegów. Rzecznik frakcji Zielonych w berlińskim parlamencie, Laura Neugebauer, stwierdziła, że von Dassel porzucił wartości swej partii pod wpływem politycznego nacisku ze strony Japonii.

Reakcja dzielnicy to niewiarygodnie zły sygnał – stwierdzała. Zieloni opowiadają się za wolnością artystyczną i są w stu procentach solidarni z ofiarami przymusowej prostytucji.

Wypowiedź polityczki poparł Benedikt Lux, rzecznik do spraw polityki wewnętrznej frakcji Zielonych w berlińskim parlamencie. Także jego zdaniem von Dassel „ugiął” się pod naciskiem Japonii:

Najpierw zatwierdzono pomnik – mówił, a następnie pojawiła się presja ze strony japońskiego rządu, który jest bardzo rewizjonistyczny i nacjonalistyczny.

Rozwiązanie problemu

Decyzja Sądu Administracyjnego pozwoliła na stopniowe ostudzenie emocji, powrót do stołu i dyskusji. Krok ten wykorzystał także wspomniany burmistrz. W oświadczeniu stwierdził:

Wykorzystamy ten czas, aby jeszcze raz dokładnie rozważyć nasze własne argumenty i argumenty wszystkich aktorów zaangażowanych w ten złożony spór. Chcielibyśmy widzieć kompromisową propozycję, która może odpowiadać zarówno interesom Korea Verband, jak i interesom strony japońskiej. Byłoby pożądane zaprojektowanie miejsca pamięci w taki sposób, aby wszystkie zainteresowane strony mogły z nim żyć.

Polski przypadek

Spór wokół koreańskiego pomnika w Berlinie zwraca uwagę na siłę i determinację społeczeństwa obywatelskiego. Stowarzyszeniu Korea Verband udało się pozyskać artystów, by pomnik przypominający japońskie zbrodnie (które do dzisiaj są podważane przez Tokio) stanął także w innym miejscu na świecie. Jego przesłanie jest uniwersalistyczne i przypomina tragedię bezimiennych kobiet, które w wyniku konfliktów zbrojnych były gwałcone, zmuszane do niewolniczej pracy w domach publicznych, prześladowane i eksploatowane także w taki sposób. Próby japońskiego rządu zatuszowania całej sprawy w demokratycznych społeczeństwach nie są możliwe.

Dlaczego dotąd nie udało się postawić pomnika, który upamiętniałby Polaków, ofiar niemieckiej okupacji? To także inicjatywa obywatelska, do której musieli ustosunkować się politycy. Dobrze się stało, że znalazła się niewielka, choć wpływowa, grupa osób, które zainicjowały dyskusję i – dzięki ich determinacji wkrótce pomysł ten będzie dyskutowany na forum Bundestagu. Ale czy zrobiono w tym zakresie wszystko?

Jeszce nie tak dawno część Polaków w Niemczech domagała się większego honorowania ich praw jako mniejszości. W sprawie pomnika ich głosu jednak nie słychać. Czy nie jest to także ich sprawa?

Korea Verband zorganizowało w tych trudnych czasach demonstrację 200 osób. Podobno w Niemczech żyje do 2 mln osób polskiego pochodzenia. Nic nie słyszałem, by grupa ta jakoś szczególnie wsparła działania niemieckich inicjatorów upamiętnienia polskich ofiar okupacji. Jest jeszcze czas na wyrazy solidarności z tą koncepcją i działania wspierające.

Pomnik kobiet ofiar japońskiej okupacji w czasie II wojny światowej w Berlinie (Foto: Korea Verband)

  1. Zob. Dieter Bingen, Denk mal an Polen. Eine deutsche Debatte, Berlin: edition.fotoTAPETA, 202o. ↩︎
  2. Zob. Krzysztof Ruchniewicz, 아직 말해지지 않은 진실 2014.01.06 제993호기고 폴란드, 옛 소련군의 독일 여성 성폭행 조각상으로 논란한국과 달리 자국 여성에 대한 소련군 성적 학대 의제 안 돼; Zob. także: Meine kleine Friedensstatue weltweit (broszura dostępna także po angielsku); Insa Eschebach, Regina Mühlhäuser, Umkämpfte Erin­ne­rung. Die „Trostfrauen“-Statue in Berlin und der Umgang mit sexu­eller Kriegs­ge­walt, „Geschichte der Gegenwart”, 15.10.2020.↩︎

 

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wstaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt