Polityka historyczna po włosku

Pierwsze wrażenia po obejrzeniu Museo della fine della Guerra w Palazzo Manzi w Dongo były bardzo pozytywne. Przestronne sale, ciekawe aranżacje. Zwiedzający ma do dypozycji cztery języki: włoski, angielski, niemiecki i francuski. Wystawa jest multimedialna: można wysłuchać wprowadzającego komentarza, obejrzeć specjalne projekcje filmowe, wysłuchać relacji świadków. Zastanawiające jest jednak, że narrację rozpoczęto od 1943 r. Na próżno szukać w niej informacji o ruchu faszystowskim, jego przyczynach i skutkach, skali terroru, polityce ekspansji, udziale Włoch w drugiej wojnie, a nawet o biografii samego „Il Duce“, którego krótka i tragiczna obecność w tym regionie pod koniec kwietnia 1945 r. stała się po latach impulsem do powstania muzeum.

Na parterze Palazzo Manzi, obecnie siedzibie władz miasteczka Dongo, dostępna jest wystawa poświęconą ostatnim akordom II wojny światowej i schwytaniu wodza włoskich faszystów, Benito Mussoliniego. To właśnie zatrzymanie dyktatora w ostatnich dniach kwietnia 1945 r. przez oddział tutejszych partyzantów przydało Dongo sławy. Na chwilę stanęło w centrum wydarzeń do dziś budzących zainteresowanie nie tylko Włochów.

Pierwsza odsłona muzeum miała miejsce w 1995 r. Nosiło ono wtedy nazwę Museo della Resitenza Domasca. Ówczesna wystawa miała tradycyjny charakter. Pośrodku pomieszczeń stały witryny, na ścianach zawieszono tablice informacyjne i ilustracje. Obecna wystawa jest nowoczesną propozycją. Poszerzono też jej zakres tematyczny. Przede wszystkim dostosowano ją do zwiedzających w różnym wieku (liczne multimedia) oraz obcokrajowców (pierwsza wystawa była tylko po włosku).

Wystawa obejmuje siedem pomieszczeń. Omówię jedynie wybrane z nich, dla mnie najciekawsze. Dokładny opis całości znajduje się na stronie internetowej muzeum (prowdzonej po włosku i angielsku). Pierwsze pomieszczenie, rodzaj prologu, informuje nas o wydarzeniach końca wojny. Z sufitu zwisają wydania gazet w różnych językach z tego okresu. Można je wziąć do ręki i przeczytać. W drugim pomieszczeniu, całkowicie zaciemnionym, poznajemy historię kilku przedmiotów. Krótka opowieść o nich to sposób, by przybliżyć dzieje lokalnych oddziałów partyzanckich, warunki ich działania oraz walkę. Zwiedzający może zobaczyć m.in. strącone popiersie Mussoliniego, które znajdowało się w Palazzo Manzi.

Okoliczności schwytania Mussoliniego i przetrzymywanie go w piwnicach Palazzo przybliża film i nagrany komentarz. Jest to kolaż różnych zachowanych fragmentów filmów dokumentalnych, które nakręcono w tym czasie. To zaskakujący, nawet miejscami szokujący materiał. Znalazł się tu m. in. publiczny „pokaz“ zwłok dyktatora i jego kochanki, Clary Petacci w Mediolanie w obecności tysięcy rozgorączkowanych obserwatorów. Jednak – z uwagi na zwiedzających w różnym wieku – najbardziej drastycznych scen nie pokazano.

Kolejne pomieszczenia przynoszą nieco informacji o miejscowej partyzantce. Na ścianach umieszczono wielkoformatowe zdjęcia bohaterów ruchu oporu, z głośników można usłyszeć fragmenty tekstów czy listów pisanych przez partyzantów. Niewiele miejsca poświęcono natomiast faszystom. Informuje o nich praktycznie tylko jedna tablica. To zbyt mało, by oddać dramatyczny podział we włoskim społeczeństwie. Może nawet powstać wrażenie, że problem ten ignoruje się lub świadomie przesuwa na margines. Przydałoby sie również słowo o powojennych rozliczeniach. Wszak egzekucja Mussolinniego i kilku osób z jego otoczenia nie zamykała sprawy.

Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie inne sale: „kominek z historią“ oraz „zbite lustro“. W pierwszej w półkolu stoi kilka krzeseł z dołączonymi panelami z przyciskami, które uruchamiaja nagrania w różnych wersjach językowych. Na oparciach krzeseł wypisano ich tematy. W centrum sali stoi jeszcze jedno krzesło, na którym umieszczono ekran. Po naciśnięciu jednego z przycisków z monitora mówią do nas świadkowie wydarzeń. Opowiadają o różnych historiach związanych z końcem wojny. To taka namiastka rozmowy w domowym zaciszu. Na ścianie obok jest duży kominek, niegdyś ogrzewający tę salę. W nim kilka drewnianych polan, jakiś kociołek.

Czy tak może wyglądać przyszłość naszych „kontaktów” z nieobecnymi już świadkami wydarzeń? Bardzo mi się to rozwiązanie spodobało. Jedynym minusem jest to, że inslatację może jednocześnie obsługiwać jedna osoba, wybierając dostępną jej opcję językową (podpisy, świadkowie mówią po włosku). Reszta zwiedzających musi cierpliwie poczekać na swoją kolej… Z uwagi na akurat niewielką frekwencję w muzeum tego dnia nie był to dla nas jednak większy problem.

Instalacja z rozbitym szkłem jest również bardzo oryginalna. Także i to pomieszczenie, zaciemnione, naszpikowane jest elektroniką. Na podłodze umieszczono rozbite fragmenty lustra. Z monitora podwieszonego pod sufitem wyświetlane są zdjęcia, fragmenty dokumnetów. Z głośników płynie głos lektora, odczytującego je. Powstaje wrażenie przypadkowości losu, kruchości ludzkiego życia. Być może autorom chodziło o podkreślenie wybiórczości naszej pamięci, konieczności stałego łączenia ją w całość z takich własnie rozbitych kawałków?

W Muzeum w Dongo obejrzeć można – bez wątpienia – ciekawą wystawę. To dobry przykład, jak dzisiaj we Włoszech kreuje się politykę historyczną, za pomocą jakich środków próbuje się ją realizować. Warto wspomnieć przy tej okazji, że muzeum zainicjowało umieszczanie w miejscowościach nad jeziorem tablic informacyjnych o okresie 1943-1945 (ich wykaz zamieszczono w internecie). Za mocą atrakcyjnej formy, nowoczesnego przekazu mieszkańcy oraz turyści mogą poznać jeden z fragmentów historii współczesnych Włoch. Należy podkreślić, że Dongo to kilkutysięczne miasteczko. Tutejszego muzeum nie można porównywać z placówkami w wielkich miastach. Na myśl przychodzi mi muzeum w Radzionkowie, które opowiada inną historię, ale też przecież związaną z końcem wojny.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj