Wyzwania przed naukami historycznymi w XXI wieku. Omówienie

W

Tom studiów niemieckich koleżanek i kolegów poświęcony wyzwaniom, jakie stoją przed naukami historycznymi w XXI wieku zasługuje na uwagę z kilku co najmniej powodów. Autorami są przedstawiciele średniego pokolenia badaczy, od lat aktywnie uczestniczą w propagowaniu rożnych form uprawiania historii (np. public history), nie tyko wskazują kilka ważkich problemów dyscypliny, jak i dostrzegają możliwości ich rozwiązania. Ten ostatni aspekt warto podkreślić, pozwala bowiem na podjęte kwestie spojrzeć szerzej, zachęca do zestawień i porównań, także z naszą, polską, sytuacją.

Punkt wyjścia

Autorzy tomu (ich nazwiska znajdują się szczegółowym zapisie bibliograficznym zamieszczonym na końcu) w uwagach wstępnych stwierdzają, że dyscyplinie historia od dłuższego czasu nie wiedzie się najlepiej. Zmniejsza się liczba godzin lekcyjnych w szkołach przewidzianych na historię, maleje liczba studentów tej dyscypliny, publikacje uniwersyteckie z zakresu historii niewiele mają wspólnego z licznymi formami popularnego jej przedstawiania oraz politycznego i społecznego obchodzenia się z nią w przestrzeni publicznej.

W związku z tym stawiają pytanie, czy nauczanie historii i studia uniwersyteckie nie przespały momentu koniecznej zmiany. Czy historia profesjonalna oparta (nadal) głównie na tekstach jest w stanie dostarczyć tak dzisiaj oczekiwanych zróżnicowanych form opowieści o przeszłości i jej prezentowania?

Problemy i wyzwania autorzy tomu próbują zilustrować na konkretnych przykładach. Są to: 1. sytuacja materialna historyków oraz problem tzw. prekariatu naukowego (Karoline Döring), 2. stan i położenie nauczania uniwersyteckiego (Thorsten Logge), 3. rozumienie komunikacji naukowej (Nina Verheyen), 4. wyzwania społeczne kształcenia historycznego (Angela Siebold), 5. transfer wiedzy (Cord Arendes), 6. kwestie gender w dyscyplinie historia (Claudia Kemper) oraz 7. szanse i wyzwania w związku z cyfrową transformacją nauk historycznych (Mareike König).

Nie wyczerpuje to listy problemów, jednak już wymienione zagadnienia winny, zdaniem autorów, zachęcić środowisko do pogłębionej dyskusji. Poniżej przedstawię krótko tezy każdego z problemów.

Sytuacja materialna

Czasami nie zdajemy sobie sprawy, w jak zróżnicowanych warunkach pracuje się naukowo w Niemczech. W naukach historycznych aż 93% osób zatrudnionych jest na umowach czasowych, posiadając niepewne warunki pracy, podejmują się często realizacji zadań dydaktyczno-badawczych nieodpłatnie. W tym ostatnim przypadku oczekuje się przejęcia prac związanych z kwerendami, pisaniem tekstów i redagowaniem, wygłaszaniem odczytów, dokonywaniem lektoratu tekstów, sprawowaniem opieki nad studentami i innych.

Autorka tekstu, Karoline Döring wprowadza rozróżnienie (wg formy i treści) na zatrudnienie badawcze (zatrudnienie z uwzględnieniem obowiązkowego ubezpieczenia) i działalność badawczą (wykonywanie zadać badawczych i dydaktycznych). Mimo iż naukowiec zakończył pracę w ramach umowy czasowej, badania prowadzi dalej, gdyż mogą służyć dalszej karierze: zbiera materiały do habilitacji, oddaje artykuły do renomowanych czasopism. Działania te są finansowane z prywatnych środków. Podobne przykłady nieopłacanej pracy można mnożyć. Dużym powodzeniem cieszył się pewien czas temu hashtag #unbezahlt (niezapłacone). Jeden z badaczy podzielił się w 2018 roku doświadczeniami podczas pracy nad przygotowaniem wniosku o duży grant, za które nie otrzymał żadnej zapłaty.

W dalszej części artykułu autorka proponuje konkretne kroki, jakie należy wykonać, by uniknąć takiej sytuacji i nie zwiększać tzw. prekariatu naukowego, jak i ograniczyć swego rodzaju pasożytowanie na wykonanej pracy przez inne podmioty zorientowane na zysk za udostępnianie treści naukowych.

Jest to publikowanie monografii, tomów zbiorowych i artykułów dostępnych na bezpłatnych portalach uczelnianych; pisanie recenzji/artykułów recenzyjnych rozumianych jako element dyskursu naukowego (nie dla komercyjnych portali online i czasopism, żądających opłat i zachowanie w ten sposób praw autorskich do tekstu); wydawanie niezależnych czasopism i roczników; żądanie honorariów za referaty, recenzje i opinie; zdecydowane odrzucanie darmowych zleceń dydaktycznych; konsekwentne liczenie czasu pracy w projektach.

Nauczanie uniwersyteckie

W ostatnich latach zaobserwowano odejście w naukach historycznych od klasycznej triady: badanie, nauczanie i transfer wiedzy. Nauczaniu uniwersyteckiemu poświęca się coraz mniej uwagi.

Autor artykułu, Thorsten Logge, dla poparcia swych rozważań przytacza dane statystyczne. W 2020 roku opublikowano wyniki ankiety, w której podano, że zatrudnieni na niemieckich uczelniach profesorowie na dydaktykę poświęcają 27% czasu tygodniowo (w 1977 roku było to 42%). Bardziej ceni się wyniki naukowe, niż dobrą dydaktykę.

Wykazanie się konkretnymi osiągnięciami naukowymi jest kluczowe przy zatrudnieniu, podobnie jak pozyskanie środków zewnętrznych. Na uczelniach powstały programy, które miały zmienić ten niekorzystny trend. Nie przyniosły jednak spodziewanych efektów.

Jednym z możliwych rozwiązań tej sytuacji mogłoby być zdaniem autora rozbudowanie systemu motywacyjnego i nagród za dydaktykę. Jednocześnie zwrócił uwagę, że w przypadku pozyskiwania grantów nie wymaga się wykazywania zobowiązań dydaktycznych. Należy to koniecznie zmienić i uzależnić ich przyznawanie od wywiązania się z tych zadań.

Komunikacja naukowa

Jednym z elementów komunikacji naukowej jest publikowanie przez historyków opracowań o charakterze popularnym. Zdaniem autorki artykułu, Niny Verheyen, historycy niechętnie podejmują się takich prac.

Główną uwagę poświęcają na pisanie tradycyjnych studiów, które przeznaczone są jedynie dla wąskiego kręgu czytelników. Publikacje te są drogie, często dostępne jedynie w bibliotekach. Wprowadza pojęcie opracowania fachowego (Fachsachbuch), które byłoby odmienne od bardziej rozpowszechnionej formy, opracowania popularnonaukowego (często jest ono zlecane przez wydawnictwa komercyjne znanym publicystom czy historykom).

Zachęca także do aktywnego uprawiania innych „mniejszych” form pisarskich, jak artykuły prasowe, artykuły do katalogów i wpisy na blogach.

Kluczowym dla niej pytaniem jest, kto pisze historię i dla kogo. Ciekawe, że w rozważaniach tych ani razu nie pojawiła się kwestia punktacji za publikacje lub lista rankingowa wydawnictw.

Społeczne wyzwania kształcenia historycznego

Istnienie silnych tendencji populistycznych i znacząca destabilizacja pluralistycznych, i demokratycznych społeczeństw w Europie, w tym i w Niemczech, postawiły nauki historyczne przed nowymi wyzwaniami. Zdaniem autorki kolejnego artykułu, Angeli Siebold, aktualna sytuacja powinna zachęcić do wspierania działań edukacyjnych, które mają przyczynić się do zmiany tych negatywnych tendencji i wzmocnienia poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

Problem zaangażowania nauk historycznych w przestrzeni publicznej nie jest oczywiście nowy, podejmowano go już na zjazdach historyków niemieckich. Autorka wskazuje stare i nowe możliwości angażowania się dyscypliny. Są to forsowanie sprawdzonej wiedzy; pomoc w obchodzeniu się ze społeczną niepewnością i brakiem orientacji; polemika ze stale rosnąca liczbą populistycznych wersji historii obserwowanych w polityce i mediach społecznościowych; niezależne i krytyczne obchodzenie się z „przeczuwanymi prawdami” i fake newsami w przestrzeni publicznej, aż w końcu krytyczne reagowanie na często występujące jednowymiarowe postrzeganie złożonego świata.

Zdaniem Siebold nauki historyczne są swego rodzaju analitycznym obserwatorem, a jednocześnie społecznym aktorem. Stoi na stanowisku, że świadomość funkcjonowania w obu wymiarach winna być bardziej widoczna. Jest to ogromna szansa dla nauczania historii w szkołach i uniwersytetach. Warunkiem jest porzucenie finansowania jedynie elitarnych tematów i studiów, a uwzględnienie w szerszym zakresie transferu wiedzy i potrzeb osób w nim uczestniczących.

Transfer wiedzy

Problem transferu wiedzy pogłębił Cord Arendes. Polemizuje z tradycyjnym rozumieniem tego pojęcia popularnym nadal na niemieckich uczelniach, że wiedza jest w pierwszej kolejności definiowana przez ekspertów, dopiero w drugiej jest przekazywana laikom.

Historia musi zamienić się w zaangażowaną społecznie dyscyplinę. W ostatnich latach nastąpiły zmiany w tym zakresie. Powstały formy instytucjonalne dla dialogu (public history). Z większą uwagą należy jego zdaniem traktować różne drogi karier i wspierać znaczenie komunikacji naukowej i transferu wiedzy.

Częściej niż dotychczas przedstawiciele dyscypliny są konfrontowani z innymi grupami, które „uprawiają” historię w przestrzeni publicznej. Zdaniem Aredesa historycy winni się angażować w dyskusje, korzystając z różnych formatów mediów, z mediami społecznościowymi włącznie.

Uwzględnienie zróżnicowanej oferty jest warunkiem wzmocnienia pluralizmu zdań i poglądów. W przyszłości historycy będą konfrontowani z dwoma wyzwaniami: muszą się szybko dopasowywać do logik działań pozauniwersyteckich i aktywnie uczestniczyć w społecznej rywalizacji o autorytet.

Kwestie gender

Jest to jeden z palących problemów w naukach historycznych. Pomimo istnienia różnych programów wspierania obecności kobiet w naukach historycznych na kluczowych pozycjach, mężczyźni nadal wyraźnie dominują.

Autorka artykułu, Claudia Kemper przytoczyła dane statystyczne w tym zakresie. W 2017 roku w dyscyplinie historia było zatrudnionych 5619 osób, w tym 2459 kobiet i 3160 mężczyzn. Szczególnie w trzech grupach zatrudnionych różnice są bardzo widoczne. Są to profesorowie (na 493 mężczyzn przypadło 256 kobiet), profesorowie gościnni (odpowiednio 25 do 4) i profesorowie honorowi (odpowiednio 640 do 423). Jedynie w grupie pracowników pomocniczych nauki (studenci) przeważyły kobiety (odpowiednio 583 do 628).

Na przykładzie trzech instytucji odpowiedzialnych za finansowanie, karierę i przedstawicielstwo historyków i nauczycieli historii (DFG, DHV i VHD) autorka zanalizowała udział kobiet. Generalnie w każdej z wymienionych instytucji wykazała duże dysproporcje między kobietami a mężczyznami przy podziale grantów, wśród członków Stowarzyszenia Niemieckich Historyków i Historyczek. Wprawdzie istnieje wystarczająca ilość środków, jednak mało jest zintegrowanej problematyki gender w badaniach i dydaktyce, występuje spora obecność tematu w dyskusjach, jednak mało jest zmian systemowych.

Autorka polemizuje także z obiegowymi mitami, że kobiety są mniej kwalifikowane czy istnieje niemożność połączenia ról rodzinnych z zawodowymi. Jej zdaniem winna tej sytuacji jest kultura akademicka, która jest bardzo oporna na progresywne zmiany.

Cyfrowe zmiany

Historycy nadal niechętnie podchodzą do rewolucji cyfrowej w nauce i profesjonalizacji własnych praktyk cyfrowych, choć przecież jest to sprawa przesądzona. Ich sceptycyzm przekłada się już bezpośrednio na kondycję dyscypliny i studentów.

W artykule Mareike König apeluje o uznanie dla cyfrowej transformacji i jej krytyczne wykorzystanie. Szansą jest opanowanie „Digital Literacy”. Wymaga to z pewnością wysiłku, jednak jest niezbędne w rozwoju nauki. Pod zbiorczym pojęciem „Digital Literacy” kryje się szukanie, ocena i wykorzystanie cyfrowych źródeł, literatury sekundarnej i mediów, prawna i etyczna wiedza, jak również krytyczna ocena oferty online.

Od dzisiejszych użytkowników internetu wymagane jest specyficzne podejście metodologicznie, jak krytyczna analiza cyfrowo udostępnionych materiałów pod kątem ich poprawnego zapisu itp. Historyk jutra musi się zdaniem autorki nauczyć myśleć cyfrowo i stosować różne metody, jak analiza i wizualizacja danych historycznych z uwzględnieniem różnych programów komputerowych i języka programowania.

Ważnym wyzwaniem jest otwarcie się na przedstawicieli innych dyscyplin, nauczenie się współpracy i dzielenia się wynikami. Do innych zadań należy akceptacja innych formatów publikacji oraz określenie stosunku do opinii publicznej.

Wnioski

Publikacja daje świetny wgląd w aktualne problemy nauk historycznych w Niemczech. Jest to jej ogromna zaleta, ale także w pewnym stopniu wada. Poznanie bolączek i wyzwań dyscypliny u naszego sąsiada od razu wywołuje chęć zestawienia jej z kondycją i wyzwaniami naszej historiografii i samej dyscypliny. Niestety, choć zamieszczone w tomie teksty dają dużo materiału do zastanowienia, jednak brak jest podejścia komparatystycznego, które umożliwiłoby pokazanie tych problemów na szerszym tle.

Niezależnie od tego, użyte w podtytule określenie, interwencja, zostało w tomie zrealizowane. Nie stanowi on przy tym zamknięcia dyskusji, lecz wskazanie kolejnych problemów i zachętę do dalszego ich rozpatrywania.

Chętnie więc sięgnąłbym po podobny tom odnoszący się do naszego przypadku. Być może takie opracowanie wkrótce się pojawi. Podjęte w tomie sprawy są jak najbardziej aktualne także na polskim poletku, a odwlekanie dyskusji na ich temat bardzo szybko może się niekorzystnie odbić na pozycji historii nie tylko jako dyscypliny naukowej, ale działu wiedzy znaczącego dla dyskursu publicznego.

Cord Arendes, Karoline Döring, Claudia Kemper, Mareike König, Thorsten Logge, Angela Siebold und Nina Verheyen, Geschichtswissenschaft im 21. Jahrhundert Interventionen zu aktuellen Debatten, Berlin: De Gruyter Oldenbourg, 2020, ss. 87.

(DOI: https://doi.org/10.1515/9783110689143)

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wstaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt