„W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłali”. 80 rocznica

&

10 lutego minęła 80 rocznica pierwszej deportacji obywateli polskich w głąb ZSRR. Objęła ona 140 tys. osób, w większości Polaków. W mediach społecznościowych odnotowano tą datę. Podano podstawowe informacje, opatrzono je zdjęciami. Mało kto jednak sprawdził pochodzenie niektórych zdjęć. Opisano je błędnie, w rzeczywistości ukazują coś innego. Mylne informacje przekazały też niektóre polskie placówki zagranicą. Wystarczyło zadać sobie nieco trudu i sprawdzić w internecie.

Rocznice, rocznice

W tym roku obchodzimy dużo okrągłych rocznic. Nie tak dawno minęła rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego i zagłady w Auschwitz-Birkenau oraz rocznica konferencji Wielkiej Trójki w Jałcie. Ta ostatnia przeszła nad Wisłą bez większego echa. Może to trochę dziwić, zważywszy, że jeszcze kilka tygodni temu byliśmy konfrontowani z pseudohistorycznymi wynurzeniami prezydenta Rosji W. Putina.

Dzisiaj natomiast obchodzimy 80 rocznicę pierwszej deportacji obywateli polskich w głąb ZSRR. Jak w poprzednich latach, tak i w tym można zauważyć pewną prawidłowość. Notorycznie ignorować są wyniki badań historyków polskich i rosyjskich na ten temat. Od lat znana jest liczba deportowanych, ich pochodzenie terytorialne i miejsca osiedlenia w ZSRR. Znane są także, choć nie w przypadku wszystkich czterech fal zsyłek, dane o narodowości deportowanych.

Mimo to pojawiają się stale wielkości milionowe, a wszystkich deportowanych określa się jako Polaków, choć byli wśród nich także Żydzi oraz Ukraińcy i Białorusini. Problematyczne jest także ilustrowanie zamieszczanych informacji zdjęciami. Obecnie bez ikonografii nie ma tekstu, ale należałoby w doborze dochować więcej staranności. Być może poprosić o pomoc fachowców, np. Z Ośrodka Karta w Warszawie, który dysponuje bogatymi zbiorami.

Dziś moją uwagę rano zwrócił spis jednego z niemieckich kolegów, który przypomniał tą rocznicę i powołał się na Instytut Polski w Wiedniu.

Wiedeńskie potknięcie

W materiale rocznicowym Instytutu Polskiego w Wiedniu, jednej z placówek podległych polskiemu MSZ (ciekaw jestem, czy podobne treści rozesłały inne Instytuty Polskie w świecie), wkradły się trzy błędy.

Podano błędną liczbę wszystkich deportowanych, ponadto określono ich jako Polaków. W materiale zdjęciowym także popełniono błąd. Zdjęcie, które kolportowano nie przedstawia ofiar deportacji z lutego 1940 r. Kilka lat temu oglądałem archiwalny film propagandowy o obozach na Sołowkach z 1927/28 roku. Od razu skojarzyłem z nim zdjęcie zamieszczone przez wiedeńską placówkę. Początkowo nie mogłem tego filmu odszukać w sieci. Dopiero na stronie znanego fotografa, Tomasza Kiznego znalazło się zdjęcie, które szukałem. Podpis pod zdjęciem brzmi:

Etap więźniów w drodze ze stacji Kolei Murmańskiej do obozu tranzytowego SŁON na brzegu Morza Białego w miejscowości Klem. Kadry z filmu propagandowego „Sołowki”, reż. A. Czerkasow, operator S. Sawienko, „Sowkino”, 1927-1928.

Posiłkując się tą informacją, odnalazłem materiał na YOUtube. Jest w nim kadr, który posłużył do stworzenia rzeczonego zdjęcia.

Zalew propagandy

Nie ulega wątpliwości, że 80. rocznica pierwszej zsyłki na Syberię i Północ ZSRR warta jest upamiętnienia. Był to prolog do kolejnych deportacji. Była więc elementem szerokich represji ZSRR wobec Polaków, ale i innych obywateli przedwojennej Polski, Żydów, Ukraińców czy Białorusinów. Obok deportacji przeprowadzono szerokie aresztowania, w wyniku których do obozów GUŁagu trafiły kolejne dziesiątki tysięcy osób. W sumie ofiarą represji padło ok. Pól miliona obywateli przedwojennej Polski. Jeśli się chce być wiarygodnym w działaniach medialnych, przyczyniając się do podnoszenia poziomu wiedzy, a to zapewne było celem wspomnianych działań, trzeba sięgać po sprawdzone materiały. Nie zaszkodzi także zasięgnąć zdania specjalistów.

Tytuł wpisu zaczerpnąłem z ważnej publikacji: W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali – Polska a Rosja 1939-42, Wybór i opracowanie: Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross. Wstęp napisał Jan Tomasz Gross, Londyn: Aneks 1983.

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt