Etyka pracy historyka. Plagiat

E

Od kilku miesięcy zapoznaję się z różnymi kodeksami etycznymi, które odnoszą się do prowadzenia badań i pisarstwa naukowego. Jak dotąd, polscy historycy nie opracowali własnego zbioru norm. A chyba byłby przydatny. Przed kilkoma dniami zainteresowałem się przypadkiem plagiatu w jednym z międzynarodowych czasopism naukowych. Wtedy też przypomniał mi się dawny zamiar stworzenia propozycji norm postępowania historyka/naukowca. Przetłumaczyłem na początek część „Standardów postępowania naukowego” (Statement on Standards of Professional Conduct), które wypracowało Amerykańskie Stowarzyszenie Historyków (American Historical Association). Dotyczy ono właśnie plagiatu. To dobry punkt wyjścia do dyskusji.

Plagiat1

Słowo plagiat wywodzi się z łacińskich słów plagarius (porywacz) i plagiare (kraść). Przywłaszczenie dzieła innego autora i przedstawienie go jako własnego jest właśnie plagiatem i głębokim pogwałceniem etyki akademickiej. Poważnie podważa wiarygodność plagiatora i może wyrządzić nieodwracalną szkodę karierze historyka.

Oprócz szkód, jakie plagiat wyrządza dochodzeniu do prawdy, może również naruszać prawo autorskie oryginalnego twórcy i prawa własności właściciela praw autorskich. Wykrycie może zatem skutkować nie tylko sankcjami (takimi jak usunięcie z listy absolwentów, odmowa awansu lub rozwiązanie stosunku pracy), ale także krokami prawnymi. W praktyce plagiat naukowy rzadko jest rozstrzygany przez sąd, częściowo dlatego, że pojęcia prawne, takie jak naruszenie praw autorskich, są węższe niż normy etyczne, które kierują postępowaniem zawodowym wśród badaczy. Prawdziwą karą za plagiat jest oburzenie społeczności uczonych.

Plagiat obejmuje także bardziej subtelne nadużycia niż tylko dokładne przepisanie tekstu innego autora bez podania źródła. To również częściowe zapożyczenie, znów bez wystarczających przypisów, wyróżniających się i znaczących wyników badań lub interpretacji innej osoby. Oczywiście wiedza historyczna ma charakter kumulatywny. Zatem w niektórych kontekstach – takich jak podręczniki, artykuły encyklopedyczne, szerokie syntezy i pewne formy prezentacji publicznej – stopień zapożyczeń i dopuszczalny zakres zależności od wcześniejszych badań, cytatów i innych form wykorzystania dorobku innych osób będą się różnić od tego, czego oczekuje się w bardziej specjalistycznych publikacjach. Ze względu na to, iż ta wiedza jest rozpowszechniana wśród szerokiej publiczności, traci część swoich osobistych odniesień. To, do kogo należy, staje się mniej wyraźne. Ale nawet w podręcznikach historyk powinien uwypuklać źródła najnowszych, wyróżniających się ustaleń i interpretacji, nawet jeśli nie weszły jeszcze do kanonu danego przedmiotu. Podobnie, choć niektóre formy pracy historycznej nie nadają się do czytelnego prezentowania źródeł inspiracji (np. filmy i wystawy), należy dołożyć wszelkich starań, aby należycie docenić zasługi innych w swoich dziełach.

Sumując, plagiat przybiera wiele form. Najwyraźniejszym pogwałceniem zasad jest skopiowanie tekstu innej osoby bez posłużenia się cudzysłowem i cytatem. Bardziej stonowane nadużycia obejmują przywłaszczenie pojęć, danych lub przemyśleń i ukrycie ich w nowo budowanych zdaniach. Tak samo należy traktować odniesienie do wykorzystywanego materiału we wczesnej notatce, a następnie dalsze szerokie użycie już bez przypisów. Tutaj także mieści się sięganie po niezbadane źródła pierwotne z utworu wtórnego bez powoływania się na to, że niewłaściwy jest w nim brak cytowania. Wszystkie takie taktyki odzwierciedlają niegodne lekceważenie wkładu innych.

Niezależnie od kontekstu, zawsze najlepiej unikać zarzutów plagiatu przez wyraźne, dokładne i wielokrotne uznanie swoich długów intelektualnych.

Wszyscy, którzy uczestniczą w pracy badawczej, amatorzy jak i profesjonaliści, studenci lub uznani historycy, mają obowiązek sprzeciwiać się oszustwom. Obowiązek ten szczególne ciąży na nauczycielach końcowych roczników. To oni w decydującym stopniu kształtują postrzeganie etyki naukowej przez młodego historyka. Ich zadaniem jest poszukiwanie możliwości, aby seminarium stało się również warsztatem uczciwości naukowej. Po ukończeniu nauki każdy historyk będzie musiał polegać przede wszystkim na czujnym samokrytycyzmie. W ciągu całego życia nikt z nas nie może przestać kwestionować pytań o nowatorstwo naszych prac i to, ile czerpiemy od innych.

Pierwszą linią obrony przed plagiatami jest kształtowanie nawyków zawodowych, które chronią uczonego przed plagiatami. Standardowa obrona plagiatora – że został wprowadzony w błąd pośpiesznie wykonanymi i niedoskonałymi notatkami – jest wiarygodna tylko w kontekście szerszej tolerancji dla tandetnej pracy. Podstawowa zasada dobrego robienia notatek wymaga od każdego badacza skrupulatnego rozróżnienia między dokładnym cytatem a parafrazą.

Druga linia obrony przed plagiatami jest zorganizowana i uwzględnia sankcje. Każda instytucja złożona z, czy reprezentująca uczonych, ma obowiązek ustanowienia procedur mających na celu skodyfikowanie i utrzymanie standardów etycznych. Instytucje zatrudniające historyków ponoszą szczególną odpowiedzialność za utrzymanie uczciwości i reputacji swoich pracowników. Dotyczy to agencji rządowych, korporacji, firm wydawniczych i placówek publicznych takich jak muzea i biblioteki. Zasadzie tej podlega oczywiście także oświata. Zazwyczaj to właśnie zatrudniająca instytucja ma bezzwłocznie i bezstronnie zbadać zarzuty plagiatu, a gdy znajdą one potwierdzenie, wdrożyć odpowiednie sankcje. Kary powinny być zróżnicowane w zależności od powagi wykroczenia, a właściwe procedury zawsze zachowane. Uporczywe oszukiwanie może usprawiedliwiać publiczne zdemaskowanie lub nawet zakończenie kariery zawodowej; w przypadku niektórych pojedynczych przewinień można udzielić formalnej nagany.

Wszyscy historycy są współodpowiedzialni za podtrzymywanie wysokich standardów uczciwości intelektualnej. Oceniając manuskrypty do publikacji, recenzując książki lub decydując o zatrudnieniu, awansach i kadencjach uczeni muszą prześwietlić uczciwość i wiarygodność danej osoby, czyli jak korzysta ona z podstawowych i wtórnych materiałów źródłowych. Nauka rozkwita w atmosferze otwartości i szczerości, która powinna zawierać w sobie kontrolę i publiczną dyskusję na temat akademickiego oszustwa.

  1. Zob. Plagiarism, w: Statement on Standards of Professional Conduct (updated 2019) (ostatni dostęp: 16.07.2019). ↩︎

 

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt