„Wierny renegat”

Przed kilkoma dniami w Bautzen odbyło się jubileuszowe, 25 Forum (Bautzen Forum). Organizatorem tych spotkań jest Fundacja Eberta. Biorą w nim udział naukowcy, przedstawiciele opozycji w b. NRD, ofiary dyktatury SED oraz ich rodziny. Jubileuszowe spotkanie było szczególne. Tematem przewodnim był rok 1989 i przemiany dekomunizacyjne w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Gościem specjalnym był znany bard okresu NRD, poeta Wolf Biermann. Wieczorem można było wysłuchać jego koncertu w byłym więzieniu STASI w Bautzen. Atmosfera tego miejsca, wybór utworów i sposób ich prezentacji zrobiły na mnie ogromne wrażenie, choć udałem się na ten koncert z pewną rezerwą.


Wiele lat temu jeden z kolegów opowiedział mi anegdotę. Po pozbawieniu Wolfa Biermanna  obywatelstwa NRD  w 1976 r. w jednym z mieszkań w Łodzi zebrała się grupa młodych polskich opozycjonistów. Chcieli wspólnie posłuchać pieśni Biermanna, podyskutować o nich. Zdobycie płyty z jego nagraniami graniczyło wtedy z cudem. Po wielu zabiegach w końcu udało się tą płytę pozyskać, wspólne słuchanie mogło się odbyć. Pieśni zaskoczyły jednak zebranych. W utworach nie było nic o trudnej historii, krytyce komunizmu, brakowało płomiennych wezwań i ostrych ocen. Enerdowski bard, tak srodze potraktowany przez swój rząd, śpiewał o „socjalizmie z ludzką twarzą“, potrzebie jego stałej reformy. 

Przyznaję, że ta anegdota wpłynęła na mój stosunek do Biermanna i przez jakiś czas traktowałem go z dystansem. Był to jednak duży błąd. Przed kilku laty Ośrodek KARTA zaprosił mnie do współpracy przy Słowniku dysydentów. Moim zadaniem było przejrzenie tekstów niemieckich autorów i uzupełnienie ich o polskie wątki oraz literaturę przedmiotu. Biogram Biermanna był świetnie napisany. Moja rola ograniczyła się do zwrócenia uwagi na jego reakcje na powstanie „Solidarności“ i wprowadzenie stanu wojennego. W tym miejscu warto przypomnieć fragment biogramu z tej książki: „Biermann zabierał niejednokrotnie głos w sprawach polskich. Najbardziej znane są jego teksty oraz wiersze powstałe po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku (np. Idylle/Idylla oraz 13. Dezember/13 grudnia), w których potępiał reżym wojskowy Wojciecha Jaruzelskiego i solidaryzował się z aresztowanymi członkami NSZZ „Solidarność” (esej pt. Wszystkie pojęcia stoją krwawo na głowie/Alle Begriffe stehen blutig auf dem Kopf)„. Być może jest jeszcze i wiele innych świadectw pozytywnego stosunku i sympatii Biermanna dla Polski i Polaków. 

Zajrzałem na stronę Europejskiego Centrum Solidarności. Od kilku lat Centrum przyznaje Medale Wdzięczności. W kwietniu b.r. wręczono w Lipsku to odznaczenie kilku przedstawicielom byłej opozycji enerdowskiej lub osobom, które za swój „zachwyt“ Polską i jej przemianami okresu „Solidarności“ musieli nieraz odsiedzieć wieloletnie wyroki więzienia. Nie znalazłem w wykazie dotąd uhonorowanych Wolfa Biermanna, może jest do dobra okazja, by ten fakt zmienić.


Przed koncertem Biermann wziął udział w tegorocznym Bautzen Forum. Organizowane jest już od 25 lat przez Fundację Eberta. Uczestniczą w nim naukowcy, dziennikarze, świadkowie wydarzeń. Mają charakter otwartych dyskusji. Po każdym spotkaniu publikowana jest dokumentacja, dostępna także w internecie. Pozwala ona poznać nie tylko główne trendy badawcze na temat dziejów NRD, aparatu represji czy też sposobów rozliczania i przwyciężania  następstw prześladowań. Są też ciekawym materiałem prezentującym relacje świadków. 

Organizatorzy spotkanie z pieśniarzem  zaaranżowali jako swobodny wywiad. Moderację poprowadził znany dziennikarz MDR, Stefan Nölke. Rozmowa skupiła się na kilku wątkach, także osobistych. Dla mnie rzeczą ogromnie ciekawą były te ostatnie. Biermann potrafi opowiadać, dzielić się swymi przemyśleniami. Swą wypowiedz przeplatał aforyzmami Stanisława Jerzego Leca (popularność naszego autora w b. NRD zasługuje na osobny wpis). W rozmowie zachowywał dystans do siebie, ale także realistyczne podejście do prób tworzenia mitu opozycji enerdowskiej. „Było nas niewielu – mówił Biermann, wielu pozostało“ (Wenige waren wir, viele sind übrig geblieben). Interesujące były też jego uwagi o różnych reakcjach pisarzy w NRD na pozbawienie go obywatelstwa. Władze korzystały ze wszystkich możliwości, by wymusić odwołanie aktów poparcia dla niego. Anegdota z rozmową między Erichem Honeckerem a Stefanem Hermlinem pozostanie na trwałe w mojej pamięci. Wkrótce z pełnym zapisem rozmowy będzie się można zapoznać na stronie internetowej MDR (o tym poinformuję w osobnym wpisie)


Koncert Wolfa Biermanna pt. „Der treue Renegat” odbył się wieczorem w pomieszczeniach więzienia Stasi, tzw. Bautzen II. Dzisiaj mieści się tu miejsce pamięci (Gedenkstätte Bautzen). W długim korytarzu na parterze zgromadziło się sporo osób. Przed koncertem miałem okazję porozmawiać z bardem. Wręczył mi, ku mojemu zaskoczeniu, album płytowy z zapisem koncertu (podobny koncert Biermann dał kilka lat wcześniej). To rarytas, każdy z utworów poprzedzony jest bowiem osobistym komentarzem autora.

Foto: Program koncertu.

Publiczność reagowała spontanicznymi oklaskami, które co rusz przerywały występ. Nie chcę omawiać każdego z utworów, nie ma na to miejsca. Im dłużej słuchałem śpiewu Biermanna, jego chropowatego głosu, gitary, coraz częściej przypominały mi się sceny z filmu „Spacer po linie” o… Johnnym Cashu. Film rozpoczyna się od słynnego koncertu Casha w więzieniu Folsom w Kalifornii w 1968 r. Podobna atmosfera wyczekiwania, potem koncertu i owacji towarzyszyła mi w czasie występu Biermanna, choć przecież i ja, i inni słuchacze stanowiliśmy inną publiczność niż tamci więźniowie. 


Wspólne było jednak żywe porozumienie między wykonawcą a słuchaczami. Na jeden utwór chcę zwrócić uwagę: Balladę o STASI. Nie mam teraz czasu, by ją w całości przetłumaczyć. W necie nie znalazłem tłumaczenia (czy poezja Biermanna była kiedykolwiek tłumaczona na język polski)? Poniżej kilka pierwszych wersów (dziękuje prof. Markowi Zyburze za pomoc w tłumaczeniu):

Po ludzku to mi szkoda
takiego ze Stasi charta,
co nie bacząc, że śnieg i woda,
(„Moja Partia tego warta!”)
z mikrofonem węszy, śledzi,
kto u mnie i co we mnie siedzi.

Moje pieśni, te co nie w gazecie,
jęki ciche, kiedy’m na klozecie –
z Bezpieczeństwa cisi bracia:
znacie wszystkie moje męki,
nawet te, zrodzone w gaciach.

Jedynie wy poświadczycie kiedyś to,
że wysiłków moich wszelkich gros,
czy to w noc, czy też na jawie,
naszej wielkiej służy sprawie.

Słów, których nie pamiętałby już nikt w ogóle,
przechowają dzięki wam magnetofonów szpule!

A wy sami? wiem to przecie, bo to fakt:
w łóżkach zasypiacie pod songów moich takt.
– Wdzięczny jestem za to wam:
bo Stasi to mój Ecker
bo Stasi to mój Ecker
bo Stasi to mój Eckermann [Johann Peter Eckermann był niemieckim poetą, przyjacielem i powiernikiem Goethego. Uważany jest za jego sekretarza – przyp. Krzysztof Ruchniewicz].




Biermann jest bez wątpienia ważną postacią w niedługich dziejach NRD. Bez przesady można stwierdzić, że pozbawienie go obywatelstwa wywołało pierwszy poważny kryzys w tym państwie od 1953 r. Kto wie, czy ówczesny protest grupy intelektualistów nie przyczynił się do tworzenia podstaw opozycji NRD. Biermann nie był „urodzonym“ opozycjonistą, ba! długo był przekonanym komunistą (z tych też powodów opuścił rodzinny Hamburg w latach 50. i zamieszkał w państwie „robotnika i chłopa“). Jego życie pełne było zwrotów, nadwyrężających nasze stereotypy o NRD.  Jest to z pewnością postać nietuzinkowa i bardzo wyrazista.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj