Kłopoty z pamięcią

Pomimo wieloletnich badań nad dziejami zrywów wolnościowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej po 1945 r., nadal jest sporo białych plam. Niektóre wydarzenia są bardzo dobrze znane i pamięć społeczna o nich dawno stała się częścią pamięci kulturowej. Wydaje się, że bez większych problemów przeciętny Polak może coś powiedzieć o demonstracjach robotniczych w Poznaniu w czerwcu 1956 r., czy powstaniu na Węgrzech w tym samym roku. Rewolucję z \”ludzką twarzą\” w Czechosłowacji w 1968 r. i jej  koniec w wyniku interwencji tzw. bratnich państw spopularyzowano nawet w jednej z Niemieckiego Instytutu Historycznego. Do kin właśnie wchodzi film o Lechu Wałęsie w reżyserii Andrzeja Wajdy. Nie sposób jednak nie wymienić wcześniejszych obrazów mistrza kamery, jak np. \”Człowieka z żelaza\” czy \”Człowieka z marmuru\”. Każdy z tych filmów wpisywał coś w pamięć przeciętnego Kowalskiego. Antykumunistyczne wystąpienia w NRD w 1953 r. nie weszły jednak dotąd do pamięci ruchów opozycyjnych i nie stanowią części pamięci kulturowej. Dlaczego?

Problem ten jest złożony. Wrócę do niego przy innej okazji. Tym razem tematem jest próba przełamania tej niepamięci. Dnia 5 czerwca 2013 r. Niemieckiego Instytutu Historycznego (DSH) w Warszawie, placówka znana z ciekawych i niekonwencjonalnych przedsięwzięć z zakresu popularyzacji historii zaprosił ziedzających na wystawę pt. \”Chcemy być wolni! Powstanie ludowe w NRD 17 czerwca 1953\”.

\"\"

Wystawa, ale i towarzyszące jej wystąpienia pokazały, jak niewiele wiedzieli o sobie sąsiedzi, oraz jak szybko skazano na niepamięć wydarzenia w jednym z sąsiedzkich krajów, w czym pomógł nienajlepszy stan relacji dwustronnych. Wydaje się, że to właśnie charakter relacji polsko-enerdowskich w całym okresie istnienia \”pierwszego państwa robotników i chłopów na ziemi niemieckiej\” zdecydował o wyparciu z polskiej pamięci powstania ludowego w NRD w czerwcu 1953 r., pierwszego tego typu tak masowego wystąpienia w bloku wschodnim. 

\"\"

Zdjęcie: (od lewej) Markus Meckel, Tadeusz Mazowiecki, dr Jens Boysen, Rüdiger von Fritsch

Organizatorom wystawy udało się pozyskać kilku prominentnych mówców. Głos zabrał m.in. premier Tadeusz Mazowiecki. Interesowała go odpowiedź na pytanie, dlaczego wydarzenia czerwcowe w NRD są tak mało znane. Zaznaczył, że w Polsce wiedziano o jakiś wystąpieniach w Berlinie. Jednak wystąpienia w innych miastach nie utrwaliły się. Samo powstanie i jego szybki upadek w wyniku interwencji wojsk radzieckich wywołał traumę u obywateli tego państwa,  ogromny strach. Zdaniem Mazowieckiego wpłynęły one na późniejsze postawy enerdowskiego społeczeństwa. Kolejnym pytaniem, które postawił w tym kontekście, to kwestia, czy państwa i społeczeństwa chcą pamiętać o klęskach. Być może był to też jeden z powodów wyparcia także w społeczeństwie enerdowskim pamięci o 17 czerwca 1953 r. Ciekawy wątek podjął inny z mówców, ambasador RFN w Polsce, Rüdiger von Fritsch. Zwrócił uwagę, że dzień 17 czerwca był ochodzony przez RFN jako Dzień Jedności Niemiec. Jako pracownik ambasady w Warszawie jeszcze w latach 80. był świadkiem unikania przez RFN obchodzenia tego święta w Polsce. Nie chciano  wywoływać niezadowolenia polskich funkcjonariuszy. Sam Dzień Jedności Niemiec, który Bundestag uchwalił już 4 sierpnia 1953 r., z biegiem lat przestał nawet w RFN odgrywać jakąkolwiek rolę, a z roku na rok gasła wiara Niemców z RFN na szybkie zjednoczenie Niemiec. Zmieniły się czasy, także priorytety w polityce zagranicznej. 

\"\"

Sama wystawa jest godna zwiedzenia (będzie pokazywana do połowy września). Podstawą są materiały przygotowane przez niemiecką Niemieckiego Instytutu Historycznego w Berlinie. Dzięki współpracy Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego (IH UW) i Niemieckiego Instytutu Historycznego (DHI) w Warszawie poszerzono wystawę o polskie wątki. W ten sposób zwiedzający otrzymał pokaźną dawkę wiedzy o sytuacji powojennej Niemiec, ich podziale, przejęciu władzy przez komunistów w Radzieckiej Strefie Okupacyjnej Niemiec i budowie \”podstaw socjalistycznych\”. Dużo uwagi poświęcono wzrostowi sytuacji kryzysowej, która poprzedziła wybuch powstania. Centralne miejsce zajmuje samo powstanie i jego skutki. Po raz pierwszy polski zwiedzający może zapoznać się z najnowszymi wynikami badań w tym zakresie. Bardzo ciekawe są cześci poświęcone polskim reakcjom. Zgromadzono tu m.in. nieliczne publikacje drugoobiegowe, karykatury oraz opracowania naukowe.

\"\"

Wystawie towarzyszy bardzo ciekawy katalog. Wydawcami są prof. Jerzy Kochanowski z IH UW oraz dr Jens Boysen z DHI w Warszawie. Ewa Mazur z DSH oraz wymienieni historycy są równocześnie kuratorami wystawy.

\"\"

Wystawa  będzie też pokazywana w innych miastach polskich. Organizatorzy zapowiedzieli  warsztaty dla szkół. To bardzo dobry pomysł. Może warto byłoby do opublikowanego katalogu dołączyć także przygotowane w czasie tych warsztatów materiały dla nauczyciela i uczniów. Już w katalogu zwrócono baczną uwagę na to, że nie było to jednostkowe powstanie, a wpisywało się ono w cały ciąg powstań przeciwko władzy komunistycznej i ZSRR. Myślę, że wątek ten można z powodzeniem kontynuować na lekcjach historii. Należy jednak porzucić tradycyjny sposób traktowania tych tematów i pokusić się na wprowadzenie znacznych korekt tak, by w tzw. treściach programowych znalazło się miejsce i dla powstania w NRD 17 czerwca 1953 r.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj