Banalne zwarcie

Szkoła letnia w Paryżu nie może polegać wyłącznie na wykładach i dyskusjach. Byłby to wielki grzech. Wczoraj po południu udaliśmy się na zwiedzanie Paryża. Nie był to zwyczajny spacer z przewodnikiem. Prof. Michael Werner, który mieszka tu od ponad 40 lat, pokazał nam „swój” Paryż. Zobaczyliśmy miejsca, do których rzadko docierają tyryści. Nasz przewodnik z wielkim znawstwem warstwa po warstwie przybliżał nam dzieje miasta nad Sekwaną od średniowiecza po czasy współczesne (przypomina się inny niemiecki uczony, Karl Schlögel i jego metoda (od)czytania miast – „w przestrzeni czas czytamy” / „Im Raume lesen wir die Zeit”). Dużo miejsca poświęciliśmy podczas tej wyprawy po ulicach i zaułkach także Polsce i polskiej emigracji. Ważnymi punktami na naszej trasie była Biblioteka Polska i oczywiście Hotel Lambert. Po drodze robiłem zdjęcia, z zamiarem wykorzystania na blogu, ale i później. Nie przypuszczałem, że dzisiaj będą to już w części zdjęcia historyczne. W nocy w Hotelu Lambert wybuchł pożar i zniszczył część budynku.

Foto: Widok na Hotel Lambert dzień przed pożarem


Po otrzymaniu informacji o pożarze, w czasie popołudniowej przerwy w obradach wyruszyłem w kierunku budynku znanego każdemu polskiemu historykowi. Na Wyspę św. Ludwika dostałem się bez trudu. Niestety, ulice dojazdowe do Hotelu były zablokowane. Wozy strażackie stały na mostach, także w ciasnych uliczkach. Ludzie przystawali na ulicy i komentowali wydarzenia. Strażacy dogaszali pożar i zabezpieczali pogorzelisko.

Dzień wcześniej rozmawialiśmy jeszcze o historii tego budynku, księciu Adamie Jerzym Czartoryskim (1770-1861) i Wielkiej Emigracji, wzorze naszego wychodźstwa dwóch stuleci. Nie ma potrzeby omawiać tu biografii tego znanego polityka i wodza konserwatywnego obozu polskich emigrantów, który od nazwy Hotelu Lambert, rezydencji Czartoryskiego wziął swą nazwę. Żył bardzo długo (jego fotograficzny portret pod koniec życia wykonał słynny Nadar) i aktywnie, niestrudzony w walce o tzw. sprawę polską, ale nie dane mu było umrzeć w poczuciu spełnienia. 

Plik:Adam Jerzy Czartoryski by Felix Nadar.PNG

Foto: Nadar: Adam Jerzy Czartoryski. Żródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Adam_Jerzy_Czartoryski_by_Felix_Nadar.PNG


Zwrócę tylko uwagę, że jednym z pierwszych niemieckich autorów, który poświęcił uwagę działalności Czartoryskiego był oldenburski historyk, Hans Henning Hahn. Jego książka pt. „Dyplomacja bez listów uwierzytelniających: polityka zagraniczna Adama Jerzego Czartoryskiego 1830-1840” (Warszawa 1987) stała się w Polsce bestsellerem, a tygodnik „Polityka” przyznał mu nagrodę historyczną. Niestety, nie mógł jej osobiście odebrać. Polskie władze nie wyraziły zgody na jego przyjazd, za swą działalność na rzecz polskiej opozycyji był traktowany jako „persona non grata” (Hahn m.in. przetłumaczył na język polski dokumenty KOR-ru, wielokrotnie pełnił rolę kuriera „Solidarności”, był aktywnym quasi ambasadorem opozycji w RFN). 

W XX wieku Hotel Lambert przestał odgrywać rolę polskiego centrum. W połowie lat 70. XX wieku potomkowie Adama Czartoryskiego sprzedali Hotel rodzinie Rotschildów. Władze PRL nie były zainteresowane kupnem polskiej pamiątki. Ponownie sprawa sprzedaży pojawiła się w drugiej połowie lat 90. Próby pozyskania władz polskich dla zakupu tego historycznego obiektu niewiele dały i  dotychczasowy właściciel sprzedał go bratu emira Kataru. Wschodnioeuropejskiego arystokratę miał zastąpić egzotyczny książę. Pałac był od lat zamknięty dla zwiedzających, najskromniejsza nawet  tabliczka nie informowała o jego przeszłości. Rozpoczęto kilkuletni remont, który miał się nareszcie skończyć. 

Jakie będą dalsze losy Hotelu Lambert? Czy zniechęcony naftowy szejk wystawi go na sprzedaż? Jeśli duch księcia Adama błąkał się rzeczywiście po salach pałacu, to szkoda że nie zwrócił baczniejszej uwagi na takie nowoczesne i groźne wynalazki, jak instalacje elektryczne. Banalne zwarcie okazało się śmiertelnie niebezpieczne dla kolejnego zabytku…


Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

  1. Jerzy Sporek

    Panie Profesorze,
    dziękuję za wprowadzenie (chyba niechcacy) interesującego wątku fizycznego do Pana tekstów. Prawdopodobnie księciu Adamowi elektryczność nie była obca, bowiem jej podstawy naukowe opracowano m.in. w 1 poł. XIXw., np. fundamentalna praca Georga Ohma w 1827 r. czy odkrycie indukcji elektromagnetycznej przez Michaela Faradaya w 1831 r., prowadzące do wytwarzania prądu przemiennego. Także jego starszy kolega wolnomularz Benjamin Franklin zasłużył się w badaniu elektryczności, a pierwszym znanym w historii wynalazcą żarówki był Frederic de Moleyns, który uzyskał na nią patent w 1841 r. (uwaga: wiele materiałów w Internecie określa go jako „Francuz de Moleyns”, co jest nieprawdą, był Anglikiem).
    Jeśli zaś mówimy o księciu Adamie, to interesował się też sztuką ogrodową, czego dowody w korespondencji z I. Czartoryską (źródło: listy z lat 1807-1835, rękopis: Biblioteka Czartoryskich, sygn.: Ew. 816-818 (Archiwum Domowe nr 248-250).
    Niestety, stan instalacji elektrycznej w obiektach zabytkowych jest często zły, co prowadzi do pożarów, jak ostatnio w pałacu w Wonieściu (Wielkopolska) 16 czerwca. Nawet w tak dobrze utrzymanych obiektach jak pałac w Wilanowie też się to zdarza (w kwietniu 2006 r.).
    A co do prawidłowości użycia przez Pana określenia „banalne zwarcie”: w roku 2011 w Polsce wady różnych urządzeń elektrycznych („zwarcie”) były przyczyną 6171 pożarów, czyli prawie 17 pożarów dziennie (źródło: statystyka KG PSP, za: http://www.ptedp.pl/pobierz/statystyka/przypuszczalne_przyczyny_pozarow.pdf).

Skomentuj