KRZYSZTOF RUCHNIEWICZ
2016-05-23_malczewski (1 von 1)

Między narracją a opowieścią

Obrazy ostatnich miesięcy nie dają mi spokoju. Tzw. narodowa historia wylewa się z nich wezbranym potokiem. Przypomina to jeden z obrazów Jacka Malczewskiego „Melancholia“. Pędzel artysty maluje kolejne zastępy Polaków walczących o wolność. Idą w kierunku światła, droga jest długa, pełna zagrożeń, tylko nieliczne postacie, u kresu życia docierają na przedpola krainy wyzwolenia. Tu drogę im jednak zagradza czarno odziana Melancholia… Daremny trud, próżne żale? I jak o tym opowiadać? Pytanie o narrację historyczną staje się hasłem dnia. Jaka powinna być? Jakiej opowieści potrzebują słuchacze i jak się do tego mają trendy w historiografii?

Czytaj dalej

2016-05-22_luter (1 von 1)

Atrakcja turystyczna

Niemieckie miasta uniwersyteckie są niemalże moją drugą ojczyzną. Od wielu już lat przemierzam trasy do Berlina, Drezna, Lipska, Marburga czy Bochum. Mniej mam okazji do odwiedzin tych mniejszych ośrodków, jak Halle czy Jena. Jest to oczywiście pochodną kontaktów i wyboru spotkań naukowych, w których uczestniczę. Tym razem znalazłem się w Halle, gdzie odbyło się kolejne posiedzenie polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej. Organizatorzy jako urozmaicenie dość intesywnych obrad zaproponowali zwiedzanie niedalekiego Lutherstadt Eisleben. Byłem tam po raz pierwszy, toteż po powrocie do domu zacząłem szukać dodatkowych informacji. Rzecz jasna okazało się, że wiele rzeczy wartych uwagi w czasie tej krótkiej wycieczki po prostu mi umknęło. Warto więc będzie wrócić kiedyś do miasta Lutra.

Czytaj dalej

2016-05-18_stern (1 von 1)

Fritz Stern (1926-2016)

W 2008 r. ukazały się po polsku wspomnienia wybitnego historyka amerykańskiego, specjalisty od nowożytnej historii Niemiec i Europy, prof. Fritza Sterna, „Niemcy w pięciu wcieleniach”. Autor i wydawcy zdecydowali się na okładkę, która daje wdzięczne pole do interpretacji. Na pierwszym planie uśmiechnięty autor przed otwartym oknem. Za oknem bez większych problemów można rozpoznać sylwetę wrocławskiego ratusza, siedziby władz rodzinnego miasta Fritza Sterna. Okno umieszczono tu zapewne nie bez powodu. Symbolizuje przecież otwartość, rozległe horyzonty, ciekawość świata. Okno otwiera się też, by przewietrzyć pokój, wpuścić nieco świeżego powietrza. Oczywiście dawny Breslau i dzisiejszy Wrocław nie są tymi samymi miastami, dzielą je nie tylko lata, lecz także systemy polityczne, przynależność narodowa, kultura. Dawny niemiecki Breslau to zamknięty rozdział, obecny polski Wrocław stara się jednak częściowo do tej schedy nawiązać, wpleść ją w później ukształtowane doświadczenie. Fritz Stern, doktor honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego, był żywym mostem łączącym ten dawny i nowy Wrocław, na który spoglądał z sympatią i zainteresowaniem.

Czytaj dalej

2016-05-16_spot (1 von 1)

Spot reklamowy

Nabór na studia zaczyna wchodzić w coraz gorętszą fazę. Uczelnie korzystają z różnych form promocji prowadzonych kierunków studiów. Sięgają po nowe media, choć i tradycyjne, jak film reklamowy, są nadal w użyciu. Uniwersytet Wrocławski w bitwie o studenta również szuka niekonwencjonalnych środków. W necie znalazłem najnowszy spot. Obejrzałem go dwa razy, a nawet trzy razy. Do tego samego zachęciłem znajomych i rodzinę. I szczerze od razu przyznam: niewiele z tego dzieła zrozumiałem. Nie bardzo wiem, co chciał w nim przekazać reżyser. No cóż, nie byłem grupą docelową… Jednak jaki był sens pokazania żołnierzy Wehrmachtu, którzy z bronią w ręku gnają w kierunku rektoratu, bardzo chciałbym pojąć. Czy siłą chcieli obalić nasze nowo wybrane władze rektorskie? A może symbolizowali ludzkie umysły wiedzą nieskażone, a jej łaknące? I dlaczego wojsko Hitlera, a nie kosynierzy czy rycerze (choćby i krzyżacy)? Chyba nie dlatego, że się z naszą uczelnią mają jakoś kojarzyć? Znów będziemy biadolić, że wszystkiemu winni są Niemcy!

Czytaj dalej

2016-05-15_wystawa_rower (1 von 1)

Ludzie na drogach, ludzie w wagonach

Noc muzeów już na stałe weszła do kalendarza wydarzeń kulturalnych. Zwiedzających przyciąga nietypowa pora i liczne atrakcje przygotowane przez muzealników. Nieraz jest to szansa, by wreszcie obejrzeć wystawę, o której się słyszało, czytała, ale jakoś do muzeum było nie po drodze. Z przyjemnością obserwowałem wczoraj ruch w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze. Nie było wprawdzie kolejek oczekujących, ale nocnych gości całkiem sporo, nie brak było i dzieci z rodzicami. Dla niektórych z nich mogła to być pierwsza wizyta w takiej instytucji. Obok wystaw stałych, można było zobaczyć także dwie czasowe: rysunki powstałe w XVI-XVII w. ze zbiorów lwowskich oraz przegląd najważniejszych dokonań naszego noblisty, Henryka Sienkiewicza.

Czytaj dalej

Poprzedni wpis

© 2016 KRZYSZTOF RUCHNIEWICZ — #blogihistoria W górę ↑