Czar miejsc

Do niektórych miejsc wracamy chętnie. Nie jest ważne, że zna się je niemal na „wylot“. Za każdym razem odkrywamy coś nowego, inspirują nas na nowo. Te banalne stwierdzenia towarzyszyły mi w czasie krótkiego wypadu do Portofino. Powodem nie było samo miejsce, a osoba, której biografię poznałem rok temu.Tym razem chciałem odwiedzić mały cmentarz, gdzie z żoną pochowany jest mój bohater.

Czytaj dalej

Piątka zaliczona (2 część)

Cinque Terre (Parco Nazionale delle Cinque Terre), Pięć Ziem, bez wątpienia jest jedną z największych atrakcji Riviery Liguryjskiej. By przejść pieszo wszystkie punkty potrzeba sporo czasu i … krzepy. Mogliśmy zrealizować nasz plan jedynie częściowo. Doszliśmy do 4 z 5 miejscowości. Ostatni odcinek wędrówki, najpopularniejszy z racji widoków i zerowego stopnia trudności, zamknięto jakiś czas temu z powodu obsunięcia się skał. Zmęczenie wzięło górę i zrezygnowaliśmy z alternatywnej, ale bardziej wymagającej trasy. W sumie przeszliśmy górzystym wybrzeżem między Levanto a Manarolą około 50 kilometrów. Relację podzieliłem na dwie części.

Czytaj dalej

Dwa z pięciu (część 1)

Cinque Terre (Parco Nazionale delle Cinque Terre), Pięć Ziem, bez wątpienia jest jedną z największych atrakcji Riviery Liguryjskiej. By przejść pieszo wszystkie punkty potrzeba sporo czasu i … krzepy. Mogliśmy zrealizować nasz plan jedynie częściowo. Doszliśmy do 4 z 5 miejscowości. Ostatni odcinek wędrówki, najpopularniejszy z racji widoków i zerowego stopnia trudności zamknięto jakiś czas temu z powodu obsunięcia się skał. Zmęczenie wzięło górę i zrezygnowaliśmy z alternatywnej, ale bardziej wymagającej trasy. W sumie przeszliśmy górzystym wybrzeżem między Levanto a Manarolą około 50 kilometrów. Relację podzieliłem na dwie części.

Czytaj dalej

Emigrant

Chiaviari nie było w naszym planie. Przewodniki niewiele piszą na temat tego miasteczka, internet także nie zachęcał zbytnio do rezygnacji z szeroko zachwalanych atrakcji Riwiery Liguryjskiej. Przekonał nas jednak Marek Zybura, wrocławski germanista, który przypomniał, że przez kilka lat w początkach swej emigracji mieszkał tu Sławomir Mrożek. Przyznaję, że przed wyjazdem wprawdzie przejrzałem trochę literatury, jednak pobyt autora „Tanga“ jakoś mi umknął. Z samego rana wsiedliśmy więc do pociągu. Hasłem dnia okazała się (e-)migracja.

Czytaj dalej