Kowal i chłopiec

Zjednoczenie Niemiec w drugiej połowie XIX wieku upamiętniono w niezliczonej ilości tablic, pomników, obelisków. Wokół nich nierzadko sadzono także pamiątkowe drzewa. Nie było miejscowości w Niemczech, która by tego wydarzenia uroczyście nie uczciła. Zastosowana w tym upamiętnieniach symbolika miała podkreślać wagę wydarzenia, czcić związane z nim postaci, stanowić drogowskaz dla przyszłych pokoleń. Późniejsze losy tych obiektów były różne. Wiele zniszczono lub przeniesiono. W Düsseldorfie zachowała się ciekawa grupa takich pomników. Tworzą ją pomniki cesarza Wilhelma I, kanclerza Bismarcka oraz – częściowo zachowany – pomnik Helmutha von Moltke. Zwłaszcza ten ostatni zwrócił moją uwagę.

Czytaj dalej

„Stalinowski gotyk“. Al. im. Stalina w Berlinie

Dzisiaj niewiele już zostało z reprezentacyjności dawnych dziesięcioleci. Miała to być naczelna budowa socjalizmu, dowód jego zwycięstwa w rywalizacji z kapitalizmem na polu architektury i mieszkalnictwa. Aleję im. Józefa Stalina w Berlinie (od 1961 roku Aleja im. Karola Marxa) warto jest zwiedzić, by poznać sposób obchodzenia się Niemców z przeszłością. Nie usuwanie czy zacieranie śladów jest na porządku dziennym, lecz edukacja i pamięć, a także użyteczność.

Czytaj dalej

Antywojenny pomnik

Pomniki upamiętniające bohaterskie czyny na froncie lub poległych żołnierzy są stałym elementem krajobrazu pamięci tworzonego po wojnach XX w. Choć bywało, że ofiara żołnierzy była daremna, a nawet wspierała błędną politykę, zakończoną klęską, ich poświęcenie ex post heroizowano, czyniono z nich „moralnych zwycięzców“, lepszych, szlachetniejszych od tych rzeczywistych. Pomniki te nie tyle miały upamiętniać stracone młode życie, co napominać i dyscyplinować naród, by „pozostał wierny” tej ofierze. Czemu miała ona służyć, definiowała polityka historyczna państwa. W tysiącach mniejszych i większych miejscowości Niemiec spotykamy pomniki upamiętniające poległych w I wojnie światowej. W większości pokazują heroizm żołnierzy, wierność przysiędze i poświęcenie narodowej sprawie. Projektowano je jako swego rodzaju ołtarze potrzebne do praktykowania narodowych rytuałów. Jedynie nieliczne z nich wyrażają potępienie wojny, żal i skruchę z powodu bezsensownej śmierci milionów. Jednym z takich pomników jest rzeźba Ernsta Barlacha w katedrze w Magdeburgu.

Czytaj dalej

Pieniądz zastępczy w Kolonii

Pieniądz zastępczy używano w miejsce normalnej waluty ze zgodą lub bez zgody państwa. Występował w różnej postaci, bilonu i banknotów. Używano go w okresach kryzysu. I wojna światowa i jej skutki zapoczątkowały wydanie kilku serii pieniądza zastępczego od 1914 do 1923 roku. Monety z początku wojny o dobrym kruszcu, szybko zastąpiono wytworzonymi z gorszego stopu, powiększano obieg pieniądza papierowego. Pojawiła się wreszcie konieczność zastąpienia oficjalnego pieniądza. Ich emitentami były m. in. władze samorządowe. Takie kroki podjęła także Kolonia.

Czytaj dalej

Zmagania z przeszłością

Rozmowy-rzeki to popularny wśród czytelników gatunek literatury. Co jest w nim tak frapującego? Zapewne bezpośredni ton, nieraz nawet intymny. Czasami rzeczy nieznane, czy zaskakuje z biografii rozmówcy. Sukces książki nie zależy przy tym tylko od wyboru jej bohatera, ale i od zdolności, i kompetencji osoby z nim rozmawiającej. Dzisiaj skończyłem czytać rozmowę-wywiad z austriackim dziennikarzem, slawistą i tłumaczem literatury polskiej, Martinem Pollackiem, którą przeprowadziła Katarzyna Bielas. Bardzo dobra lektura, wyróżniająca się w swoim gatunku. Czytając, można się przenieść i do światów już odległych, wielokrotnie zapomnianych, czy z pozoru egzotycznych, i do tych nam już dobrze znanych, bliskich, które jeszcze wczoraj były na wyciągnięcie ręki. Z książki wyłania się obraz człowieka stawiającego trudne pytania, z uporem szukającego na nie odpowiedzi, dziennikarza i pisarza, który jest także rzetelnym badaczem.

Czytaj dalej