Kościół wdzięczności. O pamięci sowieckiej niewoli w Bochum-Weitmar

K

Przejeżdżam obok tego kościoła niemal codziennie. Od dawna chciałem zajrzeć do jego wnętrza, ale drzwi zazwyczaj pozostawały zamknięte. Tymczasem jest to miejsce wyjątkowe nie tylko w Bochum, lecz także w skali całego kraju. Heimkehrer-Dankeskirche – Kościół Wdzięczności Powracających – jest prawdopodobnie jedyną świątynią w Republice Federalnej Niemiec wzniesioną jako wotum dziękczynne za powrót z sowieckiej niewoli niemieckich jeńców wojennych i internowanych cywilów.

Powrót, który domknął wojnę

Dziś trudno zrozumieć, jak wielkie znaczenie dla nastrojów społecznych miały powroty ostatnich jeńców do RFN w połowie lat pięćdziesiątych. W pewnym sensie przypomina to sytuację polską – uwolnienie i powrót łagierników, głównie żołnierzy AK, w tym samym czasie (zresztą w warstwie historycznych okoliczności oba te wydarzenia miały sporo wspólnego…).

Miliony niemieckich żołnierzy i cywilów przeszły przez obozy jenieckie począwszy od 1942 r., a zwłaszcza po 1944 r. Wielu zmarło, a część wróciła dopiero po dziesięciu latach od zakończenia wojny. Zdjęcia wychudzonych, postarzałych mężczyzn witanych przez rodziny na dworcach i lotniskach należą do najbardziej rozpoznawalnych ikon powojennej historii Niemiec.

W pamięci zbiorowej szczególne miejsce zajmuje rok 1955, kiedy po przełomowych rozmowach kanclerza RFN Konrada Adenauera w Moskwie do kraju mogli wrócić ostatni Niemcy więzieni w Związku Radzieckim, jeńcy wojskowi I cywilni. W ogrodzie dawnego domu Adenauera w Rhöndorf k. Bonn stoi do dziś rzeźba podarowana przez byłych jeńców jako wyraz wdzięczności za jego starania.

Dla wielu Niemców powrót ostatnich jeńców oznaczał symboliczne domknięcie przegranej wojny, która formalnie zakończyła się dziesięć lat wcześniej.

Ksiądz, który wrócił z Uralu

Właśnie w tym klimacie narodził się pomysł budowy kościoła w Bochum-Weitmar. Jego inicjatorem był ksiądz August Halbe (1912–1974), katolicki duchowny, wcielony do służby medycznej Wehrmachtu, który sam spędził pięć lat w sowieckiej niewoli na Uralu. Po powrocie do Niemiec został wikarym parafii św. Franciszka w Bochum-Weitmar.

Uważał, że doświadczenie wojny i niewoli nie może zostać zapomniane. Chciał stworzyć miejsce, które byłoby jednocześnie podziękowaniem za szczęśliwy powrót do domu oraz przestrogą przed wojną. Dlatego planowany kościół miał stać się także symbolem pokoju i pojednania między narodami.

Projekt przedstawiono publicznie już w 1955 roku. Trzy lata później dwudziestu byłych jeńców wykonało symboliczne pierwsze wbicie łopaty pod budowę. Kościół ukończono w 1959 roku, a 12 grudnia konsekrował go pierwszy biskup z Essen, Franz Hengsbach. Świątynia otrzymała wezwanie Świętej Rodziny.

Nazwa nie była przypadkowa – nawiązywała zarówno do powrotu Jezusa, Maryi i Józefa z Egiptu, jak i do tysięcy niemieckich „późnych powracających” (Spätheimkehrer) z sowieckiej niewoli.

Architektura pamięci

Architekt Kurt Hubert Vieth nadał budowli niezwykłą formę. Jasna, wysoka hala o konstrukcji żelbetowej przypomina nieco obozowy barak. To świadomy zabieg architektoniczny. Wnętrze nie pozwala zapomnieć o doświadczeniu niewoli, ale jednocześnie nie przytłacza. Przestrzeń wypełnia światło wpadające przez ciągnący się wzdłuż ścian pas okien z kolorowymi witrażami oraz monumentalne okno na chórze.

Autorem programu artystycznego był Wilhelm de Graaf, również były żołnierz. Witrażowy fryz przedstawia stylizowaną „Drogę wojny” (Kriegsstraße): płonące domy, samoloty, działa, eksplozje i symbole śmierci. Jeszcze większe wrażenie robi ogromny witraż w części chórowej, zatytułowany „Pieśń trzech młodzieńców w piecu ognistym” (Lobgesang der Jünglinge im Feuerofen). Biblijna historia ocalenia mimo cierpienia staje się tutaj metaforą wojny, niewoli i szczęśliwego powrotu.

W kościele znajduje się wiele innych odniesień do doświadczenia jeńców. Moją uwagę zwróciła szczególnie misternie wykonana kuta krata oddzielająca kaplicę Matki Boskiej Opiekuńczej (Schutzmantelmadonna). Zaprojektowana przez kowala artystę Wolfganga Knöpfela przedstawia sceny związane z doświadczeniem niewoli. W centrum kompozycji znajduje się postać Ukrzyżowanego, ku któremu zwracają się dwie załamane postacie proszące o pomoc.

Ponad nimi unoszą się sylwetki lecących ptaków – symbol tęsknoty więźniów za wolnością i powrotem do domu. To jeden z najbardziej poruszających elementów wystroju świątyni, który w skondensowanej formie wyraża jej podstawowe przesłanie.
W bocznej kaplicy umieszczono także tzw. Magdalenenfenster, utrzymany w niebieskiej tonacji witraż ukazujący drogę od grzechu do odkupienia. W 1985 roku świątynia otrzymała figurę Marki Boskiej Opiekuńczej. Maryja rozpościera płaszcz ochronny nad rodziną, ale także nad rannym żołnierzem i sanitariuszem noszącym rysy księdza Halbego..

Krypta – muzeum niemieckiej niewoli

Sercem miejsca pozostaje jednak krypta. Znajduje się tam zarówno kaplica, jak i muzeum poświęcone losom niemieckich jeńców wojennych. W 2017 roku ekspozycja została gruntownie zmodernizowana. Pokazano ponad 270 eksponatów związanych z codziennym życiem w obozach: przedmioty własnoręcznie wykonywane przez więźniów, rysunki, obrazy, rzeźby oraz modele obozów.

Szczególne miejsce zajmuje kopia słynnej Stalingradzkiej Madonny. Oryginał został wykonany w Boże Narodzenie 1942 roku przez ewangelickiego pastora Kurta Reubera w okrążonym Stalingradzie i obecnie znajduje się w berlińskim Kościele Pamięci Cesarza Wilhelma (Kaiser-Wilhelm-Gedächtniskirche).

W krypcie umieszczono również monumentalny fryz autorstwa Fritza Theilmanna przedstawiający trzydzieści trzy postacie byłych jeńców. Ukazane zostały ich emocje po powrocie do domu – radość, niedowierzanie, wzruszenie i próba odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Towarzyszą im słowa Psalmu 126: „Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu, a język nasz pełen radości”.

Od 1960 do 2009 roku do Bochum przybywały tysiące byłych jeńców z całych Niemiec na coroczne Heimkehrer-Danktage. Dzięki temu świątynia stała się jednym z najważniejszych miejsc spotkań tego pokolenia.

Miejsce pamięci swojej epoki

Heimkehrer-Dankeskirche jest również interesującym świadectwem niemieckiej kultury pamięci lat pięćdziesiątych XX wieku. W pierwszych dekadach po wojnie doświadczenia niemieckich jeńców wojennych i internowanych cywilów zajmowały ważne miejsce w publicznej debacie RFN. Powrót ostatnich więźniów z ZSRR w 1955 roku był przeżywany jako wydarzenie o znaczeniu narodowym. Kościół w Bochum-Weitmar stanowi materialny ślad tamtego czasu – świadectwo cierpienia, niewoli i tęsknoty za domem.

Co znamienne, inicjatorzy świątyni nie ograniczyli jej przesłania do upamiętnienia cierpienia niemieckich jeńców wojennych i internowanych cywilów. Od początku miała być również „Mahnmal für Frieden und Versöhnung” – przestrogą przed wojną oraz znakiem pojednania między narodami. W tym sensie wykraczała poza charakterystyczną dla pierwszych powojennych dekad narrację skupioną przede wszystkim na własnych doświadczeniach wojny, niewoli i utraty ojczyzny. Znów można stwierdzić, że część środków wyrazu, nawiązań, artystycznych rozwiązań jest bliska polskim upamiętnieniom, obecnym w przestrzeniach sakralnych wielu miast.

August Halbe i jego współpracownicy chcieli nadać temu miejscu wymiar szerszy niż tylko upamiętnienie — osadzając je w chrześcijańskiej tradycji pokoju i przebaczenia. Heimkehrer-Dankeskirche nie miała być wyłącznie pomnikiem jednego pokolenia, lecz przestrzenią pytań o wojnę i jej konsekwencje.

Z perspektywy współczesnej kultury pamięci rodzą się jednak również pytania. Sakralizacja doświadczenia niewoli oraz jego uniwersalizacja poprzez odwołanie do ponadczasowych kategorii cierpienia, pojednania i odkupienia sprawiają, że na dalszy plan schodzi historyczny kontekst wydarzeń. Żołnierze, których los upamiętnia kościół, byli przecież wcześniej częścią armii prowadzącej wojnę napastniczą i uczestniczącej w okupacji znacznej części Europy. Wehrmacht na terenach Związku Radzieckiego był również odpowiedzialny za masowe zbrodnie oraz systemowe łamanie prawa wojennego wobec jeńców i cywili.

Nie unieważnia to cierpienia konkretnych ludzi, którzy przez lata pozostawali w niewoli. Skłania jednak do postawienia pytania, w jaki sposób pamięć o ich losach powinna być osadzana w szerszej historii lat 1939–1955. Heimkehrer-Dankeskirche pozostaje pod tym względem ciekawym świadectwem swojej epoki – czasu, gdy społeczeństwo zachodnioniemieckie poszukiwało języka pozwalającego opowiedzieć o własnych doświadczeniach wojny, nie zawsze w pełni konfrontując je z ich historycznymi przyczynami.

Niepewna przyszłość

Dziś, gdy świadków tamtych wydarzeń niemal już nie ma, kościół pozostaje wyjątkowym dokumentem niemieckiej kultury pamięci. Jest zarazem miejscem religijnym, muzeum i przestrzenią, która przypomina, o wadze wolności i godności.

Od 2005 roku Heimkehrer-Dankeskirche znajduje się pod ochroną konserwatorską, ale niedługo przestanie być miejscem kultu i pamięci w dotychczasowym kształcie. Przyszłość obiektu została już przesądzona, choć w nieoczekiwany sposób. Według obecnych planów ostatnia msza święta zostanie odprawiona 3 października 2026 roku, a od lata 2028 roku w nawach kościoła ma funkcjonować przedszkole dla nawet 135 dzieci. Inwestor planuje wprowadzenie antresol i okien dachowych, które przekształcą przestrzeń w rodzaj atrium – jasnego i otwartego.

Krypta z kaplicą i muzeum zostanie zachowana i otrzyma własne, dostępne bez barier wejście dla zwiedzających. Jeśli zamysł ten uda się zrealizować z należytą wrażliwością, wyjątkowy charakter tego miejsca ma szansę przetrwać – choć już w innej formie. Dobrze byłoby przy tej okazji przypomnieć, np.przez uzupełnienie ekspozycji, o historycznym tle niewoli niemieckich żołnierzy, a być może w ogóle o losach jeńców drugiej wojny światowej.

Więcej zdjęć zamieściłem na blogu fotograficznym.

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

professor of modern history, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

Wstaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Krzysztof Ruchniewicz

professor of modern history, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt

Translate »