Haus Weitmar. Ruiny, czas i dwie inskrypcje

H

W sąsiedztwie ruin kaplicy św. Sylwestra w Bochum znajdują się dwa nagrobki. Na jednym widnieje cytat z Listu do Koryntian: „Die Liebe höret nimmer auf” („Miłość nigdy nie ustaje”), na drugim proste: „Auf Wiedersehn” („Do zobaczenia”). Te dwie inskrypcje – jedna mówiąca o wieczności, druga o ponownym spotkaniu – dobrze oddają charakter tego miejsca.

Wyspa na fosie

Rozpoczął się mój pobyt na Uniwersytecie Ruhry w Bochum. Mieszkam w niezwykłym miejscu. Wynajęte lokum znajduje się w nowoczesnym „Kubusie”, obiekcie wkomponowanym w ruiny zamku na wyspie otoczonej fosą.

To część zespołu Haus Weitmar – miejsca o historii sięgającej wczesnego średniowiecza.

Warto dodać, że fosa, którą widzę z okna, przez ponad dwa stulecia nie istniała – osuszono ją w XVIII wieku, a wodą napełniono ponownie dopiero przy budowie Kubusa w 2010 roku. Jest czysta, pływają w niej ryby…

Osiem wieków w murach

Początki były skromne: w VIII lub IX wieku istniał tu dwór, który około roku 1000 trafił jako uposażenie do benedyktyńskiego opactwa w Werden. Przez wieki przechodził z rąk do rąk – kolejnych lenników, rodzin szlacheckich, ich wierzycieli.

Rodzina von Brüggeney zwana Hasenkamp rezydowała tu przez kilka pokoleń, aż do bankructwa i wymarcia w 1764 roku. Osiemnaście lat później dobra kupił Andreas Friedrich Wilhelm von Berswordt-Wallrabe – i jego rodzina jest właścicielem tego miejsca do dziś.

W XVIII wieku nadano budowli klasycystyczny wygląd, który zmylił niejednego historyka sztuki: przez długi czas sądzono, że to budowla z epoki, tymczasem kryła w sobie mury średniowieczne.

Co zostało po pożarze

W nocy z 13 na 14 maja 1943 roku, podczas pierwszego wielkiego nalotu na Bochum, budynek spłonął doszczętnie. Przepadła biblioteka licząca tysiące tomów. Zostały wypalone mury.

Kaplicę św. Sylwestra ominęły bomby – ta ruina pochodzi z innej epoki, jest skutkiem powolnej degradacji. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1397 roku. Po reformacji przejęła ją gmina luterańska, która użytkowała ją aż do lat sześćdziesiątych XIX wieku – kiedy była już tak zrujnowana, że wybudowano nową świątynię gdzie indziej.

Kaplicę odkupił wówczas właściciel Haus Weitmar. W ruinie znajdują się trzy płyty nagrobne z datami śmierci 1625, 1705 i 1765 – przeniesiono je tu w latach siedemdziesiątych XX wieku z otoczenia kaplicy.

Kamień i stal

Dziś w strukturę ruin wpisano nowoczesną architekturę i przestrzenie wystawiennicze, w tym podziemne Museum unter Tage. Centralnym elementem jest „Kubus” — szklany prostopadłościan o białej fasadzie, wkomponowany w ruiny historycznej budowli. Architekci ustawili go równolegle do jej wschodniej ściany: podziemia zajmują cały jej obrys, wyższe kondygnacje stopniowo wyłaniają się z objęć starych murów, tworząc tarasy z widokiem na park. Efekt jest celowy — „Kubus” ma być widocznym centrum całego założenia, zarówno w dzień, jak i w nocy.

W parku stoją rzeźby Richarda Serry, Ulricha Rückriema, Lee Ufana i innych – beton i stal pośród starych dębów i buków. Kolekcja nosi nazwę Situation Kunst (für Max Imdahl) – powstała z inicjatywy Alexandra von Berswordt-Wallrabe ku pamięci Maxa Imdahla, pierwszego profesora historii sztuki na Ruhr-Universität Bochum, który objął katedrę w 1965 roku. W 1990 r. całość została przekazana uczelni.

To przestrzeń żywa, teraz wypełniona śpiewem ptaków i chętnie odwiedzana w dzień przez mieszkańców okolicy. A jednocześnie sprzyjająca skupieniu. Dla mnie to niemal idealne warunki do pracy naukowej. Staram się z nich korzystać w pełni.

Park i jego mieszkańcy

Park wokół Haus Weitmar to jednak nie tylko tło dla ruin i rzeźb. Wśród starych dębów, buków i kasztanowców rosną japońskie drzewa katsura (Cercidiphyllum japonicum), które w tej wielkości należą w Niemczech do rzadkości – bochumski botanicy zaliczają je do najcenniejszych okazów w całym drzewostanie.

Wczesnym rankiem i wieczorami park ożywa: pojawiają się sarny, lisy, borsuki, dzienne śpiewy dzierzby i dzięciołów ustępują miejsca nocnym przelotom nietoperzy. W starej sośnie za kaplicą gnieździ się od lat para myszołowów.

Do 2000 roku rosło tu najstarsze drzewo Bochum — Süntelbuche, rzadka odmiana buka pospolitego, posadzona w 1740 roku, o charakterystycznie skręconych gałęziach. Podpalana wielokrotnie przez wandali, w końcu nie przeżyła.

„Auf Wiedersehn”

Nie wiem, czy ktoś świadomie zestawił te dwie inskrypcje z nagrobków. Ale trudno o bardziej wymowny komentarz do tego miejsca – i do tego, co tu zostało, a zwłaszcza do tego, czego już nie ma.

Więcej zdjęć na blogu z fotografią.

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

professor of modern history, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

Wstaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Krzysztof Ruchniewicz

professor of modern history, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt

Translate »