Przyszłość podręcznika do historii

Wielokrotnie słyszałem już głosy, że podręcznik szkolny to środek przestarzały, który przestał pełnić swoje funkcje edukacyjne. To że jest to stwierdzenie ryzykowne, można się przekonać sięgając do pierwszych części nowego podręcznika do historii, który właśnie udostępniono w internecie. Nie mamy tu więc do czynienia ze „śmiercią“ tego tradycyjnego narzędzia, lecz rewolucyjną zmianą w jego formie. Podręcznik będzie dostępny w internecie, dzięki czemu będzie można wykorzystać w pełni możliwości tego medium, jak choćby dostęp do materiałów audio i audiowizualnych, zbiorów tekstów źródłowych, danych statystycznych. Autorzy, grupa wrocławskich historyków, zachęca do dyskusji nad gotową częścią podręcznika. Z zaproszenia warto skorzystać, bo wskazuje ono kierunek dalszej ewolucji szkolnictwa. Na naszym gruncie jest to krok bez wątpienia pionierski. Osoby zainteresowane tym problemem być może pamiętają, że od kilku lat realizowany jest polsko-niemiecki podręcznik do historii. Szkoda, że o pracach nad nim nic szerzej nie wiadomo, nie uruchomiono żadnej strony internetowej, nie przedstawiono dotąd gotowych fragmentów, więc brak publicznej dyskusji na jego temat – a przecież sprawa jest bardzo ciekawa – nie może dziwić.

Program minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, by stopniowo udostępniać możliwie szeroko i nowocześnie  podręczniki do nauki na różnych stopniach kształcenia, zaczyna przynosić pierwsze efekty. Zaplanowano wydanie pod 60 podręczników, które mają być dostępne w wersji cyfrowej w internecie. Biorąc pod uwagę upowszechnienie dostępu do internetu i biegłość młodzieży w poruszaniu się w e-świecie, tylko taki podręcznik może przetrwać jako przydatny środek dydaktyczny, wytrzymując konkurencję łatwo dostępnych, ale często merytorycznie wątpliwych, źródeł wiedzy.

Przed kilkoma dniami udostępniono w internecie pierwszy rozdział podręcznika do historii dla szkoły ponadginazjalnej pt „Bliżej historii 4“. Jego autorami są historycy Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego: Monika Piotrowska-Marchewa, Barbara Tochmańska, Przemysław Wiszewski, Andrzej Wypustek oraz Leszek Ziątkowski. Reprezentują oni zróżnicowane zainteresowania naukowe i podejścia warsztatowe. O głównych założeniach przyszłego podręcznika wypowiedział się jeden z autorów, prof. Przemysław Wiszewski. Warto zapoznać się w całości z tym wystąpieniem.

Podręcznik składa się z modułów, różnych materiałów interaktywnych, jak plików audio czy audiowizualnych. Ponadto wykorzystano inne, znane z tradycyjnych podręczników, środki dydaktyczne, które tutaj uzyskują odświeżoną formę. Wielkoformatowe zdjęcia, tabele, wykresy, diagramy. Każdy z rozdziałów zaopatrzony jest oczywiście w pytania kontrolne. Do tekstu autorskiego dołączono wybór różnych typów źródeł, od wspomnień, relacji świadków aż do ocen historyków. Narracja prowadzona jest sprawnie, w sposób skondensowany, ale przejrzysty. Nawigacja między stronami jest łatwa. Materiały audio- czy audiowizualne włączają się bez większych problemów.

Autorzy podręcznika zachęcają do dyskusji nad upublicznioną właśnie częścią swego dzieła. Ponieważ nie jest ona duża, z pewnością bardziej chodzi tu o refleksję nad tą nową formą, jej przydatnością, ewentualnymi reakcjami nauczycieli i uczniów niż na zaprezentowaną w podręczniku tzw. wizją dziejów.

Muszę przyznać, że ta otwartość zespołu autorskiego bardzo mi się podoba. Jest to przecież projekt publiczny, wspierany przez rząd. Dostęp do niego ma być bezpłatny. Taki sposób postępowania różni znacznie działania grupy przygotowującej podręcznik polsko-niemiecki. O postępach prac nic nie wiadomo, projekt nie posiada własnej strony internetowej. Pomimo iż prace nad powstaniem kolejnych części tego podręcznika trwają już od miesięcy, nie udostępniono publicznie żadnych jego części. Dostępne są jedynie główne założenia (tzw. zalecenia).

W kontekście udostępnionej w internecie pierwszej części e-podręcznika do historii, powstaje uzasadnione pytanie, jakimi drogami i z jakimi efektami prowadzone są inne istotne projekty tego typu? Na planie pierwszym powinien się tu pojawiać podręcznik polsko-niemiecki do historii dla gimnazjum i pierwszej klasy liceum. Był on u swego zarania ambitnym przykładem współpracy nie tylko badaczy historii, ale i praktyków edukacji z obu krajów.

Z dotychczasowych, skąpych niestety informacji, wynika że będzie to podręcznik tradycyjny, czyli wyłącznie papierowy. Na ile będą zaglądać do niego nauczyciele i uczniowie, kuszeni wieloma propozycjami? Ci pierwsi nic nie wiedzą o pracach nad takim podręcznikiem (będącym przecież trudnym i ciekawym wyzwaniem), ci drudzy uznać go mogą za kolejną, nudną propozycję, odległą od świata powszednich dla młodych technologii.

Dobrze byłoby ten stan zmienić, bo przedłużająca się cisza wokół tego projektu, źle wróży jego przyszłym szansom w konkurencji z innymi książkami tego typu. Niezależnie do podjętych decyzji, już teraz godzi się wspomnieć, że brak publicznej dyskusji nad podręcznikiem polsko-niemieckim zaprzepaścił jedną z ważniejszych okazji do szerszych debat, w których mogłyby wziąć udział oba społeczeństwa. Jak ważny jest nadal dla polsko-niemieckiego sąsiedztwa dialog także na polu historycznym, tłumaczyć zresztą nie trzeba.

Propozycja wrocławskich historyków jest bardzo ciekawa, warto poświęcić jej więcej uwagi, poczytać, posłuchać, poklikać, czy zapytać o opinię własnego lub zaprzyjaźnionego nastolatka.
Z pewnością w sieci pojawiać się będą kolejne części e-podręcznika. Być może jest to zapowiedź rewolucji w polskiej szkole, z którą będą musieli sobie jakoś poradzić nauczyciele. O uczniów w tym przypadku raczej nie ma się co bać.

Zob. także Marcin Wilkowski, E-podręcznik do historii: pierwszy fragment dostępny online

 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj