Przydrożne refleksje

Jedna z gazet oburzyła się kilka dni temu, że wzdłuż autostrady z Niemiec do Polski pojawiły się drogowskazy z nazwą Breslau zamiast Wrocław. Miało to być porażającym dowodem sukcesu konsekwentnej niemieckiej polityki historycznej. O komentarz poproszono pewnego historyka i posłankę. Wspomniany historyk nie ma zielonego pojęcia o sprawach niemieckich, choć z całą powagą stwierdził, że „ to część ich (tj. Niemców – przyp. Krzysztof Ruchniewicz) spójnego planu rewindykowania terytoriów, które kiedyś do nich należały”. Wypowiedź parlamentarzystki była również ostra. Z charakterystyczną dla tej osoby stanowczością stwierdziła, że pojawienie się takiej tablicy jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, obecne stosunki polsko-niemieckie są bardzo napięte, a rząd polski boi się kanclerz Merkel. Tekst zilustrowano widokiem stolicy Dolnego Śląska.

Tak się złożyło, że dzisiaj wracałem z Berlina do Wrocławia. W okolicach Cottbus pojawiły się pierwsze drogowskazy z nazwą Breslau. Na trasie do granicy umieszczono ich trzy. Na każdej  w nawiasie podano także nazwę Wrocław, którego to szczegółu dziennikarz owej gazety oczywiście jakoś nie zauważył. O zgrozo, nie dostrzegł także przy autostradzie brązowej tablicy informującej, że znajduje się na terytorium Niederschlesien, co by oznaczało, że owa rewindykacja już nastąpiła (i to bez zielonych ludzików…).

Tablice te stoją od wielu lat. Używa się na nich nazw powszechnie stosowanych i rozumianych, przyjętych w języku niemieckim. W okresie komunistycznym poczta polska odmawiała przekazywania adresatom listów z „błędnym“, bo zawierającym niemieckie nazwy miejscowości, adresem. Wspaniałe czasy, nieprawdaż? Nazwa była wtedy orężem politycznym i instrumentem propagandowym… Zapewne przy szosach na wschód stoi także szyld z nazwą Warschau. Zdemaskowane przez nieświadomych drogowców plany niemieckich rewanżystów sięgają więc samego serca Polski! 

Przepraszam za kpiący ton, ale nie wiem, czym tłumaczyć sens wypisywania takich bzdur i nieudolną próbę manipulowania czytelnikami. Zamkniętym i podejrzliwym umysłem? Gdyby w Niemczech nagle zapanowała moda na uczenie się języka polskiego, również znaleźliby się chętni do tłumaczenia tegoż faktu podstępnymi zaborczymi knowaniami wobec polskich ziem i duszyczek.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj