Praeceptor Germaniae

Foto: Bundesregierung/Kugler

Od kilku dni czytam różne teksty o zmarłym dwa tygodnie temu byłym kanclerzu RFN, Helmucie Schmidtcie. Stacje telewizyjne w Niemczech przypomniały filmy i wywiady, gazety zamieściły ciekawe szkice biograficzne. Wkrótce ma się ukazać biografia Schmidta niemieckiego dziennikarza, znanego także w Polsce, Guntera Hoffmanna. Śledząc te różne dowody zainteresowania zmarłym Kanclerzem, zauważyłem, że w Polsce niewiele miejsca poświęcono Jego postaci. Czy słusznie? Czy Jego niewątpliwie pełen rezerwy stosunek do opozycji antykomunistycznej w Polsce powinien określać nasz stosunek do Niego dzisiaj?

W ostatnich latach Kanclerz wypowiadał się wielokrotnie na sprawy relacji polsko-niemieckich. W pamięci mam Jego polemikę z artykułem prof. Jerzego Maćkowa, w której Kanclerz bronił swej polityki w sprawie Polski na przełomie lat 70. i 80. XX wieku. Duże wrażenie zrobił na mnie również wywiad-rzeka H. Schmidta z nestorem amerykańskich historyków, pochodzącym z naszego miasta, Fritzem Sternem. Niestety, ten „dialog mędrców“ nie jest znany polskiemu czytelnikowi, a szkoda. Wiele można tam znaleźć ciekawych wątków polskich. Jedynie wybrane fragmenty wywiadu zamieściła przed kilku laty wrocławska „Odra“.

Kanclerz Schmidt, choć może to zabrzmieć banalnie, należał do nietuzinkowych postaci, wybitny umysł polityczny, zapalony dyskutant, któremu nieobce były drobne ludzkie słabostki, jak papierosy i likier Baileys do kawy. Postanowiłem pójść tym tropem. Nie, nie wyciągnąłem papierosa z paczki, bo nie palę. Nie miałem też pod ręką trunku. Znalazłem jednak publikację, która mnie zaintrygowała i wywołała kolejne skojarzenia. Jej tytuł przypomniał mi postać mistrza francuskiej fotografii ulicznej, Henri’ego Cartier-Bressona.

09_unverwechselbares_markenzeichen_von_schmidt_die_zigarette_bei_keinem_auftritt_durften_seine_geliebten_menthol_zigaretten_fehlen

Foto: Bundesregierung/Kugler

Jego charakterystyczne zdjęcia z Paryża są bardzo popularne. Te zrobione nocą świetnie oddawały atmosferę mrocznych zaułków potęgując dodatkowo nastrój tajemnicy, niedopowiedzenia. Recepta, by uzyskać takie magiczne zdjęcie, jak się okazało, była dość prosta. Mistrz naświetlał kliszę tyle czasu, ile zajmowało mu wypalenie jednego papierosa. Na jeden „dymek“ zaprosił czytelników także wydawca poczytnego niemieckiego tygodnika „Die Zeit“, Giovanni di Lorenzo. Pomysł był prosty. Kanclerz zapalał ulubionego papierosa i wdawał się w rozmowę z dziennikarzem. Zgaszenie niedopałka kończyło wywiad. W ten sposób powstał zbiór ciekawych rozmów na różne tematy. Lekkość rozmowy, połączona z błyskotliwością, celnością obserwacji do dziś budzi podziw i zainteresowanie czytelników. Jednego papierosa Kanclerz przeznaczył m. in. na rozmowę o Polsce. Był to okres dla relacji polsko-niemieckich szczególny. W latach 2005-2007 dochodziło do nieporozumień, czasami niepotrzebnych utarczek słownych, czego efektem stało się ochłodzenie kontaktów. Wtedy karykatury mogły być powodem do irytacji międzypaństwowych!

„Nieszczęśliwa historia“. Punktem wyjścia tej rozmowy były właśnie irytacje polsko-niemieckie. Kanclerz nie zamierzał jednak iść śladem łatwych uszczypliwości. Przypomniał, że relacje ze wschodnim sąsiadem od 200 lat były trudne. Powodem było położenie Polski między silnymi i agresywnymi sąsiadami, którzy podzielili ją między siebie. W XX w. Hitler i Stalin dokonali kolejnej zbrodni na polskim sąsiedzie. Zdaniem Kanclerza wiele osób nadal tkwi w przekonaniu, że czasy się nie zmieniły i postrzegają teraźniejszość przez pryzmat wielkich mocarstw, wskazując tym razem na zagrożenie ze strony Rosji i RFN. Następnie Schmidt podkreślił, że dla Niemiec to Polska – obok Francji – jest tym najważniejszym sąsiadem. I dodawał, że jednym z powodów jest nieszczęśliwy bieg historii. Schmidt nie podzielił przekonania di Lorenzo, że Niemcy uczynili wszystko, by uporać się ze swą winą. Jego zdaniem podjęli ten trud niedawno, rozpoczynając nową politykę wschodnią i podpisując układ normalizacyjny w 1970 r. Ważne było też wsparcie H. Kohla dla europejskich aspiracji Polski. Jednak działania ostatnich 35 lat (wywiad przeprowadzono w 2007 r.) nie dyskontowały dwóch stuleci negatywnej niemieckiej polityki wobec Polski. Kanclerz zauważył, że w pamięci zbiorowej Niemców nadal tkwiły pozostałości dawnego poczucia wyższości, patrzenia na Polaków z góry. „Polnische Wirtschaft“ ciągle wykazywała żywotność.

12244370_936317833126620_6144012401442341664_o

Foto: Bundesregierung / Reineke

W czasie rozmowy Schmidt dowiódł dobrej orientacji nie tylko w historii Polski, lecz także w dziejach naszej literatury i kultury. Za najważniejszą postać uznał Jana Pawła II, przeczytał „Pana Tadeusza“. Polską literaturę zaczął poznawać już w czasach szkolnych. Zainteresowanie to wzmocnił animator kultury i literatury polskiej w Niemczech, niestrudzony Karl Dedecius, w czasie gdy przez pięć lat Schmidt był prezydentem prestiżowego Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadzie. Natomiast bieżąca polityka Warszawy nie irytowała specjalnie Kanclerza. Był zdania, że trzeba ją przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Ówczesne władze mówiły i zachowywały sie Jego zdaniem tak, jak odpowiadało to ich wiedzy historycznej. Ze swej strony Schmidt podkreślał konieczność podtrzymywania dialogu, niezależnie od pojawiania się rozbieżności w interpretacji historii.

Ostatni fragment rozmowy pozwolę sobie przytoczyć w całości. Kanclerz jawił się tu nie tylko jako znawca Polski, lecz także nauczyciel Niemiec, Praeceptor Germaniae, jak go określano.

Na pytanie dziennikarza:

Co poleciłby Pan Niemcowi, który chce poznać Polskę i zrozumieć ją?

Jeśli chodzi o dorosłego człowieka, – odparł kanclerz – doradziłbym odwiedzenie jako turysta Gdańska, Krakowa lub Malborka w celu zobaczenia, z jak wielką miłością Polacy odbudowali ich zabytkowe budowle. Jeśli jednak chodzi o młodego studenta, zaleciłbym mu dwa semestry studiów w Polsce.

Dzisiaj Niemcy, a wraz z nimi Europa i świat pożegnali byłego kanclerza RFN, Helmuta Schmidta, świadka wydarzeń, męża stanu i krytycznego obserwatora naszej rzeczywistości niemal do ostatnich dni. Nie musieliśmy się zgadzać z Jego zdaniem, jednak trudno je było zignorować, przejść nad Jego słowami do porządku dziennego. Powinniśmy też docenić jego otwartość i sympatię do Polski.

Helmut Schmidt, Giovanni di Lorenzo, Auf eine Zigarette mit Helmut Schmidt, Köln 2009.

Zob. także:

Meik Woyke, Zum Gedenken an Helmut Schmidt (1918-2015), „bpb”, 23.12.2015.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj