Polsko-żydowski Kiepura z Breslau

Wczoraj po raz 12. odbył się we Wrocławiu Marsz Wzajemnego Szacunku. Trasa wiodła od synagogi „Pod Białym Bocianem“ do pomnika upamiętniającego Nową Synagogę, zniszczoną 9 listopada 1938 r. w trakcie „kryształowej nocy“. Jedną z imprez towarzyszących było odsłonięcie instalacji artystycznej na fragmencie muru, jedynej pozostałości po zniszczonej świątyni. Jej autorką jest amerykańska artystka Kitty Hubbard, którą zainspirowała biografia śpiewaka operowego i kantora, Selmara Ceriniego. Podczas wernisażu jedną z pieśni wykonywanych niegdyś przez Ceriniego zaśpiewał tenor opery wrocławskiej, Marek Belko.

Arrow
Arrow
Slider

O tegorocznym Marszu Wzajemnego Szacunku informowały już media (poniżej kilka linków). Jedną z imprez towarzyszących było odsłonięcie instalacji amerykańskiej artystki Kitty Hubbard poświęconej wrocławskiemu śpiewakowi operowemu i kantorowi w Nowej Synagodze, Selmarowi Ceriniemu (1860-1923). Artystka wykorzystała w tym celu fragment muru, jedyną pozostałość po Nowej Synagodze, zasłoniętą obecnie obeliskiem upamiętniającym zniszczoną świątynię. Cerini wraz z rodziną mieszkał na jej terenie od końca XIX w. Byłem tu po raz pierwszy. Z ulicy miejsce to nie jest widoczne, dostać się do niego można tylko przez parking.

Odsłonięciu instalacji towarzyszyło odtworzenie archiwalnych nagrań Ceriniego (dostępnych także w internecie) oraz wykonanie jednej z pieśni będących niegdyś w jego repertuarze przez śpiewaka Opery Wrocławskiej, Marka Belko. Projekt wydobył z mroków niepamięci fascynującą postać, ważną nie tylko dla żydowskiego Breslau. Kim był ten niezwykły tenor dramatyczny?

Selmar Cerini (właśc. Salomo Izich-ha-Kohen Steifmann) urodził się w Wólce k. Warszawy. Pochodził z rodziny ortodoksyjnych Żydów. Śpiew był jego marzeniem od dzieciństwa, aby je zrealizować, musiał pokonać wiele przeszkód. Jako 12 latek uciekł z domu do Płońska. Przez dwa lata śpiewał w chórze tamtejszej synagogi. Potem zmagał się z kłopotami zdrowotnymi, przejściową utratą głosu, brakiem pieniędzy. Z uporem poświęcał się jednak temu, co uważał za swe powołanie, aż do momentu, gdy zakochał się. Rodzice wybranki nie uważali, by ubogi kandydat na męża tylko ze śpiewu mógł utrzymać ich córkę i przyszłą rodzinę. Po wielu zabiegach, złożeniu przyrzeczenia podjęcia przez niego szanowanej kariery kupca, wyrazili jednak zgodę na zaręczyny. Niedługo po nich Cerini poszedł w sołdaty do armii rosyjskiej. Miejscem odbycia służby wojskowej był daleki Kazań. Z powodów zdrowotnych został przedterminowo zwolniony. Wkrótce potem odbył się ślub, a Cerini odtąd miał jedynie nucić pod nosem podczas pracy w kantorze kupieckim teścia w Gąbinie koło Płocka.

Jednak los sprawił, że szybko przyszło mu wrócić do muzyki i śpiewu. W 1882 roku podczas pogromu rodzina żony straciła cały majątek. Cerini, szukając nowego źródła utrzymania, przyjął stanowisko kantora synagogi w Zagórowie. Na świat przyszła dwójka dzieci. W Zagórowie nie pozostali jednak na długo. Po krótkim epizodzie w Łodzi, Cerini zdecydował się na emigrację do Niemiec. W 1887 roku przybył do Wrocławia, pozostawiając rodzinę pod opieką teściów. Jego głos spodobał się kantorowi synagogalnemu Moritzowi Deutschowi, który zaproponował mu odbycie studiów w konserwatorium w Berlinie lub Wiedniu. Także dyrektor opery, Georg Brandes ocenił go stosunkowo wysoko, zalecając jednak dalsze kształcenie.

Po różnych perypetiach Cerini został przyjęty do Królewskiej Wyższej Szkoły Muzycznej w Berlinie. Jednak jego pobyt na terytorium Niemiec okazał się nielegalny. Groziła mu deportacja. Przez kilka miesięcy musiał się ukrywać przed policją i wydawało się, że wszystko skończy się katastrofą. Jednak niespodziewanie los się wreszcie odmienił. Z pomocą przyszli pierwsi mecenasi, bracia Luis i Gustav Sachs i ich szwagier, hr. Adolf Ginsberg, którzy byli zachwyceni głosem Selmara. Zaczęło mu się lepiej powodzić. Uzyskał paszport, ściągnął rodzinę do Berlina, rosło zainteresowanie jego głosem. Pojawiły się propozycje angaży.

Śpiewał jako solista w chórze jednej z synagog berlińskich, zyskując wielką popularność. W teatrze Wiktoria wykonał pierwsze arie operowe w swej karierze. Wtedy też przyjął włosko brzmiący pseudonim Cerini, który stał się jego nowym nazwiskiem. Nigdy jednak nie zdecydował się na zmianę wyznania i pełną asymilację. Coraz więcej teatrów operowych zapraszało go do współpracy. Przez 5 lat współpracował z operą lipską. Na początku lat 90. XIX w. otrzymał propozycję stałego zatrudnienia w operze we Wrocławiu. Tutejsza publiczność przyjęła go z entuzjazmem. Bilety na opery z jego udziałem były sprzedawane na pniu. Dawał także koncerty gościnne w różnych miastach Rzeszy i zagranicą.

Po śmierci kantora synagogalnego M. Deutscha, wspólnota żydowska postanowił pozyskać Ceriniego do współpracy. Postanowił porzucić życie sławnego śpiewaka i przyjąć propozycję. Pojawiły się jednak nowe przeszkody. W wyniku intrygi musiał opuścić miasto, mógł do niego wrócić dopiero po uzyskaniu niemieckiego obywatelstwa. Cerini udał się do Strassburga i został zatrudniony w tamtejszej operze. Szybko odniósł sukces, wkrótce otrzymał także niemieckie obywatelstwo. Biedny żydowski chłopak z Wólki dzięki talentowi i niezwykłej determinacji wreszcie osiągnął trwały sukces i bezpieczeństwo.

W połowie lat 90. XIX wieku wrócił do Wrocławia i objął posadę kantora Nowej Synagogi, którą sprawował aż do śmierci 11 listopada 1923 r. Został pochowany na Nowym Cmentarzu Żydowskim przy ul. Lotniczej. Na nagrobku, który zachował się do dziś, umieszczono napis:

Aus der Tiefe rief er zu Gott
Sein Gesang erhob die Herzen der
Beter zu den Höhen der Andacht

Na początku XX wieku Cerini nagrał kilka płyt dla różnych firm fonograficznych, m. in. Odeon, Regent, Zanophone. Wykonał na nich arie operowe i operetkowe, utwory religijne i popularne pieśni, w tym śpiewane po polsku.

Korzystałem m. in. z:

A. Mirsky, Selmar Cerini (Steifmann). Oberkantor der Breslauer Jüdischen Gemeinde, London 1900.

Jacek Harłukowicz, Marsz Wzajemnego Szacunku przeszedł przez Wrocław, „Gazeta Wyborcza“, 9.11.2016.

Elżbieta Osowicz, Marsz Wzajemnego Szacunku we Wrocławiu, „Radio Wrocław“, 9.11.2016.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Arkadiusz Stempin

    Wydarcie tej postaci z otchłani niepamięci absolutnie potrzebne i sensowne. Ileż takich postaci czeka jeszcze na ponowne zaistnienie w kulturze pamięci. W uzupełnieniu do bibliografii skompletowanej przez prof. K. RUchniewicza można dodać, że postać Selmara Ceriniego znalazła się w wirtualnym sztetlu, sporządzonym przez muzeum Polin. Zob. http://www.sztetl.org.pl/pl/person/1257,selmar-cerini/

  2. Zofia Tarajło-Lipowska

    Fascynująca historia. Dziękuję. Jestem wrocławianką, ale od dzieciństwa wydawało mi się, że mało o Wrocławiu wiem. Żaden z wielkich ludzi, o których uczyłam się w szkole lub o których czytałam w książkach, nie miał nic wspólnego z przestrzenią, w której wyrosłam. Wydawało mi się to tajemnicze, ale też przykre, krzywdzące. Uważam za duży błąd, że w obecnym formowaniu tej przestrzeni niewiele nawiązuje się do autentycznej przeszłości Wrocławia.

Skomentuj