Miasto siedmiu wzgórz

Z Bambergiem niewiele miałem dotąd skojarzeń. Pocztówkowy widok średniowiecznego miasta ze strzelistymi wieżami kościołów. Romańska katedra ze słynną rzeźbą rycerza na koniu. I oczywiście poznańscy Bambrzy, potomkowie frankońskich osadników z XVIII wieku. Miasto wiązałem również z postacią zamachowca na Hitlera, pułkownika Clausa von Stauffenberga, który w tutejszych koszarach rozpoczynał swą karierę wojskowego. Przed wyjazdem poczyniliśmy małe przygotowania. Nocleg znaleźliśmy w sąsiednim Hallstadt (miasteczko oddalone o 4 kilometry od Bambergu). Hotel Goldener Adler okazał się dobrym wyborem, miło spędziliśmy tam noc, mimo ogromnego upału. Podmiejski autobus wygodnie i tanio dowiózł nas do centrum Bambergu, uwalniając od troski o miejsce do parkowania. Jego poszukiwanie jest już niestety stałą zmorą wszystkich turystów.

2015-08-10_bamberg_9 (1 von 1)

Nie będzie to typowy opis zwiedzania miasta. Takich nie brak w przewodnikach czy internecie. Mając do dyspozycje tylko jedno popołudnie i wieczór, trzeba było wybrać jedynie kilka miejsc. Od jednego z niemieckich przyjaciół dostaliśmy zalecenie, by po zwiedzeniu znanych zabytków koniecznie zajść do którejś z knajp i koniecznie napić się piwa dymnego (Aecht Schlenkerla-Rauchbier). Nad jego kuflem zabawialiśmy się porównywaniem Bambergu do… Rzymu.

Bamberg, jak i Rzym jest miastem biskupim. Ulokowany jest w dodatku na siedmiu wzgórzach. We wczesnym średniowieczu był też miastem cesarskim. Ostatnią wojnę przetrwał bez zniszczeń. Zaoszczędzono mu dywanowego nalotu, po którym zwykle jak stóg siana płonęły starówki innych miast regionu. Dziś może więc szczycić się wieloma średniowiecznymi zabytkami. Mijające stulecia pozostawiały po sobie kolejne budowle, co czyni miasto jeszcze bardziej atrakcyjnym. Króluje nad nim gotycka katedra, którą przed kilku laty wprowadzono na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Przez Bamberg przepływa rzeka Regnitz, dopływ Menu. Wzdłuż rzeki wybudowano ciąg domów rybaków, ich malowniczy układ ma się nawet kojarzyć z Wenecją. Teraz są przeważnie wakacyjnymi stancjami, oferującymi kąpiele w rzece wprost z własnego tarasu.

2015-08-10_bamberg_3 (1 von 1)

Idąc powoli w 40 stopniowym upale, co rusz natykaliśmy się na kuszące chłodem wejścia do restauracji i zacienione ogródki gospód, wypełnione po brzegi mniej zdeterminowanymi turystami. Wiele z tych zakładów gastronomicznych szczyci się średniowiecznym rodowodem, dzielnie ściagając się z pomocą frankońskiej kuchni i dobrego piwa z nowoczesnymi propozycjami typu pizza na kawałki i kebab na wynos.

2015-08-10_bamberg_6 (1 von 1)

W końcu dotarliśmy na wzgórze katedralne. W chłodzie starych murów zwiedziliśmy wnętrze głównej świątynie biskupstwa, założonego w 1007 r. Jednym z tutejszych biskupów był Otto z Bambergu, współpracownik cesarza Henryka IV, misjonarz i patron Pomorza Zachodniego. W katedrze znajduje się grobowiec cesarza Henryka II i jego żony, Kunegundy. W jego sąsiedztwie, na jednym z filarów podziwialiśmy słynną rzeźbę rycerza na koniu z początku XIII wieku (do dzisiaj istnieje spór, kogo ta figura nietypowa dla czasów jej powstania przedstawia). W lewej nawie obejrzeliśmy ołtarz wykonany przez Norymberczyka, Wita Stwosza. W katedrze znalazły się również dzieła późniejsze, m. in. droga krzyżowa, namalowana na jej ścianach w latach 20. XX wieku. Intencją artysty było nawiązanie do ofiar I wojny światowej. Dzieło to, swoją surowością i dramatyzmem świetnie koresponduje ze średniowiecznymi murami.

2015-08-10_bamberg_5 (1 von 1)

W sąsiedztwie katedry znajduje się tzw. nowa rezydencja książąt biskupów bamberskich. W jej pomieszczeniach cesarz Francji, Napoleon podpisał 6 października 1806 r. wypowiedzenie wojny Prusom. Naszą uwagę zwrócił przepiękny ogród różany w stylu barokowym. Z dumą mogliśmy stwierdzić, że dwa z gatunków kwitnących tu róż posiadamy w naszym przydomowym ogrodzie. Nieodłącznym elementem bamberskiego założenia były wolnostojące figury przedstawiające różne mityczne postacie.

2015-08-10_bamberg_4 (1 von 1)

Ze wzgórza katedralnego udaliśmy się na pobliskie wzniesienie nazwane imieniem Michała (Michaelsberg). Niestety, nie mieliśmy okazji zwiedzić opactwa benedyktynów, którzy rezydowali tu od początku XI wieku do czasów sekularyzacji. Zrobiliśmy sobie na pocieszenie małą pauzę w ogrodzie ulokowanej pod platanami restauracji, skąd oglądać można piękna panoramę miasta. Wokół rwały gorączkowe przygotowania do festynu winnego, który miał się odbyć nazajutrz. Na zboczach wzgórza do dzisiaj uprawia się winorośl, zaprowadzoną tu przez zakonników.

2015-08-10_bamberg_2 (1 von 1)

Zwiedzanie zakończyliśmy na ratuszu. To nietypowa budowla, łącząca dwa brzegi rzeki. Na jednej ze ścian bramy umieszczono prostą kamienną tablicę poświeconą Clausowi von Stauffenbergowi, służącemu przez pewien czas w tutejszym pułku. Most oraz górująca nad nim figura św. Nepomucena przypominały nam nieco Kłodzko.

2015-08-10_bamberg (1 von 1)

Udane, choć męczące zwiedzanie, należało odpowiednio zakończyć. Wybór miejsca na kolację zajał nam trochę czasu. Najbardziej znana knajpa, Bauerereiausschank Schlenkera, była oblegana przez turystów, znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem. Wolny stolik znaleźliśmy nieco dalej. Lokalne kiełbaski z ziemniaczanym klopsem i kiszoną białą kapustą (koniecznie na ciepło) przepijaliśmy wspomnianym trunkiem (oczywiście tylko pełnoletni w naszym gronie).

W mieście nie szukaliśmy poloników. Z pewnością takie się tu znajdują, nie rzuciły nam się jednak w oczy, poza jednym wyjątkiem. Na skwerze na brzegu rzeki umieszczono plenerową rzeźbę polskiego artysty tworzącego we Francji i Włoszech Igora Mitoraja (1944-2014), Centurion. Rzeźby Mitoraja mają charakterystyczny wygląd, nawiązują do szlachetnych proporcji antyku, łatwo je rozpocznać. Po raz pierwszy dzieła tego rzeźbiarza mogliśmy podziwiać we Florencji.

2015-08-10_bamberg_7 (1 von 1)

Chcąc wrócić do naszego hotelu, zapoznaliśmy sie z jeszcze jedną cechą Bambergu. Oszczędnością. Autobusy podmiejskie kursowały regularnie jedynie do określonej godziny. Po godzinie 20.00 należało zadzwonić pod wskazany numer i zamówić transport. Po naszą trójkę i jeszcze dwie osoby podjechała taksówka. Kierowca, sprzedając nam bilet miejskiej komunikacji, wyjaśnił, że komuna zaoszczędza sporo pięniędzy. Autobusy w godzinach wieczornych często zamiast pasażerów woziły na przedmieście powietrze…

2015-08-10_bamberg_10 (1 von 1)

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj