Futbolowe impresje

Nie ma chyba zbyt wielu osób, które nie znałyby wyniku ostatniego meczu Polska-Niemcy. Kto go oglądał, widział determinację i poświecenie polskiej drużyny. Tak, po raz pierwszy udało nam się pokonać „11” z Niemiec. Radość z tego zwycięstwa była duża. Zainteresowało mnie, czy z okazji meczu pojawiły się w mediach różnego typu, także internecie, stereotypowe wyobrażenia i skojarzenia naszych narodów. Być może niedokładnie szukałem, jednak – poza nielicznymi i raczej mało oryginalnymi odwołaniami do Grunwaldu czy Hitlera – nie znalazłem żadnych przykładów. Za to pojawiły się w internecie żarty, które nie odnosiły się tylko do niemieckiej reprezentacji, lecz – czy też przede wszystkich – do nowej sytuacji psychologicznej, wywołanej tym nagłym zwycięstwem.

Zdjęcie: Lista meczów Polska – Niemcy 1933-2014. Źródło: Historia polskiej piłki nożnej

Bilans pojedynków piłkarzy z Polski i Niemiec wygląda przygnębiająco. Do wczoraj nie wygraliśmy z Niemcami żadnego meczu (na boku pozostawiam zwycięstwa dość liczne nad NRD).  Wczorajszy dzień zapisał się więc – jak to się mówi – złotymi zgłoskami annałach historii polskiego futbolu. W necie, na stronach jej poświęconej, błyskawicznie uzupełniono więc tabele z wynikami. 

Wczorajszemu meczowi Polska-Niemcy nie towarzyszyły specjalne kampanie medialne z obu stron. Nie oferowano telewizorów ze zniżką i nie podsycano nastrojów pseudohistorycznymi nawiązaniami. W mediach było raczej spokojnie. Być może jednym z powodów było to, że po polskiej stronie nikt nie wierzył w powodzenie naszej reprezentacji, a w Niemczech po prostu lekceważono rywala z dolnych części rankingu FIFA. Wcześniej mecze obu reprezentacji wywoływały żywe emocje. W pamięci mam mecz Polska-Niemcy w czasie Mistrzostw Europy na stadionie w Klagenfurcie. Przed meczem w internecie pojawiły się niemieckie żarty o Polakach. Jeden z nich pokazywał kibiców niemieckich, którym w czasie postoju skradziono auto. W podtekście sugerowano, że była to sprawka naszych rodaków. W necie zawrzało. Bardzo szybko pojawiła się polska odpowiedź. Oto rozwydrzeni niemieccy kibice w drodze na mecz tracą auto przez swoją głupotę i muszą udać się dalej autostopem. Przed meczem w wydaniu jednego z telewizyjnych dzienników nadano wywiad z odsiadującym wyrok złodziejem aut. Pokazano mu auto z niemieckiego filmiku. Złodziej zapewnił, że ani on, ani inny fachowiec z branży nawet by nie spojrzeli w stronę takiego wehikułu. 

Tabloidy również nie odpuściły sobie tematu. Pojawiły się m. in. zdjęcia trenera reprezentacji Polski z odciętymi głowami głównych piłkarzy niemieckich w dłoniach.  Na szczęście tym razem odpuszczono sobie tego rodzaju pomysły. W necie wspomniano jedynie o Grunwaldzie i w niezbyt przekonujący sposób łączono dwie daty, 1410 i 2014, doszukując się w nich jakiejś analogii. Być może niedouczonemu pomysłodawcy takiego zestawienia chodziło o ten drugi Grunwald, czyli bitwę pod Tannenbergiem w 1914 r. Wykorzystano też fragment z filmu „Upadek“ i zamieszczono w podpisach  tyradę złości Hitlera z powodu odniesionej porażki. Antypolskie czy antyniemieckie hasła tym razem nie stały się najpopularniejszym tworzywem. Natomiast pojawiły się, co warto podkreślić, żarty z naszego własnego nastawienia, pogodzenia się z porażkami, a wręcz lubowania się w nich. Przykładem może być rysunek pokazujący wiwatujących radośnie polskich kibiców i jednego smutasa, który przygnębiony ciągnie za sobą transparent z sławetnym „Nic się nie stało“.  Oby nie musiał go wyciągnąć już we wtorek, po kolejnym występie naszych orłów…

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj