Zdziwienie, irytacja, frustracja

Z

Tymi trzema określeniami mogę podsumować mój wczorajszy udział w Niemczech w konferencji poświęconej współczesnemu nacjonalizmowi w Europie. Organizacja spotkania była wzorowa. Zaproszono ciekawych referentów, zadbano o muzyczną oprawę, co jest dość wyjątkowe przy takich okazjach. Dopisała też publiczność. Sala była bowiem wypełniona po brzegi. A jednak konferencja okazała się rozczarowująca. Jej przebieg mógłby podsunąć smutną konstatację, że choć od dekad toczy się dyskusja między historykami polskimi i niemieckimi, to jej efekty są mizerne, lub ograniczone jedynie do tzw. specjalistów od Polski / Niemiec.

Europa na rozdrożu

Kondycja Europy nie jest najlepsza. Praktycznie nie ma dnia, gdzie w mediach nie pojawiłyby się informacje o różnych sytuacjach kryzysowych, jakimi targany jest nasz kontynent. Świadomość tej nowej dla Europy sytuacji (jednoczesne trwanie różnych konfliktów) sprawia, że w końcu zaczynamy ze sobą dyskutować, wymieniać się doświadczeniami. Ale czy potrafimy wsłuchiwać się w opowieści innych, by ich lepiej zrozumieć? Czy starcza nam cierpliwości i wrażliwości. Czasami dobrym papierkiem lakmusowym są dyskusje między historykami. Z racji swego zawodu potrafią szerzej spojrzeć na temat, wskazać związki przyczynowo-skutkowe, nakreślić szerzej tło i uwarunkowania wydarzeń.

Dyskusje między historykami

Wczoraj uczestniczyłem w konferencji poświęconej współczesnemu nacjonalizmowi w Europie. Odbywała się w Erlangen na północy Bawarii. Organizatorzy (kilka instytucji) postanowili zaprosić historyków do dyskusji o współczesnych nacjonalizmach w Europie. Wybrali Niemców i jednego Polaka. Przewidziano cztery wystąpienia, jedno ogólne na temat pojęcia nacjonalizmu, trzy następne dotyczyły konkretnych państw-przypadków. Były to Hiszpania, Wielka Brytania i Polska. Niemcy, co zaskakujące, w tym zestawieniu pominięto. Publiczność dopisała, tłumnie wypełniając salę. Nietypowym punktem programu były występy miedzy referatami orkiestry jednego z miejscowych gimnazjów. I nie była to przysłowiowa muzyka do kotleta lub jakieś patriotyczne dźwięki. Młodzi z dużą werwą i zapałem grali standardy jazzowe, które bardzo spodobały się publiczności.

Wschód i Zachód

Z dużym zainteresowaniem przysłuchałem się wystąpieniom niemieckich kolegów. Nie znałem żadnego z nich wcześniej, co jeszcze bardziej rozbudziło moją ciekawość. Jednak zaciekawienie szybko ustąpiło miejsca zdziwieniu, poirytowaniu, aż w końcu miałem poczucie frustracji. I to nie dlatego, że poświęciłem kilka dni na przejrzenie literatury, zastanowienie się i napisanie referatu. Przy okazji gorąco polecam publikacje dostępne w internecie na tematy polskie i relacji polsko-niemieckich (Polen-Analysen1 oraz Fundacji Genshagen2).

Doszedłem bowiem do wniosku, że pomimo 30 lat od upadku komunizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej oraz wieloletniej już obecności Polski w UE, wiedza referentów na tematy naszej części kontynentu była praktycznie żadna. Nie miałem też wrażenia, by zadano sobie trud, by w tak ważnym temacie jak nacjonalizmy szukać podejścia ogólnoeuropejskiego, a nie jedynie powielać znane opinie badaczy z zachodniej części kontynentu.

Unikano w wystąpieniach wskazywania problemów negatywnych dla rozwoju Europy. Kryzys migracyjny czy problem Nordstream 1 i 2 nie zaistniały. Prorosyjska postawa niektórych polityków niemieckich także nie znalazła żadnego zainteresowania. Konferencja zajęła się ważnym zjawiskiem, ale przez dobór krajów-przypadków powiązała je z swego rodzaju peryferiami Europy. Zabrakło odniesienia się do któregoś z krajów z centrum „starej” Unii, czyli założycieli Wspólnot.

Dwa światy

Wydaje się, że nadal poruszamy się w dwóch różnych światach mentalnych (wczorajsza obserwacja nie jest pierwszą tego typu, którą poczyniłem). Abstrahując od specjalistów zajmujących się sprawami polskimi czy Europy Środkowo-Wschodniej, pozostali historycy niemieccy (z pewnością duża ich część), kultywuje stereotypowe podejście do naszego regionu, nie zadaje sobie nawet trudu, by skonfrontować swoje stanowisko z obowiązującym stanem badań, szukać dialogu z tą częścią Europy.

Od lat uczestniczę w dialogu polsko-niemieckim, jestem kolejnym pokoleniem weń zaangażowanym. Znam lub uczestniczę w wielu wspólnych inicjatywach i naukowych projektach. Jakie są jednak wyniki tych działań, ich wpływ choćby tylko w środowisku historyków dziejów najnowszych? Poczucie frustracji jest właśnie efektem poszukiwania odpowiedzi na to pytanie. Może trzeba zmienić metody? Konieczne jest stworzenie nowych instytucji? Z pewnością ważny jest dialog, ale nie ograniczony do specjalistów od danego regionu, lecz szerszych kręgów historyków. Wówczas unikniemy, być może, problemów braku wiedzy i zrozumienia, z którymi byłem wczoraj skonfrontowany.

  1. Zob. Ireneusz Krzemiński, Der Nationalkatholizismus und die Demokratie, „Polen-Analysen”, Nr. 193, 17.01.2017; Magdalena Telus, Zum Europabild der polnischen Nationalkonservativen, „Polen-Analysen”, Nr. 228, 18.12.2018. ↩︎
  2. Ireneusz P. Karolewski, Deutschland, Polen und Europa. Eine Erfolgsgeschichte in der Bewährungsprobe, „Genshagener Papiere”, Nr. 21, Februar 2019. ↩︎

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Wstaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt