Tag

Menaggio

M

„Yes, yes, yes…”

&

Nigdy nie myślałem, że użyję tego sformułowania. Po dzisiejszym dniu, jednak tylko to przychodzi mi do głowy. Dzisiaj zbobyliśmy najwyższy szczyt nad jeziorem Como, Monte Legnone (2609 m.n.p.m). Do tego wyczynu przygotowywaliśmy się intensywnie. W ostatnich dniach trochę z niepokojem spoglądaliśmy na niebo, próbę zdobycia innego szczytu, Monte Grignone z powodu nagłego pogorszenia pogody musieliśmy przerwać i wracać czym prędzej do schroniska. Tym razem pogoda dopisała, z rana był przyjemny chłód, na szczycie wprawdzie zła pogoda znów dała o sobie znać, jednak nie pokrzyżowało to już naszych planów.

(więcej…)

Olbrzym

O

Chiavenna, miejscowość oddalona ok. 25 km od jeziora Como, nie zwróciła dotąd naszej szczególnej uwagi. Po raz pierwszy przejechaliśmy przez nią w drodze do Menaggio trzy lata temu. Potraktowaliśmy ją jak jedną z wielu mijanych miejscowości. Po raz drugiu usłyszeliśmy o niej w okolicznościach gastronomicznych. W czasie biwaku w schronisku Alp de Volt Antonietta przygotowała przepyszne żeberka na kamiennej płycie zastępującej tam grill. Okazało się, że specjalnie obrobiony kamień pochodził z Chiavenny. Zajrzeliśmy do przewodnika. Okazało się, że miejscowość znana jest z wyrobów z kamienia oraz pobliskiego wodospadu. Postanowiliśmy urządzić sobie mały wypad na północ, jednak z powodu zmiennej pogody udało się to dopiero dzisiaj. Wycieczkę odbyliśmy w miłym towarzystwie naszych gospodarzy, którzy bardzo lubią Chiavennę. Zwiedzić ją jest z pewnością warto, choć trzeba zaplanować sobie więcej czasu niż my mieliśmy do dyspozycji.

(więcej…)

Niemiecki mecenas włoskiej kultury

N

W Menaggio przy Piazza Garibaldi znajduje się centrum informacyjne dla turystów. Na regałach czekają broszury w kilku językach, mapki, rozkłady kursowania autobusów i statków. Polecane są rozmaite atrakcje: zabytkowe budowle, słynące z pięknych widoków szlaki, muzea, a także koncerty, jarmarki i dyskoteki. Informacji w kilku językach udziela przemiła pani. Można tu złapać bezpłatny internet, a z kosza z darmowymi książkami wziąć sobie jakąś lekturę na popołudnie. Zawartość tej mini biblioteczki dowodzi, iż nieależnie od miejsca pochodzenia, na urlopie czyta się głównie kryminały i romanse. Ilość języków, wielość tematów, rozwiązanie graficzne materiałów dla tutystów pokazują, jaką wagę przykłada się tu do ich jak najlepszego poinformowania. Szukając celu najbliższej wycieczki, wybraliśmy kolorowy folder, który zachwalał piękno parku krajobrazowego rzeki Sanagra (Il Parco della Val Sanagra). Na zdjęciu kamienny most ponad progiem wodnym, w tle góry. W środku zamieszczono szczegółową trasę wędrówek. Biegła m.in. przez Loveno, które znałem z wcześniejszych pobytów.

(więcej…)

Croce swoim bohaterom

C

Nad brzegami jeziora Como, mimo skalistego charakteru, ulokowały się liczne miejscowości. Mniejsze lub większe, zwykle z tarasową zabudową, kolorowymi fasadami przecinają szaro-zielone stoki schodzące do wprost do wody. A w ich centrum kościół, ryneczek, kamienice z charakterystycznymi okiennicami, port lub przystań. W każdej miejscowości można też odnaleźć miejsce pamięci o poległych w czasie I wojny światowej. Zwykle też dodane są nazwiska żołnierzy, którzy zginęli w następnej wojnie. Napotkać też można, choć bardzo rzadko, przypadki upamiętnienia uczestników walk o zjednoczenie Włoch w drugiej połowie XIX wieku. Tak duża liczba pomników poświęconych I wojnie światowej jest oczywiście skutkiem masowości śmierci na froncie.

(więcej…)

Kaplica z noclegiem

K

Widok z naszego tarasu na jezioro i góry jest bajkowy. Miejscowi od widoczności gór określają, jak będzie pogoda. Gór po przeciwnej stronie jeziora nie mieliśmy okazji dotąd poznać i zatknąć na którejś z nich przysłowiowej flagi. Dzisiaj pogoda miała być dobra, odpowiednia na wędrówkę po górach. Andrea, nasz gospodarz i przewodnik po okolicy, zaproponował, by udać się na Monte Grigna Settentrionale (2410 m.n.p.m). Niestety, pogoda nie dopisała, spotkał nas w górach ulewny deszcz. Po stromej i wyczerpującej wspinaczce musieliśmy w ostatnim momencie niedaleko szczytu zawrócić. W drodze powrotnej, przemoczeni i zziębnięci, znaleźliśmy gościnę w kaplicy. Na jej tyłach jest małe pomieszczenie z kominkiem i suchym drewnem, dwiema ławkami. Przystań dla wyczerpanych turystów.

(więcej…)

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt