Tag

Menaggio

M

Le cose della vita….

L

Korzystanie nad Como z publicznych środków lokomocji sprawdza się. W planie mieliśmy przejazd kolejką linową do Pigry (zachwalanej z powodu ładnego widoku na jezioro oraz ciekawych zabytków). Przejazd do Argegno nie zabrał nam dużo czasu, a bilet kosztował tyle co na metro w Berlinie. Jazda kolejką, choć krótka, pozostawiła lepsze wrażenia niż z zeszłoroczna w Como. Pigra okazała się małą górską wioską z zamkniętym kościołem i dawną studnią-pralnią. Jest jednak dobrym punktem startu do wędrówek po okolicznych górach, na wpółopuszczonych wioskach, zapomnianych drogach. Zarośnięte tarasy, zaniedbane stare drzewa oliwne i walące się zabudownia gospodarcze przypominają, że kilkadziesiąt lat temu toczyło się tu mozolne życie rolniczych wspólnot. A wokół wspaniałe widoki, dla których czasem ktoś kupi opuszczony dom i zamieni go w letnisko.

(więcej…)

Fotograf w Menaggio

F

W centrum Menaggio otwarto małą wystawę plenerową z dawnymi widokami miasteczka. Moją uwagę zwróciło jedno ze zdjęć. Widnieje na nim ulica, którą przechodzimy co dnia. Prowadzi od placu Garibaldiego do kościoła św. Stefana. Ciasno zabudowana, na parterze liczne sklepy, restauracje, galerie sztuki. Dzisiejsza ulica nie przypomina jednak tej dawnej, lokale zmieniły swych właścicieli i przeznaczenie, jest tłumniej i pewnie głośniej.

(więcej…)

Koncert na wiele dzwonków

K

Droga do punktu wyjścia była bardzo kręta. Pokonanie jej autem wymagało ogromnej wprawy. Z rana zabrał nas Andrea, nasz miły gospodarz i przewodnik. Po pół godzinie szaleńczej jazdy tutejszymi drogami dotarliśmy do celu. Pogoda dopisała, z godziny na godzinę temperatura rosła. Naszym celem było Monte Bregagno (2107 mnpm). W tej części gór znaliśmy już Monte Grona, na którą wdrapaliśmy się dwa lata temu. Po kilku godzinach wędrówki dotarliśmy na szczyt, na którym powitał nas przepięknie wykonany krzyż. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w małym schronisku, w którym trwały przygotowania do jutrzejszego festynu. Po Alp de Volt, znanym nam już z poprzednich pobytów, to druga taka inicjatywa lokalnej grupy, która ratuje przed zniszczeniem dawne zabudowania pasterskie.

(więcej…)

Granica, granica

G

Ten budynek intryguje mnie, od kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy przed trzema laty. Schowany za płotem, otoczony rosnącą samopas zielenią. W zestawieniu z sąsiednimi budynkami wygląda raczej przygnębiająco. Wyłamane okiennice, szyby rozbite, osypujący się tynk. Trochę lepiej prezentuje się od strony jeziora. Na murze można jeszcze odczytać napis ułożony z wielkich liter „Guardia di finanze” (policja celna). Zdewastowany i opuszczony budynek przywołuje różne skojarzenia. Kiedyś strzegł prawa i kiesy państwa, dzisiaj – w epoce nieskrępowanego przekraczania granicy – stał się bezużyteczny. Pozostawiony samemu sobie z biegiem lat popadł w ruinę. Jadąc do Menaggio, w ciągu doby przekroczyłem kilka granic i ani razu nie byłem kontrolowany. To wspaniałe uczucie, jedna z wielu korzyści bycia cześcią zjednoczone Europy. Ale docenić ją może tylko ktoś, kto pamięta dawny ucisk w żołądku na widok szlabanu granicznego i pilnujących go funkcjonariuszy.

(więcej…)

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt