Zettelkasten – kontener ISO pracy naukowej

Z perspektywy czasu wyraźniej widzimy przełomowe znaczenie wynalezienia znormalizowanego kontenera. Od tego wynalazku minęło ponad 60 lat, dzisiaj nikt nie wyobraża sobie funkcjonowania bez niego transportu. Kontener zrewolucjonizował cały system handlu. Na jego potrzeby stworzono statki, nadbrzeża portowe. Wprawdzie konsekwentne stosowanie metody „Zettelkasten” trudno traktować w kategoriach rewolucji w nauce, jednak – jak przekonuje autor nowej publikacji o tej metodzie – niemiecki pedagog, Sönke Ahrens, może ona w dużym stopniu wpłynąć na nasz proces myślenia i pracy, zwłaszcza pisarskiej.

Przed przerwą świąteczną na jednych z ostatnich zajęć ze studentami historii pytałem o metody pracy. Interesowało mnie, jak studiują, zbierają i opracowują tematy, piszą prace zaliczeniowe czy kwalifikacyjne. Wypowiedzi były różne, tak jak różne było doświadczenie „pisarskie“ odpowiadająych. Wspólny dla wszystkich tych głosów był brak szerszej refleksji o strategiach studiowania, wykorzystywania różnych narzędzi, także elektronicznych, technikach pisarskich (jedynie nieliczni studenci piszą teksty na blogu).

Ciekawą propozycję poradzenia sobie z tymi problemami przedstawił niemiecki pedagog i profesor Uniwersytetu Hamburskiego, Sönke Ahrens1 w książce pt. Das Zettelkasten-Prinzip. Erfolgreich wissenschaftlich Schreiben und Studieren mit effektiven Notizen (publikacja dostępna jest także po angielsku). I na początku należy podkreślić, że czyni to w sposób przekonujący. Główną uwagę poświęcił dwóm najważniejszym celom studiowania, przygotowaniu do pracy naukowej i prezentacji swych przemyśleń w postaci różnego rodzaju publikacji.

Sukces naukowy

Istnieją różne uwarunkowania sukcesu w czasie studiów / w nauce. Jednym z najważniejszych nie jest wysokie IQ, jak twierdzi autor, lecz dyscyplina. Jednak wszelkie postanowienia czy siła woli nie przynoszą czasem spodziewanych efektów. Sprawą ważną jest zwrócenie uwagi na najbliższe otoczenie i znalezienie w nim konkretnych rozwiązań (jeśli problemem jest ciągłe zaglądanie do komórki, to należy ją na czas pracy wyłączyć). Analizie podlega więc organizacja pracy. Musi być elastyczna i ustrukturyzowana, by można było łatwo kontrolować poszczególne jej etapy. Pewna rutyna jest konieczna, bo pomaga skoncentrować się na myśleniu, rozumieniu oraz rozwijaniu pomysłów.

Jeśli zdyscyplinowana praca jest najlepszą miarą sukcesu na studiach – pisał Ahrens –, choć nie można na trwałe uzyskać samodyscypliny tylko dzięki sile woli, to klucz do sukcesu w czasie studiów i w nauce leży w inteligentnej technice pracy, dzięki której dyscyplinę można uzyskanie niezależnie od siły woli.

Organizacja pisania

Efektywne pisanie zależy od dobrej organizacji. Jej brak powoduje, że często nie jesteśmy w stanie zapamiętać głównych tez czy wątków. Warto więc uczynić krok do tyłu i przez chwilę zastanowić się nad organizacją pisania i codziennymi praktykami z nim związanymi. Większość poradników poświęconych pisaniu prac naukowych – twierdzi autor – zajmuje się budową tekstów, prawidłowym cytowaniem i tworzeniem przypisów. Interesuje się także psychologią pisania, pokonywaniem wszelkich barier, deadlinów czy tzw. rozpraszaczy. Mniej uwagi poświęca się natomiast na to, co robimy przed przystąpieniem do pisania.

Przecież większość informacji o pisaniu tekstów – jak słusznie zauważa autor – można znaleźć w internecie, poza tym każde wydawnictwo posiada swoje zasady cytowania itd. Poradniki te zwracają więc uwagę na stronę formalną, mniej na sam pomysł, czy postawienie dobrego pytania badawczego. Prawdziwą pomocą jest poprawienie organizacji pisania.

Zrozumiałe struktury

Rozległe kwerendy biblioteczne prowadzą do kolejnych problemów. Jak uporządkować zebrane informacje, przemyślenia i uwagi na ich marginesie. Nie zawsze poznanie ogromu literatury oznacza lepszy pomysł na pracę pisemną. Można bowiem odnieść wrażenie, że już wszystko napisano na dany temat, nic nowego nie można dodać. Powstaje tu ciekawy (i w gruncie rzeczy pożądany) fenomen. Im więcej się przeczytało, im więcej się wie, tym jest się bardziej wstrzemięźliwym w ocenach, nie jest się wręcz pewnym własnych kompetencji i zdolności. Problem ten jest bardzo dobrze opisany w literaturze naukowej. Tylko osoby niekompetentne są przekonane o swych nadzwycajnych zdolnościach (tzw. syndrom oszusta / Imposter-Syndrom vs efekt Dunningera-Krügera).

Jeśli się nie ma pojęcia o czymś, nie ma się też pojęcia o tym, jaka byłaby różnica, gdyby się miało pojęcie“.

Syndrom oszusta jest defektem psychologicznym. Osoby, których to dotyczy, nie uświadamiają sobie tego. Natomiast cierpi z tego powodu otoczenie. Nie myślą, więc nie mają problemów ze znalezieniem tematu; i tak wiedzą lepiej i mają dużo do powiedzenia na każdy temat.

Metoda Allena i Luhmanna

Połączenie metody Davida Allena (Getting Things Done, GTD)2 z metodą Zettelkasten Niklasa Luhmanna3 posiada zalety, ale i wady. Pierwsza polega na tym, że wszystkie zadania od najważniejszych do najbardziej trywialnych muszą być zebrane w jednym miejscu. Wtedy należy samemu podjąć decyzję, co z nimi będzie dalej, które należy wykonać w pierwszej kolejności, a których realizację odłożyć w czasie. Zaletą tej metody jest to, że zakłada dokonanie przeglądu wszystkich zadań, zwalnia głowę z potrzeby pamiętania i tym samym stałego zaprzątania sobie nimi uwagi.

Jednak metoda Allena nie daje sie tak łatwo zastosować w pracy naukowej. GTD jest nastawione na realizację konkretnych celów, a badania rozpoczynają się czesto od niesprecyzowanych idei, mglistych pomysłów, dopiero z biegiem czasu nabierają konturów (otwartość vs zamknięcie). Z pomocą metody Allena można natomiast podzielić projekty na mniejsze części. W nauce jest to bardzo trudne. Trudno jest planować z dużym wyprzedzeniem. Allen jednak zwrócił uwagę, jak technika może wesprzeć nasze działania. Jednym z ciekawych propozycji jest stosowanie Zettelkasten N. Luhmanna. Kluczową sprawą jest jednak nie tyle poznanie zasad działania tej metody, lecz zrozumienie, dlaczego ma się ją stosować w badaniach i jaką rolę w nich ona pełni.

Zdjęcie: Schemat rozdziałów do wpisu.

Zdjęcie: Schemat rozdziałów do wpisu.

Niklas Luhmann (1927-1998)

Był synem właściciela browaru. Studiował prawo, po ukończeniu uniwersytetu zaczął pracę w administracji. Wieczorami czytał książki i systematycznie robił z nich notki. Wkrótce powstał problem ich przechowywania. Teczki nie sprawdziły się, zaczął więc gromadzić je w specjalnie założonej kartotece (Zettelkasten). Zbiór notek stał się podstawą do napisania pierwszych książek. Maszynopis jednej z nich Luhmann wręczył socjologowi Helmuthowi Schelsky’emu. Po jej lekturze Schelsky zaproponował mu profesurę socjologii na Uniwersytecie w Bielefeld. Luhmann nie posiadał wtedy doktoratu i habilitacji. Dzięki niezwyklej pracowitości, ale podpartej zasobami Zettelkasten, w ciągu roku oddał rozprawę doktorską i habilitacyjną. W 1968 roku został profesorem. Zapytany, czym będzie się zajmować naukowo, odparł krótko:

Teorią społeczeństwa; czas trwania: 30 lat; koszty: żadne.

Przez 30 lat Luhmann opublikował prawie 60 książek, setki artykułów. Po jego śmierci ukazały się jeszcze kolejne monografie jego autorstwa z zakresu religii, polityki i wychowania. Luhmann nie miał współpracowników, asystentów, nie kierował zespołami badawczymi. Był samotnym wilkiem nauki. Za jedyną przeszkodę uważał stały brak czasu:

Jeśli czegoś sobie życzę – mówił –, to jest więcej czasu. Jedyne, co mnie rzeczywiście złości, to ten brak czasu.

Funkcje

Luhmann używał dwóch kartotek. Jedna zawierała karty z danymi bibliograficznymi zapisanymi dwustronnie (ułożone alfabetycznie).

Na jednej stronie są dane bibliograficzne, na drugiej stronie są notatki z artykułu.

Natomiast druga kartoteka składała się z kart z właściwymi notatkami. Każda była zapisane jednostronnie, Luhmann umieszczał na nich tylko jedną myśl / problem.

(Chodzi o to), by w kartotece umieścić to, co znalazłem (…), nie tylko cytaty albo miejsca w tekście, które powinienem skopiować, lecz jakie myśli przychodzą mi do głowy i w jakim kontekście.

Karty nie były posegregowane tematycznie, każda miała osobny numer. Jeśli następna notatka była ciągiem dalszym wcześniejszej, otrzymywała numer kontynuacji (np. 25 i 25a itd.).

Wyjaśnienie fenomenu metody Luhmanna przynosi kognitywistyka (science of the mind). Zajmuje się m.in. relacjami między myśleniem a otoczeniem, zewnętrznymi środkami pomocniczymi, które stosujemy. Bez tych zewnętrznych pomocy / tzw. zewnętrznego mózgu nie można myśleć, w każdym razie w sposób systematyczny. Luhmann nie zmuszał się do pisania:

Robię zawsze tylko to, co przychodzi mi łatwo. Piszę tylko wtedy, gdy od razu wiem, co mam napisać. Jeśli przerywam, odkładam sprawę na bok i robię coś innego.

Zdjęcie: Przykładowa notka do wpisu.

Zdjęcie: Przykładowa notka do wpisu.

Narzędzia

Ahrens przytacza anegdotę o posługiwaniu się długopisem w czasie lotu w kosmos. Podobno Amerykanie mieli z tym duży problem. Jakiego wkładu użyć itd. Stworzono prototyp. Wykonano wiele testów. Projekt kosztował bardzo dużo pieniędzy. Przed podobnym problemem stanęli także Rosjanie. Kosmonautom dali jednak na drogę w kosmiczne przestworze zwyczajne ołówki. Zdaniem hamburskiego badacza, Zettelkasten odpowiada rozwiązaniu rosyjskiemu: jest to rozwiązanie możliwie najprostsze bez dodatkowych utrudnień. Pisanie nie jest skomplikowane, gdy pod ręką mamy treści, o które chodzi.

Proponuje wykorzystanie czterech pomocy:

  1. Czegoś, co na codzień można wykorzystywać do tworzenia notatek;
  2. Programu do zarządzania danymi bibliograficznymi;
  3. Kartoteki (analogowej lub elektronicznej) oraz
  4. Edytora tekstu.

Do tworzenia notatek wystarczy długopis i notatnik. Na rynku istnieje spory wybór programów do zarządzania danymi bibliograficznymi (przy wyborze warto zwrócić uwagę, czy jest on dostępny na wszystkie platformy). Autor poleca program dostępny na zasadach Open-Source ZOTERO. Oferta programów komputerowych oddających zasady kartoteki nie jest duża. Można oczywiście dostosować programy, z których się korzysta, np. Evernote, One Note, wymaga to jednak dodatkowego wysiłku. Jedynym programem, który w pełni opracowano według metody Luhmanna, jest Zettelkasten Daniela Luedecke’go. Dostępny jest w wersji niemieckiej i angielskiej. ZOTERO współpracuje z różnymi edytorami tekstu, m.in. Libre Office4.

Zdjęcie: Układ notek jako prestruktura tekstu.

Zdjęcie: Układ notek jako prestruktura tekstu.

Od lektury do maszynopisu

Ahrens proponuje siedem kroków, które trzeba wykonać, by z powodzeniem wykorzystać metodę Luhmanna.

  1. Należy pod ręką mieć zawsze coś do zapisywania swych uwag, myśli. W tym przypadku chodzi o tymczasowe notatki (flüchtige Notitzen), wspierające pamięć. Są one przechowywane w osobnym miejscu, po wykorzystaniu są niszczone.
  2. W trakcie lektury należy wynotować najważniejsze wątki / problemy i opatrzyć je danymi bibliograficznymi.
  3. Należy się zastanowić nad wykorzystaniem pomysłów (pkt. 1) i notatek z lektury (pkt 2) do własnych badań i połączyć je z konkretnymi zamierzeniami badawczymi. Na osobnej karcie należy wyraźnie zapisać myśl oraz dać odsyłacz do źródła.
  4. Należy uporządkować karty w kartotece; a. stworzyć nowe karty lub dołączyć je tematycznie do już istniejących; b. na istniejących kartach dodać tematyczne odsyłacze; c. otagować każdą kartę za pomocą charakterystycznych pojęć.
  5. Na podstawie zebranych informacji należy tworzyć tematy, stawiać pytania badawcze, aż w końcu pisać teksty. Karty należy wtedy ułożyć w pewne ciągi tematyczne i podzielić je na rozdziały i podrozdziały.
  6. Uporządkowane karty zgodnie z pkt 5. należy zamienić na tekst. W czasie zamiany należy poprawić podział na rozdziały, przeformułować niektóre karty, wypełnić luki w argumentacji.
  7. W ten sposób powstanie wersja robocza maszynopisu, która wymaga kolejnych ulepszeń (dopóki nie będziemy zadowoleni z wyników).

Czytaj i pisz od początku mając na uwadze rozwijane w Zettelkasten tematy, pytania i problemy. Zettelkasten jest miejscem, gdzie otwarte pytania są wyraźne, określenie używanych pojęć konieczne, a teoretyczne wyzwania czymś oczywistym. Myśl z pomocą swej zewnętrznej pamięci, uczyń ją centrum wszystkich swoich przemyśleń i połącz tu starą wiedzę z nową.

Zasady efektywnego pisania

Można wskazać cztery zasady efektywnego pisania z wykorzystaniem metody Zettelkasten. Ta część w książce Ahrensa zajmuje najwięcej miejsca. Są to:

  1. „Myślenie z punktu widzenia pisania“. W trakcie studiów pisanie i publikowanie prac nie jest czymś codziennym. Różnego rodzaju poradniki poświęcają uwagę przede wszystkim, jak napisać taką czy inną pracę zaliczeniową. Studenci nie włączają pisania do całości studiów. Korzystanie z metody Zettelkasten nie przygotowuje do badania, jest już właśnie samym badaniem. Oba elementy, czyli pisanie i badanie, należy traktować łącznie. „Kto myśli o swych studiach z punktu widzenia pisania i rozumie je jako badanie, nie będzie pytać, czego należy się nauczyć, lecz spróbuje zająć się otwartymi pytaniami (i przy tej okazji uczyć się)”. Wszystko jest więc tak zorganizowane, jakby nie istniał inny cel niż tylko pisanie. W końcu w nauce nie ma innego celu. Nie ma historii dobrych idei, które nie zostały przelane na papier.
  2. „Uprościć i ujednolicić“. Można wskazać trzy rodzaje notatek: tymczasowe notatki, trwałe notatki, notatki związane z projektem. Pierwszy po jakimś czasie znika. Drugi i trzeci typ to notatki, które są zrozumiale sformułowane, nie będą nigdy usuwane i są opracowane według jednego schematu.
  3. „Bycie stale pośrodku“. Praca nad tekstem nigdy nie następuje linearnie (nie zaczynamy niczego od początku). By postawić dobre pytania badawcze, należy się wcześniej interesować tematem. Musi ten moment poprzedzić kwerenda biblioteczna. Dzięki tak zdobytej wiedzy łatwiej jest wskazać „wolne” tematy. Nasza wiedza ulega stałej zmianie, jest modyfikowana pod wpływem ciągłej pracy (nawiązanie do koła hermeneutycznego Hansa-Georga Gadamera).
  4. „Rozwijanie pozytywnej dynamiki“. Radość z postępów w pisaniu staje sie paliwem dalszej pracy, każda strona umacnia przekonanie o możliwości osiągnięcia sukcesu, tj. ukończenia pracy.

Ocena

Można spotkać różne określenia metody pracy naukowej z pomocą Zettelkasten stosowanej konsekwentnie przez N. Luhmanna przez kilkadziesiąt lat: „mit pracy naukowej“ (Mythos des Wissenschaftsbetriebs), „maszyna cudów“ (Wundermaschine), „inteligenty drugi mózg“ (intelligentes Zweitgehirn). Listę określeń z pewnością można kontynuować. Nie w tym jednak rzecz. Jak przekonuje Ahrens, jest to metoda, która pozwala traktować studia, pracę naukową jako niekończący się proces, którego ważnym elementem, niejako sprawdzającym, jest twórczość pisarska. Myślę, że warto bliżej zapoznać się z tą metodą (pisałem już o niej przy innej okazji)5. Mogę tylko dodać, że tekst ten napisałem z jej pomocą. Najwięcej czasu zabrało, jak zawsze, czytanie książki i zrobienie notatek. Potem sam proces „składania“ tekstu był już prosty. Zgadzam się z Autorem, że posiadając własne notatki, otrzymujemy wstępny podział na rozdziały, potem możemy odpowiednio dopracować maszynopis.

Wszystkie przytoczone cytaty pochodzą z książki. Dziękuję Autorowi za jej udostępnienie.

Sönke Ahrens, Das Zettelkasten-Prinzip. Erfolgreich wissenschaftlich Schreiben und Studieren mit effektiven Notizen, Norderstedt: BoD – Books on Demand, 2017, ss. 161.


  1. Punktem ciężkości badań prof. S. Ahrensa jest teoria i filozofia kształcenia. Jest autorem m.in. monografii pt. Experiment und Exploration. Bildung als experimentelle Form der Welterschließung (Bielefeld: transcript, 2012) ↩︎
  2. Zob. David Allen, Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności, Gliwice 2008. ↩︎
  3. Zob. także Krzysztof Ruchniewicz, Metoda Kartoteki, DOI: http://krzysztofruchniewicz.eu/metoda-kartoteki/ ↩︎
  4. (Wszystkie wymienione programy można znaleźć na stronie S. Ahrensa, http://takesmartnotes.com/tools/) ↩︎
  5. Zob. p. 3 ↩︎

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

  1. Joanna Wojdon

    Metoda brzmi kusząco, ale ma jedno ALE. Zakłada mianowicie, że robiąc notatki wiemy, do jakiej pracy/tematu/zagadnienia będą potrzebne. Pewnie sprawdzi się w przypadku pracy zaliczeniowej, magisterskiej, doktoratu. Ale nie raz zdarzyło mi się wykorzystywać materiały z bardzo starych kwerend do zupełnie nowych tematów, o których w ogóle nie myślałam, prowadząc badania. W takiej sytuacji zdecydowanie lepiej mieć dostęp do możliwie surowych danych, bo coś, co kiedyś wydawało mi się nieistotne, teraz będzie kluczowe. Przykład? Mam zanotowane: tu X rozwija myśl o parafii, ale nie piszę, bo mnie to nie interesuje. Bo wtedy zbierałam materiały do książki o Kongresie Polonii Amerykańskiej, a teraz przygotowuję artykuł o polonijnych parafiach. I teraz bardzo by mnie ten fragment interesował. Tymczasem dokument znajduje się na drugim końcu świata i niełatwo dotrzeć tam znowu, żeby sprawdzić. Nie neguję więc przedstawionej strategii, ale obawiam się, że nie ma uniwersalnej metody notowania, ani uniwersalnego sposobu przechowywania/organizowania danych. W zależności od rodzaju materiałów i przewidywanego tematu stosowałam i bazy danych, i arkusz kalkulacyjny, i zwykłe pliki tekstowe. Z perspektywy czasu mogę tylko napisać, że warto zadbać o to, by format przechowywania był jak najbardziej uniwersalny, bo wbrew pozorom komputery się zmieniają, a z nimi systemy operacyjne, formaty plików – a im prostsze, tym większa szansa, że bez problemu dadzą się wykorzystać w nowym środowisku. Pracę magisterską pisałam na Amidze 500, doktorat na poczciwym pececie, notatki do habilitacji robiłam palmtopem Handspring, parę lat temu przesiadłam się na MacBooka, a kto wie, co przyniesie przyszłość. Wciąż jednak korzystam ze starych zasobów.

Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.