Schodzimy na dziady

Jeszcze nie tak dawno gorączkowaliśmy się z powodu hiobowych wieści o ograniczaniu finansowania Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt.  Instytut otrzymał z wielu stron liczne głosy poparcia. W Polsce  pod apelem do premier landu Nadrenia-Palatynat, Malu Dreyer, która chciała wycofać dofinanasowanie, podpisało się ponad 300 osób. Protest, jak się wydaje, osiągnął cel. Rozpoczęła się dyskusja nad finansowaniem tego rodzaju placówek, zapewnienia im na przyszłość stałych podstaw. A jak Polska dba o swoje placówki w Niemczech? W tych dniach doszła do mnie informacja, że pod koniec lipca b.r. ma być zamknięty Instytut Polski w Lipsku, placówka o długoletniej historii i tradycji. Jeśli jest to prawda, stracimy  w tej części Niemiec ważną polską instytucję, która promowała historię i kulturę, pośredniczyła w  kontaktach między Polską a trzema landami tej części Niemiec. Byłby to ogromny błąd, być może można temu jednak jakoś zaradzić.

\"\"
Foto: Strona internetowa Instytutu.
 

Siedziba Instytutu jest położona w centrum Lipska, naprzeciwko Starego Ratusza w tzw. pasażu rzemieślników (Handwerkerpassage). Jeszcze kilka lat temu Instytut dysponował obszernymi pomieszczeniami. W pamięci mam nieźle wyposażoną bibliotekę, do galerii Instytutu wchodziło się osobnymi schodami. Kilka lat temu nastąpiła reorganizacja placówki. Instytut zdegradowano, stał się filią Instytutu Polskiego w Berlinie. Już wtedy groziło mu zamknięcie. Jedynie w wyniku sprzeciwu różnych instytucji i środowisk zrezygnowano z tego. Obecnie Instytut posiada jedynie salę wykładową / kinową, gdzie odbywają się różne imprezy, oraz kilka pokoi dla pracowników. 

 
\"\"
Foto: Relacja lokalnej „Saechsische Zeitung“ z 23.04.2008 o planach likwidacji Instytutu.
 

Zamknięcie Instytutu przerwałoby istotną atywność  placówki w tym mieście i regionie. Kilka zdań o historii. Instytut powstał w 1969 roku (Polskie Centrum Kultury i Informacji), w 1990 r. przyjął obecną nazwę. Podstawą prawną jego działania jest traktat o dobrym sąsiedztwie. A art. 24 jest mowa o utworzeniu i funkcjonowaniu Instytutów Kultury. Na tej podstawie powstały w Polsce Instytuty Goethego, a istniejące placówki polskie  uzyskały nową podstawą prawną i zmodyfikowany zakres działań. Innym ważnym dokumentem prawnym był \”Układ między RFN a Polską o współpracy kulturalnej\” z 14 lipca 1997 r. (art. 17), który dodatkowo wspierał działalność Instytutów Kultury w obu państwach. 

 

Lipski ośrodek jest bez wątpienia częścią polityki kulturalnej państwa polskiego skierowanej na zagranicę. Stworzenie warunków i struktur tej polityki, jak wiadomo, nie jest łatwe. Nieraz potrzeba dziesiątków lat, by uzyskać spodziewane efekty. Plany likwidacji Instytutu są dla mnie w tym kontekście niezrozumiałe. Może z perspektywy Warszawy Lipsk nie wydaje się interesujący czy ważny. Oczy być może kierują się do Berlina, Duesseldorfu czy Monachium. Jednak Lipsk odgrywa wielką rolę dla Wrocławia czy Krakowa. Istnieje gęsta sieć kontaktów między miastami i regionami. Moderatorem czy – by użyć innego określenia – \”dobrym adresem\” był dla nas zawsze Lipsk i Instytut. Tu odbywały się konferencje, dyskusje, spotkania autorskie. Swe prace wystawiali znani polscy artyści, odbywały się koncerty jazzowe, pokazy polskich filmów. Nieraz miałem okazję uczestniczyć w debatach historycznych. W przeszłości nie brakowało tematów tego typu, a i dzisiaj spory historyczne polsko-niemieckie nie wygasły. Instytut miał ustaloną publiczność, stale jednak dochodziły nowe osoby. Było to związane z charakterem Lipska jako miasta uniwersyteckiego. Wiele imprez odbywało się również w sąsiednich landach.

 
\"\"
Foto: Apel władz miasta Lipska na stronie internetowej prestiżowego Kompetenzzentrum Mittel- und Osteuropa Leipzig w sprawie zachowania Instytutu.
 

Czy sprawa likwidacji Instytutu jest nieodwracalnie przesądzona? Jak przekonać Warszawę do zmiany stanowiska? W Lipsku odbywają się ważne targi gospodarcze, ale także książki. W każdym z tych przedsięwzięć aktywnie uczestniczył Instytut. Po likwidacji konsulatu w 2008 r. stał się jedynym ambasadorem spraw polskich w Saksonii, Turyngii i Sachsen-Anhalt. Niedawne spotkania ministrów spraw zagranicznych w ramach Trójką Weimarskiego zwróciły uwagę na jeszcze inny aspekt: celowości pogłębienia tej współpracy na różnych polach. Nie należy się więc dziwić, że wśród osób protestujących w związku z planami zamknięcia Instytutu znalazł się burmistrz Weimaru. 

 

Trudno dzisiaj przewidzieć, jak dalej potoczą się relacje polsko-niemieckie i czy – jak to jest obecnie – będziemy stale dumni z tego, że są one \”najlepsze od wielu lat\”. Wiem jednak dobrze, że na płaszczyźnie politycznej czasem niewiele trzeba, by je pogorszyć. Wtedy liczą się bardzo pozostałe powiązania i kontakty. To one niejako wymuszają powrót do dialogu także na forum politycznym. Polityka likwidacji Instytutów Polskich  jest krótkowzroczna. Jestem za przemyśleniem koncepcji ich działania i oceną efektów. W ich wyniku powinno wypracować się ewentualne kroki reformatorskie i wyznaczyć nowe zadania. Likwidacją zerwiemy jedną z niewielu nici, jakie łączyły nas z kilkoma landami niemieckimi i na których politykę mogliśmy mieć jakiś wpływ. Często oburza nas lub smuci obraz Polski i Polaków w świecie. Na jego zmianę potrzeba wiele wysiłku, czasu i oczywiście pieniędzy. Czy na pewno stać nas, by marnować to , co w Lipsku w tej sprawie osiągnięto do tej pory? Czy ten podpunkt w jakimś ministerialnym planie oszczędności jest aby na pewno uzasadniony? A na koniec cytat z wypowiedzi min. Radosława Sikorskiego z 2008 r. \”Polscy reprezentanci w Lipsku znają bardzo dobrze potrafią łączyć aktualne polityczne punkty ciężkości problemów gospodarczych z polską tradycją i kulturą tak, by powstała tutaj korzystna łączność, która wskutek zamknięcia (placówki – Krzysztof Ruchniewicz) zostałaby mocno osłabiona“.

 
\"\"
Foto: Relacja telewizji regionalnej z 2008 r.: „Polski Instytut pozostanie w Lipsku“. Tam też wypowiedź min. R. Sikorskiego. Źródło: internet. 

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Kasa, misu. Kasa. ….Priorytety i politykę kulturalną można sobie wsadzić w … buty. Decyzję podjął jakiś podsekretarz odpowiedniego wydziału. Na papierze wszystko się zgadza a my w Lipsku jakoś sobie poradzimy.

Skomentuj