Projekt Alp de Volt

 

Taki projekt mogła zrealizować jedynie grupa przyjaciół i wielkich miłośników gór. Przez dziesięć lat na własnych plecach przenosili materiały budowlane do wzniesienia schroniska w górach. Były to worki z cementem, belki, poźniej elementy wyposażenia. Gdy stały już mury, helikopter przetransportował gotową więźbę dachową. Alp de Volt, bo tak nazwano schronisko, stanęło na wysokości 1340 m.n.p.m. Znajduje się mniej więcej w połowie szlaku wędrówkowego z malowniczej wsi Bene Lario do dużego schroniska Venini (1576 m.n.p.m), położonego między Monte Galbiga a Monte Crocione.

Była to już nasza druga wizyta w tym miejscu. W ubiegłym roku, po dotarciu na Monte Crocione (1641 m.n.p.m), w towarzystwie naszych przemiłych gospodarzy zatrzymaliśmy się na odpoczynek w Alp de Volt. Schronisko, którym zawiaduje Stowarzyszenie Przyjaciół pod tą samą nazwą, postawiono w miejscu dawnej, opuszczonej od lat, bacówki. Pozostała po niej do dzisiaj tylko głęboka piwnica, w której przetrzymywano pierwotnie mleko i gotowe sery. Po raz drugi byliśmy tam dziś. Tym razem do schroniska dotarliśmy od strony wsi Bene Lario. Potem wspięliśmy się na Monte Galbiga (1696 m.n.p.m.).

Schronisko zbudowała grupa przyjaciół i pasjonatów tutejszych gór dla siebie, swoich dzieci i legionu przyjaciół. Prace rozpoczęto w 1995 r. Przez dziesięć lat, wykorzystując weekendy i urlopy, budowniczowie wspinali się i przenosili potrzebne materiały budowlane. Murowali, tynkowali. Potem taszczyli na plecach wyposażenie. Gdy stanęły już ściany, helikopterem dostarczono więźbę dachową, której nie dało się przynieść na plecach. Zbudowano altanę, w której wymurowano komin z rożnem.

To małe schronisko składa się z dwóch części: z obszernej kuchni z jadalnią i sypialni z piętrowymi łóżkami. W kuchni dominuje wielki kominek, który wykorzystywany jest nie tylko do ogrzewania, ale i do przygotowywania różnych posiłków. Dzisiaj zjedliśmy tam świetne spagehetti carbonara i pieczone żeberka, które przyrządzili Antonietta i Andrea, nasi gospodarze i przewodnicy po atrakcjach i tajemnicach tego zakątka Włoch. Bez wymyślnych dodatków, szybko, prosto i przepysznie! Mięso piekło się na kamiennej płycie zawieszonej na haku w kominku. Smaków i aromatów nie powstydziłby się nawet najlepszy kucharz, a butelka wina przyniesiona z dawnej przechowalni serów podkreśliła walory biesiady. Podejście pod Monte Galbiga było po niej dziecinnie wręcz łatwe.

Raz do roku Stowarzyszenie Przyjaciół organizuje walne spotkanie. Jest to oczywiście dla członków organizacji dobra okazja do świętowania wraz z rodzinami i przyjaciółmi. Najpierw msza na tle gór, potem wspólnie przygotowana uczta, ciągnące się długo w noc rozmowy i śpiewy. Alp de Volt to miejsce celebrowania przyjaźni i radości życia, zrealizowane marzenie grupy zapaleńców. Dolce vita ufundowane na wspólnym wysiłku.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Hanna Barbara Majewska

    Podobnie funkcjonowały przed laty Chatki w Karkonoszach i to „mimo wszystko” i „wbrew wszystkiemu” co nas otaczało i z jakim „bagażem przeżyć” istnieliśmy. A otaczało……, gdy w 1961 roku po egzaminacyjnych emocjach absolwent jeleniogórskiego liceum wziął owczarka alzackiego z domu i na noc powędrował do jednej z takich Chatek, wrócił sprowadzony przez żołnierzy WOP.

Skomentuj