Piątka zaliczona (2 część)

Cinque Terre (Parco Nazionale delle Cinque Terre), Pięć Ziem, bez wątpienia jest jedną z największych atrakcji Riviery Liguryjskiej. By przejść pieszo wszystkie punkty potrzeba sporo czasu i … krzepy. Mogliśmy zrealizować nasz plan jedynie częściowo. Doszliśmy do 4 z 5 miejscowości. Ostatni odcinek wędrówki, najpopularniejszy z racji widoków i zerowego stopnia trudności, zamknięto jakiś czas temu z powodu obsunięcia się skał. Zmęczenie wzięło górę i zrezygnowaliśmy z alternatywnej, ale bardziej wymagającej trasy. W sumie przeszliśmy górzystym wybrzeżem między Levanto a Manarolą około 50 kilometrów. Relację podzieliłem na dwie części.

Arrow
Arrow
Full screenExit full screen
Slider

Drugą wędrówkę po Cinque Terre rozpoczęliśmy od Vernazzy. Dostaliśmy się tam wygodnym pociągiem regionalnym z Sestri Levante (jest klimatyzowany, co zwłaszcza w drodze powrotnej po kilku godzinach w słońcu nie jest bez znaczenia…). Po opuszczeniu małego dworca warto zwrócić uwagę na plakat, który przypomina wielką powódź z 2011 roku. Intensywne opady deszczu wywołały lawinę błota i prawie zniszczyły tą urokliwą wieś. Ruszyła wielka akcja pomocy i dziś po katastrofie nie ma już żadnych śladów.

Z Vernazzy ambitnie chcieliśmy udać się pieszo aż do Riomaggiore, zatrzymując się w Cornigli i Manaroli. Niestety, ostatni odcinek z Manaroli do Riomagiore, słynna Droga Miłości, jest zamknięty z powodu usuwania się pobocza (nie jest znana data ponownego otwarcia). Pierwszym przystankiem była Corniglia. Jeszcze na dworcu wykupiliśmy dzienny bilet do Parku Narodowego połączony z prawem do przejazdów kolejowych i autobusowych. Szlak, miejscami bardzo wąski i wiodący skrajem zbocza, jest bardzo malowniczy. Widok na górzyste wybrzeże i brzeg morski zapiera dech w piersiach. Corniglia leży na skalistym i wysokim brzegu morskim, nie posiada własnej zatoki i przystani. Zbudowano ją poniżej na niewielkim skalistym cyplu. Powitała nas gotycka Chiesa San Pietro z XIV wieku z dominującą na fasadzie marmurową rozetą. We wnętrzu rzeźby z tego samego okresu. Z Placu Kościelnego do centrum wiodły nas powszechne tu kręte i wąskie uliczki.

Przed Oratorio dei Disciplinati di Santa Caterina postawiono w pierwszej połowie lat 20. XX wieku jeden z ciekawszych pomników poległych w Wielkie Wojnie. Na postumencie półnagi młody mężczyzna, wsparty o pień drzewa spogląda na placyk ponad tłumem przechodniów. Miejsca pamięci o ofiarach zmagań sprzed stu lat znajdują się w każdej miejscowości. Ten jednak zwraca uwagę artyzmem i pięknym usytuowaniem. Powyżej Oratorio znajduje się taras widokowy, na który warto się wspiąć dla przepięknych widoków na całe wybrzeże.

Droga z Cornigli do Manaroli wiodła przez winnice zakładane tu od wieków na wąskich tarasach wznoszonych na stromych zboczach. Dzięki dotacjom unijnym oraz środkom władz regionalnych udało się ożywić tradycje uprawy winorośli, wymagające tu ciężkiej, mozolnej pracy. Rosną tu przede wszystkim białe winogrona z liguryjskiego szczepu Bosco oraz uprawianych także w innych regionach Włoch odmian Albarola i Vermetino. Większość prac wykonuje się ręcznie i choć montowane są gdzieniegdzie mechaniczne wyciągi, to nic nie zastąpi rąk człowieka, jego siły fizycznej w uprawie, zbiorze, a potem transporcie do przetwórni zebranych gron. W Manaroli na budynku szkoły średniej umieszczono dużych rozmiarów graffiti, które ilustruje wysiłek pracowników winnic od sadzenia po zbiór). Od lat 70. wina poddawane są kontroli jakości i odpowiednie oznaczane w klasyfikacji tego napoju. Słynne jest słodkie wino likierowe o nazwie sciacchetra. Wysokie ceny odzwierciedlają jakość trunku, ale i są pochodną stosunkowo niewielkiej produkcji.

Zabudowa w Manaroli zachowała średniowieczny układ. Wąskie uliczki, liczne przejścia raz w górę, raz w dół. Do tutejszej przystani przybywa codziennie niezliczona ilość turystów, wlewających się prawdziwą falą w zaułki i placyki miasteczka. Plaża jest niewielka, ale czysta i szmaragdowa woda wabi wielu pływaków. Z tarasu publiczność obserwuje odważną młodzież skaczącą do wody z wystających skał. Najładniejszy widok na zatokę i miasto rozpościera się ze wzgórza cmentarnego. Wart zwiedzenia jest Chiesa San Lorenzo z XIV wieku, zwłaszcza dwa ołtarze skrzydłowe z XV wieku.

Do Riomaggiore, ostatniej z pięciu miejscowości, udaliśmy się już pociągiem. Słynna droga wzdłuż wybrzeża, a właściwie nadmorski deptak, Via dell’Amore, była zamknięta (o powodach pisałem powyżej), a po przejściu prawie 20 km w dużej części w słońcu i pod górę, nasze siły stanowczo opadły. Cień Chiesa San Lorenzo nie postawił nas na nogi, a raczej obudził pragnienie dolce far niente. Zamiast kolejnych godzin marszu szlakiem przez góry wybraliśmy więc 3 minuty w pociągu… W Riomaggiore zachował się gotycki Chiesa San Giovanni Battista z XIV wieku. Już sama fasada kościoła robi wrażenie (choć była odnawiana w XIX wieku), podobnie jak majestatyczne wnętrze. Stałym elementem każdej ze zwiedzanych świątyń była pięknie zdobiona kazalnica. Krucyfiks w kościele wyszedł spod dłuta znanego tu genueńskiego rzeźbiarza Maragliano (1664-1741).

Bez wątpienia, Cinque Terre należy zobaczyć. Czy sierpień jest do tego najlepszym miesiącem? Chyba nie, ale jak się nie ma wyboru… Najlepiej połączyć wędrówkę pieszą z przejazdami pociągiem (czy w ostateczności statkiem, ale tu czasem trzeba swoje odstać w kolejce na pokład). Jeśli ktoś chce w ciągu jednego dnia przebyć całą trasę i odwiedzić pięć miejscowości, może to zrobić, wykupując całodniowy bilet na wstęp do Parku Narodowego oraz przejazdy kolejowe. Skorzystaliśmy z tej możliwości dopiero na sam koniec, po wyczerpującym, ale pełnym wrażeń marszu. A w lodówce czekało białe wino… Doskonały sposób stawiania na nogi najbardziej wyczerpanych wędrowców.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...