Tag

Rekonstrukcje historyczne

R

Historyczne harce w parkach rozrywki

H

W czwartek wieczorem telewizja ZDF wyemitowała wydanie specjalne popularnego programu „Neo Magazine Royale“. Gospodarz audycji, Jan Böhmermann oraz jego redakcyjny kolega, Ralf Kabelka zajęli się problemem niemieckiej pamięci historycznej. Przedstawili widzom nową inicjatywę, „Projekt Park Rzeszy / Unternehmen Reichspark“, której cel określili jako nowe podejście do okresu nazizmu i zamiar utworzenia tematycznego parku rozrywki. W ten szokujący sposób autorzy odnieśli się do modnego dzisiaj w świecie sposobu opowiadania o historii poprzez różnego rodzaju rekonstrukcje historyczne.

(więcej…)

Moralne zwycięstwa

M

Dobrych kilka lat temu Andrzej Mleczko stworzył karykaturę, która odnosiła się do jednej – spośród wielu – naszych nieco irracjonalnych skłonności, dla postronnych raczej niezrozumiałych. Oto z pola walki ucieka dwóch rycerzy. Za nimi grad strzał. Jeden ze szlachetnie podających tyłu mówi w niejakiej desperacji do towarzysza (w tzw. dymku komiksowym): Mam już dosyć tych cholernych moralnych zwycięstw! Dzielny woj, na którego wojenna Fortunna ani spojrzeć łaskawie nie chciała, miał może i po dziurki w nosie tego doświadczenia, ale czy jego stanowisko podziela/ła reszta narodu? Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten rysunek, odniosłem go do czegoś minionego. Stałe nabożeństwo do narodowych klęsk wydawało się wtedy nieco już przemijającą formą okazywania patriotyzmu. Jednak teraz mamy – takie jest moje wrażenie – nawrót do rozpamiętywania moralnych zwycięstw, czyli klęsk, porażek, tragedii i dramatów. Znów wychodzi na to, że to jest jedyna szlachetna wiktoria, jaką należy cenić. Im gorzej, im więcej zniszczeń, trupów, tym właściwie lepiej, szlachetniej, wspanialej… O czym to może świadczyć? Jak tłumaczyć taki powrót historii afirmatywnej, gdy raczej trzeźwego namysłu trzeba, a nie bałwochwalstwa? Przypadek, czasowa moda, a może powrót naszych polskich upiorów?

(więcej…)

Szlakiem Einsatzgruppen …

S
Ostatnio, całkiem przypadkowo, moją uwagę  zwrócił anons pewnego biura podróży. Ogłasza ono nabór na „kurs specjalistyczny dla pilotów wycieczek i przewodników turystycznych oraz wszystkich zainteresowanych historią Holokaustu. Tematem kursu jest „Szlak żydowski – Einsatzgruppen i Akcja Reinhardt„. Podtytuł sugeruje raczej, że chodzi tu o marszrutę ludobójców. Czyżby słowo „szlak” miało przyciągać grupę docelową – przewodników turystycznych? W programie przewidziano wykład i szkolenie wyjazdowe na trasie „Treblinka – Łopuchowo – Tykocin„. Cena kursu wynosi w zależności od liczebności grupy miedzy 130 a 180 zł. Przeczytawszy powyższe, zacząłem sobie zadawać różne pytania: o sens i potrzebę takiego przedsięwzięcia, jego w gruncie rzeczy komercyjny charakter, jak i o miejsce holokaustu w tzw. turystyce historycznej.

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt