Tag

Rada Europejska

R

Zakrzyczane zwycięstwo

Z

Od kilku dni jesteśmy świadkami przedziwnego spektaklu, który przypomina jakieś zbiorowe wprawianie się w trans przez jego uczestników. Krążą niby w chocholim tańcu po różnych mediach i publikatorach powtarzając, a raczej krzycząc w kółko: „zwycięstwo, godność, podmiotowość, dzielność”. Rządzący przekonują nas do ogromnego sukcesu, odniesionego w Brukseli. I nie chodzi im o fakt, iż Polak pozostanie na czele Rady Europejskiej, bo to jest klęska i zło, choć dotąd pilnie odnotowywaliśmy takie wydarzenia i dokarmialiśmy nimi nasze narodowe ego. Cieszyć się mamy z faktu, że Polska została przegłosowana 27 do 1, a jej stanowiska nikt nie poparł. Nikt w całej Unii Europejskiej! Ma to być dowód naszej moralnej wielkości i doskonałej dyplomacji?

(więcej…)

Dylematy i wyzwania

D

Rzadko wypowiadam się w aktualnych sprawach. Są lepiej do tego przygotowane osoby. Dla  historyka zanurzonego w przeszłości zajmowanie jednoznacznego stanowiska w sprawach bieżących nie zawsze jest szczęśliwe. Można łatwo otrzymać łatkę ideologa. Wykorzystując przykłady z historii, zwłaszcza te mniej znane, możemy bez większych problemów uzasadnić taką czy inną kwestię. Jednak po  Mówił o tym w Berlinie w 2011 r. nasz minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. postanowiłem zaryzykować. Dotyczy on słabości naszego sąsiada w zderzeniu z bezpardonową polityką Kremla. Brak przygotowania Niemiec do ewentualnego konfliktu w Europie, porzucenie myślenia w kategoriach strategicznych czyni z nich mało wiarygodnego partnera. Grozi wręcz przekreśleniem wysiłku powojennych pokoleń, by wyciągnąć jednoznaczne konsekwencje z wywołanych przez siebie wojen i zbudować demokratyczne Niemcy.
(więcej…)

Apel z Blois

A

W ostatnich latach pojawiły się inicjatywy wprowadzania tzw. ustaw pamięciowych. Dotyczą one wydarzeń historycznych, a właściwie ich interpretacji, które mają być zgodne z założeniami ustawodawcy. Jako sankcje stosuje się kary finansowe, a nawet pozbawienie wolności. Czynią tak współczesne państwa demokratyczne, jak i nie-demokratyczne. Działania tych ostatnich dziwić nie muszą. Są one formą obrony państwa przed używaniem określeń, sformułowań nawiązujących do niewygodnej, kontrowersyjnej przeszłości, w jakimś zakresie szkodzącej współczesnym reżymom. Ustanawia się więc je w celu wzmocnienia państwowej propagandy. W społeczeństwach demokratycznych są one jednak przede wszystkim wyrazem klęski działań edukacyjnych i braku zaufania do krytycznej opinii publicznej tak krajowej, jak i zagranicznej.

(więcej…)

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotograf, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt