Kategoria

#blogihistoria

#

Z wizytą w Sulejówku

Z

Do już istniejących muzeów historycznych, a ściślej muzeów biograficznych, dwa lata temu doszło nowe, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. To placówka oczekiwana od dekad. Jest to także pierwszy przypadek, gdy ekspozycja została poświęcona politykowi (prym wiodą artyści), wkrótce mają powstać inne. Bezsprzecznie powstanie placówki poświęconej jednemu z twórców niepodległego państwa polskiego było uzasadnione. Można się dziwić, że zamysł ten realizowano tak długo. W tworzeniu muzeum wykorzystano symbolikę miejsca. W pobliżu dworku Piłsudskiego „Milusin” postawiono nowoczesny budynek muzealno-edukacyjny. Dworek i muzeum tworzą rodzaj parku kulturowego o powierzchni 4 ha. Wystawę stałą umieszczono w podziemiu na dwóch kondygnacjach. Byłem ciekaw tego rozwiązania i oczywiście samej wystawy.
(więcej…)

Symbolika miejsca

S

Każde miasto można odczytywać na różne sposoby. Można zrobić to tradycyjnie, wskazując katalog najważniejszych dat i osób, dzieląc przeszłość dość konwencjonalnie na główne epoki. Z pewnością tak napisane monografie historyczne dominują na półkach księgarskich czy bibliotecznych. Do mnie bardziej przemawia inny sposób. Ciekawszym zabiegiem jest spojrzenie na mapę, wyobrażenie sobie najpierw przestrzeni. Nałożenie na siebie map z różnych kresów daje ciekawe wyniki. Miejsca obecnie nieistniejące lub przekształcone, pojawiają się na wcześniejszych mapach. Jest to dobra okazja do zestawiania /porównania, (od)czytania przestrzeni i czasu na nowo. Miasta śląskie są bardzo wdzięcznym tematem do obserwacji. Są bliskie (w sensie odległości, i w sensie zakorzenienia), mają bogatą dokumentację. Ostatni krótki pobyt w Brzegu przekonał mnie, że stosowanie metody „czytania na nowo” sprawdza się doskonale, zachęcając do dalszych poszukiwań. (więcej…)

W sprawie popularyzacji historii słów kilka

W

Popularyzowanie historii w epoce internetu nie należy do łatwych zajęć. Jest to chyba paradoks naszych czasów. Przecież bez większych problemów można dzielić się różnego typu informacjami, służą do tego portale streamingowe (audio czy wideo) czy blogi. Jednak to nie zawodowi historycy biorą na siebie główny ciężar edukacji historycznej, a różnej maści amatorscy specjaliści od „historii ciekawostkowej”. Często za nic nie mają ustalenia naukowe, ich „prawda objawiona” musi być na wierzchu. Dawno zostały już przekroczone granice przyzwoitości i odpowiedzialności za słowo i przekaz, nie ma też wystarczających mechanizmów weryfikacji. Podważanie dorobku naukowego jest na porządku dziennym. Czy obraz „szalonych husarzy pędzących na dinozaurach” ma zawładnąć naszą debatą historyczną?

(więcej…)

Katastrofa niemieckiego sterowca „Hindenburg” 1937 r. i narodziny reportażu radiowego na żywo

K

Był chlubą nazistowskich Niemiec, arcydziełem sztuki inżynierskiej. Ostatecznie okazał się jednak ślepym zaułkiem awiacji. Zanim jednak stało się to jasne, robił wrażenie majestatycznym lotem i potężnymi rozmiarami. Jako pierwszy sterowiec pasażerski przeleciał Atlantyk, co trwało dwa i pół dnia. Sterowiec „Hindenburg” (LZ-129) był w swojej klasie wyjątkowy także z innych powodów. Był największy (wraz z bliźniaczym LZ-130). Miał długość 245 m i średnicę 41 m; zawierał 200 000 m³ wodoru w 16 zbiornikach. Napędzały go cztery silniki diesla, dając mu prędkość maksymalną 125 km/h. Był luksusowo wyposażony, oferując 72 pasażerom (50 w rejsie transatlantyckim) wszelkie możliwe wygody. Obsługę sterowca i podróżnych zapewniało 61 osób załogi. 6 maja 1937 roku „Hindenburg”po szczęśliwym przebyciu Atlantyku spłonął w czasie lądowania. Zginęło 36 osób. Katastrofa sterowca zakończyła loty pasażerskie tego typu. Ten tragiczny dzień przeszedł do historii także jako data narodzin reportażu radiowego na żywo. Opublikowana dzień później relacja dziennikarza amerykańskiego, Herberta Morrisona do dzisiaj uważana jest za mistrzowską w swym gatunku. (więcej…)

Konsultacja prawna. „Opis wpływu społecznego” a prawo autorskie

K

Uczelnie intensywnie przygotowują się do ewaluacji. Pracę trwają już kilka miesięcy i właśnie dobiegają do mety. Ewaluacja składa się z kilku części, m.in. opisu wpływu społecznego (część III). Moim zdaniem z tym ostatnim wiąże się pewien istotny problem, który wymaga wyjaśnienia. Czy można w dokumentach ewaluacyjnych, w dodatku bez zgody zainteresowanego, wymieniać jego aktywności, które wpisują się w zakres tej części, ale są prywatną hobbystyczną działalnością? Z jednej strony to cieszy, że (w prawdzie bez wiedzy i zgody) docenia się np. twórczość blogerską i podcasterską, z drugiej strony pojawiła się wątpliwość, czy taka sytuacja jest dopuszczalna, zgodna choćby z prawem autorskim.

(więcej…)

Krzysztof Ruchniewicz

professor of modern history, co-director - @PHWeekly, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt