Zmarnowana szansa

Z

Przed kilku laty intensywnie zajmowałem się losami Polek, poddanych zbrodniczym eksperymentom w KL Ravensbrück. Zebrałem na ten temat sporą literaturę polską i międzynarodową. Skąd to zainteresowanie tak obciążającym psychicznie tematem? Inspiracją była lektura książki Frei Klier „Die Kaninchen von Ravensbrück” z 1994 r.1 Przekonałem się wówczas, że polska literatura nie wyczerpuje tematu. Z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po wydaną w ubiegłym roku publikację „Golgota kobiet”, przygotowaną przez pracownika IPN, Zbigniewa Stanucha2. Jej główną część stanowią dokumenty ze zbiorów Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund. Gdyby redaktor poprzestał na przybliżeniu okoliczności powstania tego zbioru, jego zawartości i perspektyw badawczych, otrzymalibyśmy bardzo cenną publikację. A tak mamy do czynienia ze zmarnowaną szansą.

Historia obozu

Dziejami KL Ravensbrück zainteresowałem się przed wielu laty. Pierwszym przewodnikiem była książka niemieckiej dziennikarki, Frei Klier pt. „Die Kaninchen von Ravensbrück”. Dziennikarka i pisarka, znana z kilku innych książek o tematyce historycznej, przeprowadziła w początkach lat 90. XX w. wywiady z trzema polskimi więźniarkami, ofiarami medycznych przestępstw. W poruszający sposób na tych wybranych przypadkach pokazała los więzionych kobiet, ale i ich oprawców – niemieckich lekarzy. Autorka szukała odpowiedzi na pytanie, jak to było możliwe, że znani i cenieni w swoim środowisku lekarze dokonywali w KL Ravensbrück zbrodniczych eksperymentów na bezbronnych więźniach. Kim byli? Jakie były dalsze losy ich i ich ofiar.

Zainteresował mnie powojenny los tych kobiet i ich batalia o niemieckie odszkodowania. W jednej z moich książek poświęciłem temu tematowi osobne miejsce. Jeszcze w czasie kwerendy archiwalnej w Archiwum Akt Nowych w Warszawie studiowałem relacje „króliczków” (tak nazywano kobiety poddane tym barbarzyńskim eksperymentom), które spisały bezpośrednio po wojnie. Pomogły mi one w zrozumieniu warunków, nie mogłem ich jednak w całości wykorzystać w pracy. Uznałem, że wrócę do nich w następnych latach. Nie przestałem zbierać literatury, zwłaszcza niemieckiej. Dzisiaj jest to poważny zbiór w mojej domowej bibliotece.

Golgota kobiet

Po publikację „Golgota kobiet”, która ukazała się nakładem IPN w Szczecinie, sięgnąłem więc z dużym zainteresowaniem. Autorem wstępu i wyboru źródeł jest pracownik naukowy IPN, Zbigniew Stanuch. Książka składa się z pięciu rozdziałów. W pierwszym autor skreślił rys historyczny KL Ravensbrück, w drugim przedstawił Polski Instytut Źródłowy w Lund, w trzecim przybliżył śledztwo prowadzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, w czwartym scharakteryzował historiografię polską i niemiecką na temat obozu, a w końcu w rozdziale piątym zapoznał z kryteriami wyboru materiałów źródłowych. Same dokumenty znajdują się na dołączonym cd. Publikację uzupełniają zdjęcia z albumu SS, fotografie byłych więźniarek oraz szkice Marii Hiszpańskiej-Neumann.

Krytyka

Tematem publikacji, zapowiada tytuł, miały być relacje więźniarek KL Ravensbrück i innych obozów koncentracyjnych, które zgromadzono w Szwecji w Lund w Polskim Instytucie Źródłowym. Lektura części wprowadzającej skłania do sformułowania kilku uwag krytycznych. Założenie i funkcjonowanie obozu zostało przedstawione w świetle literatury polskojęzycznej. Autor nie wykorzystał niemieckiej literatury i skoncentrował się jedynie na wybranych aspektach, nie uzasadnił jednak ich wyboru.

Przykładowo zabrakło informacji o procesie lekarzy z KL Ravensbrück w Norymberdze3 i skazanie ich na karę śmierci / wieloletniego więzienia (warto było wspomnieć o jednej z pierwszych niemieckich publikacji na ten temat pt. „Das Diktat der Menschenverachtung” Alexandra Mitscherlicha i Freda Mielkego4). Być może mniej miałby autor problemów z przedstawieniem historii obozu, gdyby sięgnął do opracowania syntetycznego Anette Leo, które ukazało się jako czwarty tom serii o historii niemieckich obozów koncentracyjnych pod red. Wolfganga Benza i Barbary Distel (tam też znajdują się podstawowe informacje o podobozach, których istnienie Autor tylko sygnalizuje)5.

W zarysie dziejów obozu zabrakło też informacji o powojennych staraniach ofiar eksperymentów medycznych o uzyskanie odszkodowań.

Także ukazanie genezy, pracy oraz dalszych losów Instytutu w Lund jest bardzo pobieżne i niekompletne. Czytelnik nie dowie się także, co się stało z częścią materiałów, które po likwidacji Instytutu zdeponowano w USA.

Śledztwo

Informacja o prowadzonym przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu raz jeszcze stawia pytanie o sens takich działań. Jeśli głównym zadaniem ma być wskazanie jeszcze żyjących osób winnych zbrodni i postawienie ich w stan oskarżenia, to z racji upływu czasu, jest to niewykonalne. Sam autor pod koniec swych rozważań na ten temat powątpiewa w zasadność realizacji tego zadania. Uważa jednak, że należy

(…) podjąć, przeprowadzić i doprowadzić do finału to, czego nie podjęto w czasach PRL, tzn. rzetelnego udokumentowania zbrodni na kobietach w Ravensbrück. Dzięki temu dokumentacja zebrana w trakcie postępowania może mieć istotne znaczenie dla badaczy 6.

To zastanawiające podejście do materiałów źródłowych. Jeśli istnieje potrzeba zbadania dziejów obozu i dokonywanych tam zbrodni, nie potrzeba prokuratora i jego działań w tym zakresie. Wystarczy stworzenie zespołu badaczy, którzy po zapoznaniu się z istniejącą literaturą przedmiotu i wszelkimi źródłami przedłożą oczekiwane opracowanie. Ograniczenie się jedynie do zabiegów prokuratorskich jest niedobrym rozwiązaniem. Materiały źródłowe są rozproszone, wymagają fachowego działania historyków. Przydatne byłoby również nawiązanie współpracy z z zagranicznymi badaczami tej problematyki.

Źródła

Należy wyrazić żal, że udostępnione na płycie źródła nie są opracowane. Nie zamieszczono na niej wykazu źródeł, nie zredagowano nagłówków. By móc skorzystać z tej płyty, trzeba mieć w ręku książkę i wykaz zamieszczony na końcu publikacji. Jest to znaczne utrudnienie dla czytelników. To wręcz pójście na edytorską łatwiznę. Dlaczego nie opracowano maski, za pomocą której można byłoby wyszukiwać różne informacje? Otrzymaliśmy jedynie surowy materiał. Krytyka źródeł wypadła bardzo blado.

Podobne uwagi mam do udostępnionych zdjęć / kartotek poszkodowanych Polek. Czy nie można było znaleźć więcej informacji biograficznych na ich temat? Autor nie wyjaśnia, dlaczego nie wykorzystał materiałów zgromadzonych w innych archiwach i nie skonfrontował ich z materiałami z Lund. Zbiór relacji „króliczków” przechowywany w AAN świetnie się do tego nadaje.

Autor powinien się zdecydować, co jest przedmiotem jego zainteresowania. Czy jest to opis zbioru czy dzieje obozu? Koniecznie wypada uwzględnić w szerszym zakresie literaturę niemiecką, która jest bardzo obszerna. Przydałoby się drugie, poprawione wydanie, bo problematyka jest bardzo ważna.

Zdjęcie: Bundesarchiv, Bild 183-1985-0417-15 / CC-BY-SA 3.0

Przypisy:

  1. Zob. Freya Klier, Die Kaninchen von Ravensbrück. Medizinische Versuche an Frauen in der NS-Zeit, München 1994. ↩︎
  2. Golgota kobiet. Relacje więźniarek Ravensbrück i innych obozów koncentracyjnych ze zbiorów Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund. Wstęp i wybór dokumentów Zbigniew Stanuch, Szczecin 2018, ss. 160. ↩︎
  3. Karl Gebhardt, Fritz Fischer i Herta Oberheuser. ↩︎
  4. Polskie wydanie ukazało się w Warszawie w 1963 r. pt. „Nieludzka medycyna. Dokumenty procesu norymberskiego przeciwko lekarzom”. ↩︎
  5. Zob. Anette Leo, Ravensbrück – Stammlager, w: Ort des Terrors. Geschichte der nationalsozialistischen Konzentrationslager, hrsg. von Wolfgang Benz, Barbara Distel, Bd. 4: Flossebürg, Mauthausen, Ravensbrück, München 2006, s. 473-520. ↩︎
  6. Golgota kobiet…, op. cit., s. 51-52. ↩︎

 

O autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  • Szanowny Panie Profesorze,
    serdecznie dziękuję za to, że zechciał Pan pochylić się nad książką „Golgota kobiet” i wyrazić swoją opinię. Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że publikacja ta chociaż ma charakter popularyzatorski, miała swoich recenzentów. Byli nimi: dr hab. Grzegorz Berendt, prof. UG oraz dr hab. Sebastian Piątkowski. Obaj pozytywnie ocenili przedstawiony maszynopis. Prof. G. Berendt w konkluzji napisał: „Przygotowany materiał jest istotny i potrzebny, wart opublikowania. Natomiast uważam, że należy zmienić kolejność prezentacji poszczególnych części we wstępie, bez ingerowania w ich treść”. Z kolei dr hab. S. Piątkowski stwierdził: „Podsumowując, moja ocena recenzowanego wstępu jest bardzo wysoka. Zawiera on wszystkie elementy, dzięki którym czytelnik przygotowywanej do druku edycji zostanie wprowadzony w lekturę współtworzących ją dokumentów”. Natomiast odnosząc się do krytycznych uwag Pana Profesora, chciałbym wyjaśnić następujące kwestie.
    Głównym tematem książki są relacje więźniarek Ravensbrück i innych obozów koncentracyjnych. Dlatego obok tytułu: „Golgota kobiet”, pojawił się podtytuł: „Relacje więźniarek Ravensbrück i innych obozów koncentracyjnych ze zbiorów Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund”. Dlatego nie zgodzę się z tym, że omawiana publikacja to „miały być relacje więźniarek KL Ravensbrück”. To są relacje więźniarek KL Ravensbrück. Napisany przeze mnie wstęp został oparty w głównej mierze na relacjach tychże więźniarek oraz dokumentach ze śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Szczecinie. Literatura stanowi jedynie uzupełnienie treści wstępu. Dlatego stwierdzenie o tym, że „założenie i funkcjonowanie obozu zostało przedstawione w świetle literatury polskojęzycznej”, nie jest zgodne z prawdą. Przypomnę również, że w tytule części dotyczącej historii obozu wyraźnie zaznaczono, iż jest to rys historyczny, natomiast wspomniany już dr hab. S. Piąt-kowski napisał: „Lektura nie nasunęła mi w praktyce żadnych zastrzeżeń – bezsprzecznie autor jest specjalistą w prezentowanej tematyce, zna zarówno materiały źródłowe, jak i literaturę, a tekst jest logiczny i czyta się go dobrze. Chociaż oczywiście ktoś mógłby zasugerować np. poświęcenie większej uwagi niewolniczej pracy więźniarek, charakter wstępu, a przede wszystkim jego ograniczona objętość, nie pozwala na napisanie o wszystkim”. Tym cytatem odpowiem również na zarzut, iż „w zarysie dziejów obozu zabrakło też informacji o powojennych staraniach ofiar eksperymentów medycznych o uzyskanie odszkodowań”. Dodam jednie, że opierając historię obozu o relacje świadków nic nie wspomniałem na ten temat ponieważ one same, z oczywistych względów, o tym nie wspominają. Protokoły były spisywane w 1945 i 1946 roku.
    Nie zgodzę się również z twierdzeniem, że „czytelnik nie dowie się (…) co się stało z częścią materiałów, które po likwidacji Instytutu zdeponowano w USA”. W części dotyczącej Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund napisałem, że „pomimo rozwiązania Zespołu Zygmunt Łakociński kontynuował swoją działalność. W pracach pomagali mu Polacy, którzy po wojnie nie powrócili do Polski, lecz osiedlili się na stałe w Szwecji. W tym okresie zbiory zeznań świadków zostały zdeponowane na okres 25 lat w Instytucie Hoovera w Stanach Zjednoczonych”. I dalej… „Dnia 14 marca 1974 r. nastąpiło przekazanie prywatnego archiwum Łakocińskiego, zeznań świadków, części zbiorów muzealnych PIŹ jako depozyt do biblioteki uniwersyteckiej w Lund (…). W 1999 r. władze uczelni podjęły decyzję o udostępnieniu zbiorów szerszemu gronu badaczy”.
    Ponadto daleki jestem od oceny, czy śledztwo OKŚZpNP jest zasadne, czy nie. Napisałem tylko, że takie śledztwo ma miejsce. Gdybym tego nie zrobił, mógłbym narazić się na uwagę, że o nim nie wspomniałem. Przyznaję rację, że być może bardziej zasadne byłoby powołanie zespołu składającego się z prokuratorów i naukowców, którzy zajęliby się tą problematyką.
    Kolejną kwestią, która wzbudza mój sprzeciw jest stwierdzenie, że autor nie wyjaśnia „dlaczego nie wykorzystał materiałów zgromadzonych w innych archiwach i nie skonfrontował ich z materiałami z Lund”. W części poświęconej historiografii polskiej i niemieckiej zaznaczyłem, że w odniesieniu do książki „dotychczasowy wywód przeprowadzony w publikacji poświęconej Ravensbrück, oparty na dokumentach z Lund i materiałach ze śledztwa nie oznacza, że nie ma innych źródeł omawiających zbrodnie w Ravensbrück. Przede wszystkim bogate w dokumenty na ten temat są archiwa Instytutu Pamięci Narodowej. Ponadto relacje z obozu znajdziemy m.in.: na stronach internetowych Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami, w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie, w Archiwum Ośrodka „Karta” oraz w archiwach państwowych i muzeach”. Myślę, że bardziej szczegółowa analiza literatury powinna mieć miejsce przy okazji pracy nad monografią, natomiast Golgota kobiet do tego miana nie aspiruje.
    Odpowiadając na pytanie, które Pan Profesor postawił na końcu swojego wywodu, co jest przedmiotem zainteresowania autora, „opis zbioru, czy dzieje obozu”, odpowiadam: celem, który przyświecał autorowi była publikacja mało znanych dokumentów na temat pobytu więźniarek w Ravensbrück wytworzonych przez mało w Polsce znany Polski Instytutu Źródłowy w Lund.
    Rozumiem, że rozczarowanie recenzowaną publikacją jest wynikiem oczekiwania przez Pana Profesora bardzo szczegółowej monografii na ten temat. Zapewniam Pana Profesora, że jeśli badania w tym zakresie będą kontynuowane, wszystkie uwagi przez Pana poczynione, również te w zakresie literatury niemieckojęzycznej, zostaną poczynione.

    dr Zbigniew Stanuch

Krzysztof Ruchniewicz

Niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Centrum Willy'ego Brandta U. Wr. we Wrocławiu.

Newsletter „blogihistoria”

Zamawiając bezpłatny newsletter, akceptuje Pan/Pani zasady opisane w Polityce prywatności. Wypisanie się z prenumeraty newslettera jest możliwe w każdej chwili.

Najnowsze publikacje

Więcej o mnie

Kontakt