Za kilka dni będziemy obchodzić 81. rocznicę ewakuacji i wyzwolenia AL Fünfteichen (obecnie Miłoszyce na Dolnym Śląsku), największej filii KZ Gross-Rosen. Dzisiaj Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii, które od lat zajmuje się dziejami obozu, zaprosiło na pierwszy “spacer pamięci”. Przyszło sporo osób. Złożyliśmy wiązankę kwiatów, zapaliliśmy znicze pod instalacją upamiętniającą teren byłego obozu. Spacer był okazją do poznania dziejów tego miejsca, jego powojennych losów oraz współczesnych form podtrzymywania pamięci. Bez wątpienia była to ważna lekcja lokalnej historii.
Dzieje obozu i jego upamiętnienie
Wydaje się, że dzieje obozu interesują coraz szersze grono. Jest to w dużej mierze zasługa Stowarzyszenia Lokalna Grupa Zwiadowców Historii, które od lat gromadzi pozostałości po jego funkcjonowaniu, popularyzuje wiedzę na ten temat i prowadzi aktywne formy upamiętnienia.
W 2020 roku Stowarzyszenie ustawiło w pobliżu terenu dawnego obozu instalację artystyczną, składającą się z bezpośredniego nawiązania do obozu w postaci oryginalnych elementów jego wyposażenia oraz tablicy informacyjnej.
Od kilku lat, w rocznicę wyzwolenia obozu, ale też dla uczczenia pamięci jego ofiar, w tym ostatnich podczas “marszu śmierci”, składane są tu wiązanki kwiatów i zapalane znicze. W tym roku Stowarzyszenie zaprosiło również na “spacer pamięci” do miejsc związanych z historią obozu.
Reakcje mieszkańców
Na zaproszenie Stowarzyszenia przyszło, mimo niedzielnego popołudnia i mroźnej pogody, stosunkowo wiele osób, co cieszy zważywszy, że to nowa inicjatywa.
Spotkanie stało się okazją do przedstawienia dziejów obozu, pracy przymusowej więźniów na rzecz zakładów zbrojeniowych Kruppa, realiów ich życia codziennego, ewakuacji i „marszu śmierci”, oraz wyzwolenia pozostałych więźniów przez Armię Czerwoną. Z ciekawością przysłuchiwałem się tym opowieściom.
Musimy uświadomić sobie, że nie możemy już korzystać z relacji świadków — żaden z byłych więźniów obozu nie zabierze już głosu. Opieramy się jedynie na zachowanych relacjach oraz, co nie mniej ważne, na opracowaniach naukowych, niestety nielicznych. Konfrontacja pamięci z historiografią nie zawsze jest łatwa.
To moment, w którym historia obozu ostatecznie przechodzi z obszaru pamięci komunikacyjnej do kulturowej. Wymaga to od nas jeszcze większej troski o jej kultywowanie.
Potrzeba dalszych badań
Zainspirowany dzisiejszą uroczystością raz jeszcze sięgnąłem do różnych materiałów. Z zainteresowaniem obejrzałem film poświęcony rodzinie Kruppów pt. „Mit i prawda” (2009) (dziękuję w tym miejscu Piotrowi Kuteli za zwrócenie uwagi na ten tytuł) oraz sięgnąłem po literaturę przedmiotu. Po raz kolejny przekonałem się, jak rozbieżne bywają dane liczbowe i jak dużą ostrożność należy zachować w ich interpretacji.
Widoczne jest to zwłaszcza w zestawieniu wyników badań ostatnich lat (m.in. opracowań Barbary Sawickiej i Doroty Suli) z relacjami świadków. W trakcie przeszukiwania internetu natrafiłem także na cztery interesujące zapisy byłych więźniów (nie Polaków), którzy w szczegółowy sposób próbowali oddać realia pobytu w obozie, życie codzienne oraz tragedię styczniowej ewakuacji.
Wspomnienia jednej z tych osób — Otto Schwerdta — ukazały się po polsku, ale z pewnością warte są szerszego upowszechnienia. Coraz wyraźniej widać, że nadszedł czas, by przymierzyć się do napisania źródłowej historii obozu.
Postulaty na przyszłość
Stowarzyszenie pokazało, że potrafi zmobilizować zainteresowane osoby wokół upamiętnienia lokalnej historii. To dobry znak na przyszłość. Podczas tegorocznego „spaceru pamięci” zabrakło mi jednak dwóch grup: przedstawicieli władz lokalnych oraz nauczycieli historii wraz z uczniami.
Być może to odpowiedni moment, by zastanowić się nad wpisaniem kluczowych dat związanych z dziejami obozu do lokalnego kalendarza wydarzeń — takich, przy których obchodach zawsze można będzie liczyć na obecność i wsparcie różnych środowisk.
Spotkania tego typu stwarzają możliwość bezpośredniej rozmowy, poznania zaangażowanych osób i zaplanowania wspólnych działań na przyszłość. Zwrócenie większej uwagi na dzieje lokalne, także te tragiczne, jest nie tylko zobowiązaniem wobec ofiar, lecz także ważną lekcją dla kolejnych pokoleń.
Instalacja upamiętniająca obóz znajduje się na obrzeżach Miłoszyc. Można ją odwiedzać przez cały rok. Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii organizuje spacery edukacyjne oraz działania upamiętniające. Zachęcam nauczycieli do organizowania lekcji historii w terenie — to miejsce ma ogromny potencjał edukacyjny. W czasach, gdy odchodzą ostatni świadkowie, to my stajemy się strażnikami tej pamięci.
Zdjęcia ze spaceru zamieściłem na blogu poświęconym fotografii.











