Życie zatopione w kamieniu

W drodze na obwodnicę Wrocławia po prawej stronie mijamy ceglany mur z ozdobną bramą. Na parkingu stoją czasami jakieś pojedyncze auta. Zza muru widać stare drzewa. To tzw. nowy cmentarz żydowski, który założono na początku XX wieku. Dziś jedna z nielicznych ocalałych nekropolii dawnego Wrocławia, zarządzana przez tutejszą gminę żydowską. Obiekt historyczny, ale też czynne do dziś miejsce pochówków. Od kilku lat na terenie cmentarza trwają prace zabezpieczające i porządkowe.

Arrow
Arrow
Slider

Powodem długo odkładanego przez mnie odwiedzenia nowego cmentarza żydowskiego przy ul. Lotniczej we Wrocławiu był zamiar sfotografowanie nagrobka śpiewaka operowego i kantora, Selmara Ceriniego. O tej barwnej postaci pisałem w jednym z ostatnich tekstów. Informacja, że zachował się jego nagrobek, była dla mnie miłym zaskoczeniem. Dzięki uprzejmości przewodniczącego wrocławskiej gminy żydowskiej, Aleksandra Gleichgewichta nawiązałem kontakt z kierownikiem cmentarza, jego opiekunem i znawcą, rzeźbiarzem Piotrem Gotowickim.

Na cmentarzu spędziłem prawie dwie godziny, a oprowadził mnie po nim sam kierownik. Grobowiec Ceriniego odnaleźliśmy bez problemu, zrobiłem potrzebne zdjęcia i mogłem bez pośpiechu wędrować pozostałymi alejkami cmentarza. Turyści odwiedzający Wrocław bardzo często kierują swe kroki na słynny cmentarz żydowski przy ul. Ślężnej. Nie ma się czemu dziwić. Znajduje się w centrum miasta, pochowano na nim znaczących żydowskich obywateli dolnośląskiej metropolii, a zachowane grobowce są pięknymi przykładami sztuki sepulkralnej. Jednak spacerując alejkami nowego cmentarza, nie miałem wrażenia, by i on nie mógł także stać się miejscem w pewnym sensie magicznym. Być może złożyły się na to fascynujące opowieści Piotra Gotowickiego, być może jesienna, zamglona pogoda, nadająca otoczeniu romantyczny wygląd. Pomimo wielu powojennych zniszczeń, stopniowo, kwatera po kwaterze cmentarz jest odnawiany i udostępniany odwiedzającym. Wiele przez całe lata zdewastowanych nagrobków już odnowiono, choć przed opiekunami cmentarza jeszcze ogrom pracy.

Piotr Gotowicki z dumą pokazywał mi historyczne zdjęcia i zestawiał je z obecnym stanem. Rzeczywiście, sporo już zrobiono. Jednak pomoc w zabezpieczeniu oraz renowacji cmentarza jest ciągle niezbędna. Spoczywają na nim znani wrocławianie, można znaleźć cały przekrój społeczny, od bogatych kupców, bankierów, profesorów uniwersytetu, po zwykłych mieszkańców biedniejszych dzielnic. Być może warto byłoby rozszerzyć akcję prowadzoną przez naszą uczelnię, a służącą upamiętnieniu profesorów z okresu po 1945 r., o tych spoczywających na cmentarzu żydowskim. Jeden z wielu przykładów. Na cmentarzu zachował się grób zasłużonego historyka, autora syntezy historii Polski, Jakoba Caro (1836-1904). Jego opracowanie, jedno z najbardziej poczytnych w tym czasie, stoi dumnie na moim regale.

Na nagrobkach swe piętno odcisnął czas i zawieruchy historii. Zachował się pomnik poległych w czasie I wojny światowej z wypisanymi na osobnych tablicach 400 nazwiskami. Na jednym z pomników, upamiętniającym Wilhelma Ludwiga Schlesingera, można było przeczytać, że zmarł w 1942 r. warszawskim gettcie. Za każdym nagrobnym kamieniem kryje się czyjeś życie, cząstka dawnego Wrocławia. Bogate, spełnione, pełne zasług życie, skromna egzystencja anonimowego wrocławianina, czasem jedna osobista tragedia, czasem ślad po tragedii całej społeczności. Warto odkryć to miejsce, poświęcić mu trochę czasu i uwagi, przywrócić choć na chwilę historiom zamkniętym w krótki nagrobny napis dawne życie.

O nowym cmentarzu żydowskim szerzej:

Marek Burak, Halina Okólska, Cmentarze dawnego Wrocławia, Wrocław 2007.

Jerzy Kirchler, Cmentarz Cosel Wrocław – Jewish cemetery Wrocław (Breslau).

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj