Zmiana warty czy zwijanie obozu?

Ten dzień musiał nastąpić. Erika Steinbach, przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV), poinformowała, że nie będzie więcej kandydować na tą funkcję. Sprawowała ją przez 16 lat i była pierwszą kobietą w tej roli. Dla Warszawy może to być dobra wiadomość. Odchodzi osoba, która w przeszłości wywołała ogromne i wyłącznie negatywne emocje w relacjach polsko-niemieckich, przy okazji udowadniając, że dość łatwo można je – mimo wszystkich zmian na lepsze – podkopywać i podminowywać. Przypomniała mi się karykatura jednego z polskich rysowników, Jerzego Zaruby. Po ustąpieniu w 1963 r. kanclerza Konrada Adenauera przedstawił on scenę, w której za odchodzącym w dal przywódcą RFN w płaszczu krzyżackim (a jakby inaczej) w kondukcie żałobnym idą zasmuceni karykaturzyści, żyjący przez wiele lat z satyrycznego podsumowywania kolejnych poczynań polityka… Zapowiedź ustąpienia E. Steinbach wywołuje podobne skojarzenia, stawia nowe pytania: o czym będą pisać w przyszłości niektórzy dziennikarze, i oczywiście – co dalej ze Związkiem Wypędzonych? Czy nie jest to dobra okazja, by zastanowić się nad sensownością dalszego istnienia tej organizacji?

Źródło: Thorsten Möllenbeck, „Bardzo dobre wiadomości z Poznania, Panie Dulles!”. Konrad Adenauer a Niemcy w świetle satyry politycznej w Polsce (1949–1963), w: Konrad Adenauer – człowiek, polityk i mąż stanu, pod red. Hansa Petera Mensinga i Krzysztofa Ruchniewicza, Złotokłos 2003, s. 169.

W przeszłości Erika Steinbach, przewodnicząca Związku Wypędzonych, budziła nad Wisłą burzliwe uczucia. Wielu ma jeszcze w pamięci słynną okładkę tygodnika „Wprost“, na której przedstawiono ją jako dominę podporządkowującą sobie bez pardonu niemieckiego kanclerza, Gerharda Schr
ödera. Dla niego było to niewątpliwie krzywdzące, by nie powiedzieć upokarzające przedstawienie (sama okładka była zresztą w złym guście, choć niewątpliwie przyciągała uwagę). G. Schröder – pozostawmy na boku jego dzisiejszą działalność – angażował się z przekonaniem na rzecz relacji polsko-niemieckich. Stanowczo opowiedział się za m. in. wyciszeniem sprawy roszczeń materialnych, które wkrótce zaczęło zgłaszać Powiernictwo Pruskie, najbardziej radykalny odłam środowiska wypędzonych.

Niewątpliwie E. Steinbach udało się medialnie odświeżyć i rozwinąć tematykę powojennych losów Niemców. Zmusiła władze RFN do bliższego zajęcia się sprawą ich upamiętnienia, choć nie w autorskim kształcie Steinbach (Fundacja przeciwko Wypędzeniom). Jednym ze skutków tych działań było utworzenie Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, która jednak nie została wciągnięta do polityki historycznej BdV, choć takie próby podejmowano. Dzisiaj Fundacja ta jako instytucja federalna, Bundesstiftung, pracuje niezależnie od struktur BdV, realizując zadania, które postawił przed nią ustawodawca. Przed kilku laty powołano też – po przejściowych problemach z pierwszą radą naukową – drugą, w międzynarodowym składzie. Jej zadaniem jest doradzanie dyrektorowi Fundacji. Tylko przypominam tą sprawę, gdyż pisałem już o tym wcześniej.

Jest wszakże jeszcze jedna kwestia, na którą warto zwrócić uwagę. Jednym z problemów, który budził spore kontrowersje, także polsko-niemieckie, była przeszłość nazistowska niektórych członków założycieli BdV. Po wielu latach doszło do wydania naukowego opracowania, w którym w sposób jednoznaczny potwierdzono zaangażowanie czołowych działaczy organizacji w nazizm. Studium monachijskiego historyka, Michaela Schwartza odegrało ważna rolę w rozpoczęciu procesu krytycznego spojrzenia na dzieje organizacji. Co warto podkreślić, działania te – choć nie bez dużych wątpliwości – wspierała przewodnicząca BdV.

Dzisiaj sprawą otwartą pozostaje kwestia następstwa. Kto po E. Steinbach przejmie ster? Upływ czasu i bezwzględne prawa biologii powodują, że będzie to osoba, dla której utrata stron rodzinnych była co najwyżej doświadczeniem lat wczesnodziecięcych. Być może jest to dobry moment, by rozpocząć dyskusję o sensowności dalszego istnienia tej organizacji. Nie jest to zresztą rzecz nowa. Czy istnienie BDV w następnych dekadach ma rację bytu? Osoby, dla których utworzono ją w znacznej części już nie żyją lub są w bardzo zaawansowanym wieku. Jest to także pytanie dla niemieckiego ustawodawcy, gdyż to właśnie ustawy stworzyły kategorię prawną wypędzonego (obejmującą nie tylko wysiedleńców z lat 1945-1948), który to status podlega dziedziczeniu. Już w przypadku E. Steinbach problem jej statusu jako wypędzonej wywoływał spore emocje. Mogą się one pojawić ponownie w momencie wyboru jej następcy.


Zob. szerzej:

Filip Gańczak, Erika Steinbach. Piękna czy bestia? Warszawa 2008.
Michael Schwarz, Funktionäre mit Vergangenheit. Das Gründungspräsidium des Bundesverbandes der Vertriebenen und das „Dritte Reich“, München 2013.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj