„X“ na pomniku

W ostatnich dniach intensywnie zgłębiam austriackie spory o nazistowską przeszłość. Czytam coraz więcej na ten temat, nadrabiając pilnie zaległości. W ostatnim czasie pojawiły się nowe publikacje, niewątpliwie warte lektury. W czasie ostatniego krótkiego pobytu w Wiedniu zwróciłem uwagę na jedną z form manifestowania stosunku do przeszłości, czyli na pomniki (o dyskusji o zmianie nazw ulic pisał w komentarzu do mojego ostatniego wpisu Jakub Duda). Wśród monumentów z ostatnich lat jest pomnik poświęcony ofiarom nazistowskiego sądownictwa wojennego (Denkmal für die Verfolgten der NS-Militärjustiz in Wien). Znajduje się w centrum miasta, tuż obok wejścia do Volksparku. Chętnie siadają na nim zmęczeni zwiedzaniem cesarskich pałaców turyści, ale czy mają świadomość, że odpoczywają na pomniku, raczej wątpię.

W Wiedniu w pobliżu Heldenplatz odsłonięto 24 października 2014 roku pomnik poświęcony dezerterom oraz innym osobom skazanym przez narodowosocjalistyczne sądy wojskowe. Początkowo miał stanąć na Heldenplatz, miejscu o dużym znaczeniu symbolicznym. To właśnie tu 15 marca 1938 roku A. Hitler ogłosił „wstąpienie mojej ojczyzny do Rzeszy Niemieckiej“. Od tego czasu był on łączony z tym wydarzeniem, choć podejmowano różne próby „odczarowania“ placu (w 1988 roku dramaturg Thomas Bernard wystawił swoją sztukę pt. „Heldenplatz“). Kilka miesięcy temu minister kultury, Thomas Drozda zaproponował zmianę tradycyjnej nazwy na „Platz der Republik“ czy „Platz der Demokratie“, jednak pomysł nie spodobał się.

Przyległy Ballhausplatz nie wyróżnia się niczym specjalnym, codzienne przemierzają go tysiące turystów w drodze z Hofburgu do uroczych Volkgarten. Nie ma tu posągów cesarzy ani dawnych wodzów. W tym sensie jest pustką, gotową do przyjęcia symbolicznej zawartości. Inicjatywa postawienia pomnika jednej z grup ofiar nazizmu w Austrii zrodziła się w latach 90. XX wieku w szeregach ruchu pokojowego (dotąd pamięć o zabitych ograniczała się do ich rodzin). Na przełomie stuleci studenci wiedeńskiego uniwersytetu zajęli się zbadaniem problemu. Następnie parlament zlecił wykonanie szczegółowego opracowania, które miało być podstawą przygotowania odpowiedniej ustawy. W październiku 2009 roku głosami SPÖ, ÖVP i Grüne uchwalono ustawę o anulowaniu wyroków i rehabilitacji (Aufhebungs- und Rehabilitierungsgesetz). Rok później czerwono-zielona rada miejska Wiednia postanowiła o budowie pomnika poświęconego dezerterom z Wehrmachtu.

Autorem jest pochodzący z byłej NRD artysta Olaf Nicolai. Pomnik wykonano w betonie. Nadano mu formę trzykondygnacyjną podstawy w kształcie litery „X”. Na szczycie umieszczono cytat z wiersza szkockiego poety Iana Hamiltona Finlay’a, który był zaprzyjaźniony z bohemą wiedeńską. Pomnik oraz wiersz przedstawia symbolicznie los pojedynczego człowieka, który jest konfrontowany z władzą totalitarnego państwa. Litera „X“, często wykorzystywana w aktach na potwierdzenie anonimowości, w tym przypadku jest zaprzeczeniem. Przypomina, że kryje się za nią konkretna osoba, ludzka historia. Po 70 latach od zakończenia wojny, pomnik oddaje cześć tym wszystkim, których najpierw nazwano zdrajcami, a teraz dostrzega się w ich wyborach przede wszystkim odwagę odrzucenia współuczestnictwa w zbrodniczym reżymie aż do ostatecznych konsekwencji. Zdaniem niemieckiego artysty, każdy kto wejdzie na ten pomnik, staje się automatycznie jego częścią, symbolicznie wyraża łączność z osobami, które działają w sposób niezależny i odpowidzialny.

Wiedeń był jednym z centrów narodowosocjalistycznego sądownictwa wojskowego. Miały tu siedzibę różne instytucje represji, m.in. sądy wojskowe, miejsca przesłuchań i tortur, aż w końcu więzienia i miejsca straceń. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej sądy Wehrmachtu skazały na śmierć ponad 30 tys. osób, żołnierzy i cywilów, mężczyzn i kobiety z całej Europy. Sądy wspierały cele wojenne reżymu. Kierowały się zasadą zachowania żelaznej dyscypliny w wojsku („Manneszucht”). Każde odstępstwo od tej zasady było przykładem nietolerowanego nieposłuszeństwa, za które groziła kara śmierci.

Długo po II wojnie światowej Austriacy pozostawali nastawieni negatywnie do osób, które przeżyły prześladowania i rodzin represjonowanych. Wprawdzie upowszechnił się szybko mit o Austrii jako pierwszej ofierze niemieckiej polityki, jednak służbę Austriaków w „Wielkoniemieckim“ Wehrmachcie traktowano jako obowiązek czy wręcz jako bohaterstwo. Dezerterzy aż do XXI w. czekali na uznanie ich racji.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj