Wychodźcze szlaki. Polacy na drogach…

Na blogu staram się poruszać różne tematy. Niektóre wymyślam sam, by zainteresować nimi czytelników. Inne przynosi codzienność. Teksty powstałe dzięki tym ostatnim mają w większości charakter polemiczny, są reakcją na takie czy inne sformułowania czy określenia. I tym razem nie będzie inaczej. Od kilku dni, w różnych krajach, obserwuję z coraz większym poirytowaniem debatę o uchodźcach. Dziwi mnie, co siedzi w części polskich głów. Przecież Polska jest typowym krajem wychodźstwa i emigracji, wielokrotnie musieliśmy opuszczać swe ziemie, czy to ze względów politycznych czy ekonomicznych. Różnie nas traktowano w miejscach osiedlenia, nieraz z ogromnymi trudnościami odnajdywaliśmy się w obcym środowisku. Wiele historii polskich emigrantów kończyło się tragicznie. Dopiero co setki tysięcy naszych rodaków osiedliło się na Wyspach Brytyjskich. Czyżby dotknęła nas jakaś amnezja? Nie chodzi już nawet o sam sprzeciw wobec możliwości pojawienia się u nas takiej czy innej liczby imigrantów, lecz o głęboką niechęć, wręcz pogardę wobec ludzi zmuszonych skrajną sytuacją do porzucenia swych domów i ojczyzn. Być może przydałaby się jakaś powtórka z historii? W Gdyni otwarto kilka tygodni temu muzeum, które pokazuje wędrówki Polaków w świat, także te „za chlebem”.

2015-09-26_muzeum_emigracji (7 von 7)

Koniec lipca tego roku nad Bałtykiem nie należał do zbyt pięknych. Oczywiście, liczyliśmy na piękną pogodę, niebieskie chmury i słońce od rana. Mieliśmy pecha. Z dnia na dzień pogoda się pogarszała, często lał deszcz i zrobiło się zimno. By nie nudzić się pod namiotem, postanowiliśmy zwiedzić kilka miejsc, które jeszcze nie znaliśmy. Jednym z nich było Muzeum Emigracji w Gdyni.

2015-09-26_muzeum_emigracji (1 von 4)

Zlokalizowane jest w miejscu szczególnym. Przez dziesięciolecia z Dworca Morskiego wypływały statki transatlantyckie z setkami tysięcy ludzi na pokładach, m. in. MS „Batory“. Budynek wzniesiono w okresie międzywojennym w Muzeum Emigracji w Gdyni. Był to jeden z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Był świetnie przygotowany do obsługi podróżnych, w tym emigrantów. Posiadał rozbudowaną infrastrukturę, na którą składał się m.in. obóz emigracyjny w Gdyni Grabówek oraz szpital kwarantannowy w Babich Dołach. Dworzec Morski uroczyście otwarto w 1933 r. (informują o tym tablice umieszczone we wnętrzu budynku głównego).

2015-09-26_muzeum_emigracji (2 von 4)

Dworzec Morski był używany do końca lat 80. XX wieku. W 1988 r. wycofano ze służby ostatni transatlantyk, a opuszczony budynek zaczął niszczeć. Długo trwało zanim pojawił się pomysł na dalsze jego wykorzystanie. Po gruntowym remoncie w drugim dziesięcioleciu XXI wieku przywrócono mu pierwotny kształt, a w pomieszczeniach – nawiązując do przeszłości obiektu – urządzono Muzeum Emigracji. Można zwiedzić wystawę stałą, która jest poświęcona dziejom polskiej emigracji od czasów najdawniejszych po współczesność. Warto zaznaczyć, że Gdynia dołączyła do innych miast portowych, w których urządzono podobne placówki. Muzeum Emigracji.

2015-09-26_muzeum_emigracji (3 von 7)

Na wystawę stałą przeznaczono sporo miejsca. Ma układ chronologiczny. Szczególnie zainteresowały nas części poświęcone wychodźstwu w XIX i XX wieku. Na wystawie zgromadzono ciekawe eksponaty, prezentując je w interesujących instalacjach. Niektóre z obiektów można uruchomić, np. poglądową instalację ukazującą szybkość poruszania się konia, samochodu czy statku, a właściwie przemieszczających się nimi ludzi. Na wystawie pokazano różne kierunki i oblicza emigracji. Raz możemy znaleźć się na statku płynącym w kierunku Ameryki i podziwiać neony miast Nowego Świata, innym razem bierzemy udział w podróży na Syberię towarowym zakratowanym wagonem. Poznajemy przy tym nie tylko warunki deportacji, towarzyszymy zesłańcom w drodze powrotnej i obserwujemy trudne początki odnalezienia się w nowej, komunistycznej rzeczywistości, w innej – niż ta przedwojenna – Polsce.

2015-09-26_muzeum_emigracji (4 von 7)

Dużo miejsca autorzy wystawy poświęcili okresowi po 1945 r. Można znaleźć wyczerpujące informacje o emigracji politycznej do różnych krajów świata. Makieta Radia Wolna Europa ilustruje różne drogi pozyskiwania informacji o sytuacji na świecie, ale także o losach wielu członków rodzin, którzy pozostali na „Zachodzie“. Nie pominięto też „ciemnych“ stron wyjazdów Polaków za granicę, np. tzw. turystyki handlowej. Ustawiono w centrum sali „malucha“ i zademonstrowano liczne skrytki, które przygotowywano w tym – bądź co bądź – niewielkim aucie do przemytu.

2015-09-26_muzeum_emigracji (5 von 7)

Przedstawieniu różnych etapów i form polskiej emigracji towarzyszą filmy dokumentalne, można też skorzystać z multimediów. Nie zapomniano o kilku atrakcjach dla zwiedzających. Bez wątpienia należą do nich wielka makieta statku pasażerskiego MS „Batory”, która po ukończeniu ma stać się największym tego typu obiektem na świecie (projekt: Batory w Budowie). Innym ciekawym rozwiązaniem jest instalacja globu, na którym pokazano polską obecność na świecie.

2015-09-26_muzeum_emigracji (2 von 7)

Zwiedzając pod koniec lipca gdyńskie muzeum, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że temat imigrantów wkrótce stanie się tak aktualny. Doniesienia medialne na ten temat w ostatnich tygodniach, zwłaszcza w Polsce, oraz stałe dyskusje wokół przyjęcia określonej ilości uchodźców pokazują tylko, że nasza pamięć o własnej przeszłości, także tej wychodźczej, jest bardzo powierzchowna, kto wie, czy w sposób świadomy nie wypierana. Nie chcę tu polemizować z niektórymi twierdzeniami pewnych historyków czy socjologów, którzy zastanawiali się nad przyczynami polskiej wstrzemięźliwej czy wręcz negatywnej postawy w sprawie uchodźców. Powinniśmy jednak pamiętać, że sami byliśmy i jesteśmy częścią tego procesu. Mamy we własnych rodzinach i bliskim otoczeniu wątki migracyjnego doświadczenia. Nie jest ono obecne w tym czymś, co nawet trudno nazwać dyskusją czy debatą o imigrantach.

2015-09-26_muzeum_emigracji (6 von 7)

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. My nie byliśmy obcy kulturowo w sensie dżihadu. Oczywiście – pomagać – ale z głową. Skoro jesteśmy chrześcijanami to trudno nie zauważać apelów przywódców chrześcijan z tamtych terenów, aby pomagać NA MIEJSCU A NIE WYLUDNIAĆ Z MUZUŁMANÓW NIEAGRESYWNYCH I POZOSTAWIAĆ TAMTEJSZYCH CHRZEŚCIJAN Z TERRORYSTAMI GŁÓWNIE.

  2. Majewska Hanna

    To jest wspaniałe, że nie mogąc się poruszać poza swój dom dzięki Panu mogę tak wiele doświadczać prawie „naocznie”. I to nie jest po raz pierwszy. Dziękuję.

Skomentuj