Wielka wędrówka

Jednym z nieodłącznych zjawisk wojny są ogromne przemieszczenia ludności. Różne były ich powody, ale sprowadzały się do jednej zasadniczej przyczyny: przemocy lub zagrożenia nią. Jedni uciekali przed zbliżającym się frontem, innych zmuszano do pracy przymusowej, jeszcze innych deportowano czy wyrzucano z domów z obszarów kolonizowanych przez zwycięzców. Wielu traciło nie tylko swą „małą ojczyznę“, podstawy egzystencji, a nierzadko i życie. Pod koniec wojny i w pierwszych miesiącach pokoju ilość ludzi „na drogach” uległa zwiększeniu. Zaczął się okres powrotów lub dalszej emigracji. Zmiany granic wywołały kolejne przesunięcia milionów ludzi. Masowość tego zjawiska starał się uchwycić francuski filmowiec i fotograf Henri Cartier-Bresson (1908-2004). W 1945 r. nakręcił film „Powrót“. W czasie prac nad dokumentem w obozie przejściowym dla robotników przymusowych Francuz zrobił zdjęcie, które stało się jedną z ikon fotografii tego burzliwego okresu.

Ojciec reportażu i twórca tzw. „decydującego momentu“ („le moment decisif) Henri Cartier-Bresson był już w latach 40. uznanym fotografem i malarzem. Urodził się 1908 r. Związany był przez całe życie z Paryżem. W latach 20. XX wieku studiował malarstwo, pod koniec tego dziesięciolecia kontynuował studia malarskie i filozoficzne na Uniwersytecie w Cambridge. Na początku lat 30. rozpoczął karierę fotografa. Brał udział w wyprawach fotograficznych do Meksyku, potem USA. W 1933 r. otwarto pierwszą wystawę jego prac. W drugiej połowie lat 30. zainteresował się filmem dokumentalnym. Przeszedł wszystkie stopnie kariery. Był asystentem kamerzysty Jeana Renoira. W 1937 r. kręcił filmy o wojnie domowej w Hiszpanii.

Po wybuchu wojny powołano go do wojska, powierzając filmowanie ruchu wojsk i walk wzdłuż linii Maginot. W czerwcu 1940 r. dostał się do niemieckiej niewoli. Przez trzy lata dzielił los setek tysięcy jeńców wojennych. Przebywał w stalagu VC w Ludwigsburgu, gdzie wykonywał różne prace, m.in. w fabryce zbrojeniowej, cementowni. Próbował uciec, co udało mu się za trzecim razem wiosną 1943 r. Pod przybranym nazwiskiem Barbet pracował jako fotograf. Na zlecenie wydawnictwa Editions Braun wykonał serię zdjęć artystów, m.in. sfotografował Matisse’a, Bonnarda, Rouaulta, Braque’a. Aktywnie działał w ruchu oporu. W 1944 r. wykonał zdjęcie ruiny spacyfikowanej przez Niemców miejscowości Oradour-Sur-Glane, potem uwiecznił na kliszy wyzwolenie Paryża. W ostatnich miesiącach wojny zbierał materiały do filmu poświęconego powrotom z wojennych tułaczek.

Pobyt w obozie jenieckim i próby ucieczki należały do kluczowych doświadczeń francuskiego fotografa okresu wojny. Pod koniec życia wypełnił ankietę Prousta. Na pytanie, jaka była jego najciekawsza podróż, odparł: „Moja trzykrotna ucieczka z obozu jenieckiego“.

Film dokumentalny „Powrót“ był kręcony w końcowych miesiącach wojny. W całości można go obejrzeć w internecie. Cartier-Bresson uzyskał potrzebne pozwolenia od władz wojskowych. Mógł filmować i robić zdjęcia wszędzie tam na terenach wyzwolonych, gdzie wojna rzuciła jeńców i osoby deportowane. Film nakręcił na taśmie 35 mm. Producentami byli Norma Ratner oraz amerykańska agenda U.S. Office of War Information. W montażu wykorzystano ujęcia także innych filmowców. Sceny z dworca Gare de l’Est w Paryżu umieszczone pod koniec filmu nakręcił Claude Renoir, kamerzysta i bratanek Jeana Renoira. Autorem komentarza był pisarz Roger Desormiere.

Na film złożyły się różne sceny. Widzimy pracę w niemieckich obozach, następnie jesteśmy świadkami działań wojennych, które zarejestrowały wojska amerykańskie. Film kończą sceny pokazujące niemieckich jeńców, radość ze zwycięstwa, momenty wyzwolenia z obozów tysięcy ludzi. Zdjęcia są bardzo sugestywne i wymowne. Twórca świetnie oddał charakter upadającego reżymu. Niektóre zdjęcia mogą szokować nawet dziś. Życie miesza się na nich ze śmiercią. Ludzie-szkielety, żyjące ostatkiem sił trupy, które mimo wszystko manifestują swą wolę życia wspomagani przez lekarzy. Bardzo wymowne są sceny z dezynfekcją za pomocą proszku DDT dorosłych i dzieci.

W trakcie kręcenia scen do filmu w obozie przejściowym w Dessau Cartier-Bresson był świadkiem przesłuchania kobiety oskarżonej o donoszenie gestapo. Na oczach zgromadzonego tłumu jedna z byłych więźniarek podeszła do oskarżonej i uderzyła ją w twarz. Ten moment Cartier-Bresson uchwycił na zdjęciu. Wykonał wtedy serię zdjęć. Tak opisywał tą scenę po latach:

To był film jeńców o jeńcach. Podczas gdy mój kamerzysta filmował, scena odegrała się przed moimi oczami. Trzymałem aparat fotograficzny i zrobiłem zdjęcie. Scena nie była wyreżyserowana.

Cartier-Bressonowi udało się w momencie rozpoznania agentki przez jednego ze świadków zawrzeć całą historię: cierpienie, wściekłość i wstyd, winę czy zadośćuczynienie. Obok oskarżonej widzimy na zdjęciu kobietę, na której twarzy maluje się wściekłość. Jedną ręką trzyma ją za ramię, drugą podnosi już do uderzenia. Przed oskarżoną siedzi urzędnik, który ją przesłuchiwał i patrzy w jej kierunku bez emocji. Na stole dostrzegamy dokumenty oskarżonej, urzędnik zapisuje coś do notatnika. Kompozycja zdjęcia jest wzorcowa. Wydarzenia dzieją się w trójkącie tych osób. Widoczne są też trzy rogi stołu do przesłuchań, a na nim trzy dokumenty. Zdjęciem tym Cartier-Bresson zawarł traumatyczne przeżycia przeszłości (konfidentka gestapo), wściekłość teraźniejszości (świadek rozpoznający konfidenta) oraz rozliczenie się z okresem nazistowskim w przyszłości (urzędnik protokołujący zeznanie).

Nie jest znana recepcja filmu Cartier-Bressona. Seria zdjęć z Dessau, poza wcześniej omówionym, nie była przez lata upubliczniana. Postanowił przypomnieć ten materiał dyrektor Bauhausu Philipp Oswalt, który w ubiegłym roku z okazji oddania zrekonstruowanych dwóch tzw. domów mistrzów (Meisterhäuser) zorganizował wystawę. Jak czytamy we wstępie do katalogu do tej wystawy, chciał pokazać ambiwalencję miejsca, jego janusowe oblicze:

Jeśli obchodzi się uroczyście w roku 2014 zakończenie prac nad usunięciem skutków wojny w domach mistrzów, nie można zapomnieć o refleksji nad podstawowym pytaniem moderny. W domach mistrzów mieszkali między 1933 a 1945 rokiem dyrektorzy zakładów lotniczych i silników. Do nich należał np. Karlheinz B. Kindermann, który jako pilot doświadczalny między innymi uczestniczył w rozwoju niemieckiego bombowca Ju-88 i mieszkał w domu dyrektora. Mieszkał dłużej niż wszyscy trzej dyrektorzy Bauhausu razem wzięci, zanim [obiekt] został zniszczony przez brytyjską bombę.

Korzystałem z:

Clement Cheroux, Henri Cartier-Bresson. Der Schnappschuss und sein Meister, München 2008.

Zob. także

Dessau 1933-1945: Aufstieg und Fall einer Rüstungsmetropole, hrsg. von Philipp Oswalt für die Stiftung Bauhaus Dessau, Bonn 2014.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj