Trochę historii z mundialem w tle

Zza okien dobiegają dźwięki klaksonów. To fani drużyny piłkarskiej Niemiec świętują zwycięstwo i wejście do półfinału mistrzostw świata. Ulice Bonn w czasie meczu były puste. Wszystkie knajpy były zajęte przez kibiców. Restauratorzy zadbali o godziwe warunki przeżywania transmisji, piwo lało się oczywiście strumieniami. Wielkie telewizory wystawiono przed knajpami, pogoda dopisała, zyski wzrosły (napiwki też). Wokół kolory flagi niemieckiej w różnych formach: od przewieszonej zawadiacko flagi, trójbarwnych koszulek, czapeczek po pasiaste instrumenty różnego typu. Obok flag Niemiec wiszą też flagi Francji. Ten mecz, atmosfera pikniku i święto wszystkich fanów są elementem (w tych dniach kluczowym) relacji niemiecko-francuskich. Tak się złożyło, że w ostatnich dniach zajmuję się nimi dość intensywnie. W Bonn uczestniczę w ciekawej polsko-niemiecko-francuskiej szkole letniej, a w Paryżu wziąłem właśnie udział w konferencji poświęconej jednemu z czołowych specjalistów od relacji niemiecko-francuskich, Michaelowi Wernerowi.

Foto: Prof. M. Werner w czasie przyjęcia na jego cześć w Niemieckich Instytucie Historycznym w Paryżu.

Niemcy w tych dniach – co nie dziwi w kraju, cieszącym się posiadaniem świetnej drużyny – stoją pod znakiem mundialu. Na ulicach powiewają flagi narodowe, w ogródkach piwnych i knajpach fani śledzą z wielkimi emocjami zmagania niemieckiej kadry i innych finalistów. 

Foto: Bonn (4 lipca 2014)

Nie inaczej jest i w Bonn, gdzie spędzam ostatni tydzień z małą przerwą na wizytę w Paryżu. Nad Sekwaną uczestniczyłem w konferencji poświęconej jednemu z czołowych historyków francuskich niemieckiego pochodzenia, prof. Michaelowi Wernerowi. Było to pożegnanie tego wielkiego historyka, odchodzącego właśnie na emeryturę. Przez dziesiątki lat wyznaczał trendy w badaniach relacji niemiecko-francuskich. Jest też jednym z redaktorów monumentalnego wielotomowego opracowania poświęconego tym zagadnieniom (można wskazać, że jego tropem podążyli polscy i niemieccy historycy, którzy postawili opracować kompendium wiedzy o relacjach polsko-niemieckich. Pierwszy tom jest już dostępny).


Michael Werner wraz ze swą koleżanką 
Bénédicte Zimmermann jest autorem jednej z ciekawszych koncepcji w badaniach historycznych, „histoire croisée” (historia wzajemnych oddziaływań). W skrócie można scharakteryzować ją jako jedną z multiperspektywicznych technik badania historii transnarodowej. Zadaniem badacza/y jest uwzględnienie dwóch albo więcej obiektów do porównań (np. naród, cywilizacje, regiony, religie itd.) i badanie historycznego procesu wzajemnych oddziaływań i mechanizmów recepcji. W odróżnieniu od analizy porównawczej i transferu proponuje się tu analizę z różnych punktów widzenia. To alternatywa do obecnego w tradycyjnej komparatystyce singularnego punkt obserwacji. Dzięki multiperspektywicznemu podejściu można – zdaniem obu historyków – uzyskać pełniejsze wyniki, w sposób bardziej adekwatny przedstawiające złożoność badanych obiektów.

Foto: Koncert poświęcony prof. Michaelowi Wernerowi na dziedzińcu Niemieckiego Instytutu Historycznego w Paryżu.

Metoda współtworzona przez Michalea Wernera była nicią przewodnią wszystkich referatów wygłoszonych w czasie paryskiej konferencji. Zaproszono jego koleżanki i kolegów oraz przyjaciół z Niemiec, Francji, Holandii i Polski. Ponieważ „historię wzajemnych oddziaływań
z powodzeniem próbowano już zastosować w różnych dyscyplinach, konferencja ta zgromadziła historyków, politologów, socjologów, a nawet filozofów. Przysłuchując się referatom, można było poznać różne tradycje i techniki badawcze. A także różne sposoby prezentacji. I jak to zwykle bywa niektóre z nich mogły rozczarować. Nagminne było m. in. przekraczanie czasu przez francuskich referentów. Skąd to znamy?


Podczas krótkiego wypadu do Paryża postanowiłem też zrobić wieczorny spacer po znanych zakątkach. Moim celem był hotel Lambert. Rok temu pisałem o pożarze i zniszczeniach tego zabytkowego gmachu. Dzisiaj nie ma już po nich wielkiego śladu. Budynek jest jednak nadal w rusztowaniach, góruje nad nim wielki dźwig. Pytałem francuskich przyjaciół, czy słyszeli coś lub czytali o dalszych losach budynku. Nikt z nich nie potrafił nic na ten temat powiedzieć. Pozostaje więc otwarte pytanie, czy pałac wróci do dawnej świetności, a zwłaszcza czy będzie dostępny dla publiczności?

Jutro kolejny dzień szkoły letniej. W planie mamy m. in. obejrzenie wystawy w Muzeum Historii Niemiec, a potem podsumowanie pierwszej części naszych zajęć. W drodze powrotnej do hotelu zrobiłem kilka zdjęć wszechobecnym kibicom. Jedno z nich szczególnie mi się spodobało. A w Paryżu fanom trójkolorowych nie do śmiechu

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj