Sprawy niemieckie

Jeszcze kilka miesięcy temu obawiałem się, że sprawy niemieckie i polsko-niemieckie nie będą nikogo interesować. Od kilku lat obserwuje się spadek zainteresowania tą problematyką, podobnie jak znajomością języka naszego zachodniego sąsiada. Ostatnie dni przekonały mnie, że tak wcale być nie musi. Liczba wypowiadanych – często w sposób autorytarny – opinii na tematy niemieckie przekonuje, że jest inaczej, nadal interesują społeczeństwo, ale także – co mnie szczególnie cieszy – studentów historii mojego macierzystego instytutu. Problemem jest jednak stan wiedzy.

Nie będę przypominać ostatnich wypowiedzi w sprawach niemieckich różnych polityków, dziennikarzy, historyków (choć najczęściej nie niemcoznawców). Część odbiła się medialnym echem, zyskując wątpliwy rozgłos. Pisałem o niektórych z nich. Rzucenie na stół politycznych rozgrywek antyniemieckiej karty wywołało sporo emocji. Odżyły nagle stare, wydawałoby się do cna wyczerpane tematy (np. odszkodowania/reparacje). W mediach zaczęli pojawiać się kolejni „specjaliści“ od problematyki niemieckiej. Analizując te wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że trwająca dziesięciolecia praca na rzecz porozumienia, rozwoju dialogu jest bezwzględnie dezawuowana, liczy się teraz coraz bardziej skrajne stanowisko, nawet jeśli brak w nim fundamentu merytorycznego.

Co powinien zrobić historyk w takiej sytuacji? Czy jest jakieś wyjście? Takie ożywienie może jednak – mimo wspomnianych powyżej okoliczności – jednak cieszyć. Pokazuje ono, że zainteresowanie sprawami Niemiec i relacjami polsko-niemieckimi nie maleje, tematy raz już poruszone, nagłośnione można podjąć na nowo, przyjrzeć się im być może w nowym świetle. Jest to dobra okazja, by w tym miejscu zaanonsować moje zajęcia w przyszłym roku akademickim. Otwieram m.in. seminarium licencjackie, będę prowadzić także zajęcia z Republiki Weimarskiej i III Rzeszy. W pierwszym przypadku chętnie poruszę zagadnienia planów ukarania zbrodni nazistowskich i ich realizacji, stosunku niemieckiego społeczeństwa do sprawy uporania się z „brunatną przeszłością“, co zresztą pojawiało się w mojej pracy ze studentami już wielokrotnie. Tematy niemieckie chętnie poruszę w porównaniu z innymi państwami posttotalitarnymi. Warunkiem uczestniczenia z pożytkiem w zajęciach jest oczywiście znajomość języka niemieckiego (niestety, często pięta Achillesa naszych zapalonych niemcoznawców amatorów).

Na innych zajęciach zamierzam sięgnąć do klasycznych tekstów i dyskutować o nich. Większość z nich jest dostępna w języku polskim. Jeśli więc czyimś celem jest przyswojenie sobie (ze zrozumieniem) podstawowych źródeł historycznych, ich rzeczowa, pogłębiona analiza, zapraszam! Być może będzie to okazja do nowatorskiego spojrzenia na niektóre problemy, a przede wszystkim pokazanie, że historia, jej badanie i dyskutowanie o niej, nie ogranicza się do jednego wymiaru i formułowania prostych, pozbawionych znaków zapytania odpowiedzi…

Foto: Klasa szkolna, fragment ekspozycji Muzeum II wojny światowej w Gdańsku

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj