Rozsądek górą

Od rana za oknem ciemno, pada rzęsisty deszcz. Dzień zaczął się jednak pracowicie, choć z pewnym opóźnieniem. Przejrzałem doniesienia prasowe, sprawdziłem maile, przygotowałem materiały do kolejnego tekstu. Czytam właśnie pierwszą obszerną syntezę o dziejach Polaków w Niemczech (wkrótce zamieszczę na blogu szersze omówienie). Wśród doniesień prasowych zwróciłem uwagę na informacje o 2000 podpisów pod petycją, ważnej polskiej placówki w b. NRD. To dobra wiadomość, choć likwidacja jednego etatu (wilk syty po tym akcie?) nieco studzi radość.

Kilka tygodni temu pojawiła się informacja o likwidacji w Lipsku Instytutu Kultury Polskiej. Nastąpiła ogólna mobilizacja. Zaczęto bić na alarm. Nikt nie potrafił zrozumieć intencji naszego MSZ. Do protestu przyłączyli się znaczący politycy, władze miast oraz zwykli obywatele. Saksońskie Towarzystwo Polsko-Niemieckie zebrało w ostatnich tygodniach prawie Foto: Strona www z petycją.. Z jak dużym zaangażowaniem członkowie tego Towarzystwa, z jej prezydentem Wolfgangiem Howaldem, zbierali podpisy mogłem się sam przekonać. Wykorzystywano każdą okazję. M. in. po moim wykładzie dla Towarzystwa o pamięci w przestrzeni miejskiej na przykładzie Drezna i Wrocławia publiczność wezwano do złożenia podpisu, co ta chętnie czyniła. W komentarzach wyrażano zaskoczenie, zaniepokojenie. Widać było, że Instytutu stanowi ważny punkt propagowania historii, kultury i wiedzy o współczesnej Polsce.

Foto: Strona www z petycją.

Z pewnością za planami rozwiązania placówki, a teraz dalszym ograniczeniem działalności (redukcja etatu) stały i stoją poważne względy. Jednak zastanawiam się, czy to są dobre sygnały. W ubiegłym roku kilku studentów z mojego seminarium broniło prace na temat działalności Instytutów Konfucjusza w Polsce (działa ich kilka). Z pewnością Chiny to nie Polska i, jak widać, stać „Państwo Środka“ na utrzymywanie instytutów kultury na całym świecie. Czy relacje polsko-niemieckie nie wymagają już większych nakładów sił i środków? Czy możemy sobie pozwolić na redukcje i tak niewielu polskich instytucji w Niemczech? Nie chcę się powtarzać, bo wielokroć ten temat poruszałem. To prawda, że relacje między naszymi państwami są bardzo dobre. Dlatego też w imię tych dobrych relacji, powinniśmy pozyskiwać coraz to większą liczbę partnerów. Można to czynić w różny sposób. Instytut w Lipsku wypracował sobie przez lata określoną renomę. Jest ważnym punktem na mapie wschodnich Niemiec. Taka placówka powinna być wzmacniana, bo zainteresowanie polską kulturą jest tu nadal wielkie.

Oby zmiana decyzji o likwidacji Instytutu okazała się trwała. Pozwoli mu to uzyskać stabilizację, tworzyć kolejne plany działania. Liczne głosy poparcia dla Instytutu są przecież dowodem zainteresowania naszych zachodnich sąsiadów sprawami polskimi i dobrymi relacjami między naszymi krajami. To jest potencjał, który winien być poważnie traktowany nad Wisłą (nad Odrą chyba tak się go właśnie traktuje…). Jednak o potencjał trzeba dbać.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj