Przykład heidelberski

W czwartek w Heildelbergu uczestniczyłem w promocji książki \”Narracje w dialogu\”, o której wspomniałem już przy innej okazji. Autorami tekstów w niej są studenci z Polski i Niemiec, którzy uczestniczyli we wspólnym seminarium w 2010 r. zorganizowanym przez trzy uczelnie: Uniwersytety w Heidelbergu, Marburgu i Wrocławiu

Był to finał trwającego cały semestr projektu. Studenci w nim uczestniczący zajmowali się różnymi aspektami relacji polsko-niemieckich w XX wieku i pamięci o nich. Początkowo dominowały tematy związane z holokaustem. Z biegiem czasu doszły inne. Pod koniec semestru grupa niemiecka przyjechała do Wrocławia i kontynuowała prace z polskimi studentami.

\"\"

W programie pobytu było zwiedzanie kilku miast i miejscowości. Poza Wrocławiem były to Krzyżowa, Auschwitz-Birkenau, Kraków i Warszawa. Podróż studyjna dostarczyła wiele nowych impulsów i powodów do dyskusji. Kilka przykładów. We Wrocławiu duże wrażenie zrobił tzw. pomnik anonimowego przechodnia, który postawiono na skrzyżowaniu centralnych ulic Wrocławia, Świdnickiej z Piłsudskiego. Zgłoszono różne możliwe interpretacje. Jeden ze studentów zwrócił uwagę, że może to być historia powojenna miasta i jego ludności w pigułce. Pod koniec wojny i w pierwszych latach po niej ludność niemiecka opuściła miasto, w to miejsce przybyła ludność polska. Duże wrażenie zrobił też inny pomnik w mieście, \”Węzełek\”. Podkreślano przede wszystkim prostotę przekazu, doskonałe uchwycenie jednego z ważniejszych aspektów dziejów miasta, migracji jego mieszkańców.

Pobyt w Auschwitz-Birkenau dla całej grupy studentów był wielkim przeżyciem. Dyskusje wywołała ściana ze zdjęciami w budynku łaźni w Birkenau. Tworzyły one mozaikę pojedynczych historii zamordowanych ludzi i potęgowały tym samym grozę miejsca. Pobyty w Krakowie i Warszawie dopełniały obraz współczesnej Polski i jej pamięci o przeszłości. Zwiedzono krakowski Kazimierz. Puste krzesła na Placu Bohaterów Getta w Krakowie, gdzie gromadzono ludność żydowską przed deportacją do obozów zagłady zrobiły duże wrażenie. Podkreślano, że instalacja oddziałuje na wyobraźnię prostym właściwie rekwizytem, nie pozostawia nikogo obojętnym. Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego pozwoliła niemieckim studentom zapoznać się z tym najtragiczniejszym aspektem w dziejach miasta i jego mieszkańców, jak i ze sposobami kultywowania o nim pamięci. Stan wiedzy na ten temat był wśród młodych Niemców niewielki, toteż polscy studenci służyli merytoryczną pomocą, odpowiadając na liczne pytania.

Po powrocie uczestnicy projektu przygotowali bardzo ciekawe i stojące na dobrym poziomie naukowym teksty. Po naradzie z pozostałymi opiekunami postanowiliśmy opublikować je. Drezdeńskie wydawnictwo Neisse Verlag, podjęło się wydania. Trud organizacji i przeprowadzenia tego seminarium zaowocował jednak nie tylko nową publikacją. Pokazała to piątkowa promocja. Część studentów – uczestników projektu podjęła studia doktoranckie. Część z nich pisze dysertacje na tematy polskie lub relacji polsko-niemieckich. Znajomości zawarte podczas pracy w projekcie przetrwały próbę czasu, kontakty są nadal podtrzymywane. Co ciekawe, żaden niemiecki student nie miał przodków z b. terenów wschodnich Niemiec, a do tej pory był to chyba najczęstszy pierwszy powód dla zainteresowania się ziemiami współczesnej Polski.

Pobyt w Heidelbergu pozwolił mi także na przeprowadzenie ciekawych rozmów w koleżankami i kolegami z tamtejszego Instytutu Historycznego. W ostatnich tygodniach Instytut zatrudnił ciekawych naukowców, specjalistów od dziejów Europy Środkowo-Wschodniej. Ponadto trwają prace nad uruchomieniem nowego kierunku \”Public history\”, który na innych niemieckich uczelniach cieszy się coraz większym zainteresowaniem studentów. Widoczna jest również duża gotowość do kontynuowania projektów z udziałem studentów z obu naszych krajów. Warunek to oczywiście znalezienie środków finansowych. Pozostaje nadzieja, że właśnie takie spożytkowanie pieniędzy, które stawia na podnoszenie atrakcyjności studiowania historii i praktyczne poszerzenie umiejętności i wiedzy, nabywanych w toku studiów, a równolegle promuje wczesne zawiązywanie kontaktów naukowych i prywatnych między młodymi Polakami i Niemcami, spotka się z przychylnością odpowiednich gremiów.

Narrative im Dialog. Deutsch-polnische Erinnerungsdiskurse, wyd. przez Wolfganga Forma, Kerstin von Lingen, Krzysztofa Ruchniewicza, Dresden: Neisse Verlag, 2013, ss. 408.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Ania Kurpiel

    Ciekawy jest przykład Pomnika Anonimowego Przechodnia, a raczej jego interpretacji, które zupełnie oderwały się od intencji autora – Jerzego Kaliny. Tak jak studenci z powyższego teksu, wrocławianie (i turyści) interpretują go bardzo lokalnie – w kontekście powojennych migracji, a nawet wyjazdów ludności żydowskiej z Polski. Nikt nie pamięta, że ten pomnik (pierwotnie „Przejście” – gipsowy pierwowzór w Muzeum Narodowym) nie ma nic wspólnego z Wrocławiem, powstał w 1977 roku w Warszawie i był kolejnym manifestem „sztuki interwencyjnej” Kliny, mającej na celu przeniesienie sfery osobistej (postacie mają rysy twarzy znajomych autora) w publiczną.

Skomentuj