Polifonia głosów, europejski chór

Jak opowiadać o jednoczącej się Europie teraz, w dobie kryzysu obejmującego także poczucie wspólnej tożsamości? Jakiego klucza użyć do siłą rzeczy skrótowej i upraszczającej opowieści? Czy jedna opowieść o Starym Kontynencie jest możliwa? A może powinno ich się stworzyć wiele i eksponować w każdym kraju europejskim? Wystawa stała w Domu Historii Europejskiej, otwarta w Brukseli w sąsiedztwie Parlamentu Europejskiego 6 maja 2017 roku, w Dniu Europy, nie daje jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Raczej podsyca dyskusje. Jest to jednak ekspozycja ambitna, zmusza do stawiania kolejnych pytań. Proponuje wiele perspektyw, porusza niemało trudnych spraw. Należy podkreślić odważny wybór jej autorów, by wiele spraw pozostawić niedopowiedzianych, otwartych.

Arrow
Arrow
Slider

Wystawa stała w Brukseli w Domu Historii Europejskiej, którą otwarto przed kilkoma miesiącami, stanowi zakrojoną z rozmachem próbę ukazania Europy na przestrzeni wieków. Piszę świadomie „ukazania Europy”, gdyż zwrócenie uwagi jedynie na aspekt historyczny byłoby dużym uproszeniem. Nie jest to więc próba zmierzenia się z zadaniem przedstawienia wielowątkowej i zróżnicowanej historii, lecz stanowi chęć poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co świadczy o jej wyjątkowości, kto / co ją kształtowało, jaki wpływ miała na inne części świata itd.. Nie jest to więc typowe odbicie dziejów państw i narodów, które rozwijają się na naszym kontynencie. W to miejsce autorzy wystawy zaproponowali podejście problemowe. Ten sposób potraktowania tematu, jak się wydaje, jest jedynym możliwym przy tak dużej liczbie potencjalnych bohaterów narracji: państw i narodów, których dzieje bez większych problemów mogłyby wypełnić wszystkie sale Domu Historii Europejskiej. Konieczna stała się selekcja wątków, zwrócenie uwagi jedynie na kluczowe problemy i zjawiska.

Wystawa zajmuje pięć poziomów (piętra 2-6 Domu Historii Europejskiej). Na pierwszym – „Kształtowanie Europy“ – pokazano korzenie Europy, jej mit, wyobrażenia geograficzne, dziedzictwo europejskie oraz pamięć. Każdy z tych problemów zilustrowano oryginalnymi przedmiotami. Ze względów praktycznych zrezygnowano z opisu w postaci wywieszonych tekstów, każdy zwiedzający otrzymuje do dyspozycji tablet i po wybraniu jednego z 24 języków może wysłuchać opisu. W tej części moją uwagę zwróciło połączenie kilku map / atlasów z różnych wieków z prezentacją multimedialną dużych rozmiarów. Muzeum, co warto w tym miejscu podkreślić, w sposób umiejętny połączyło eksponaty z epoki z multimediami. Te ostatnie nie dominują, a raczej uzupełniają te pierwsze, ułatwiając zwiedzającym w przystępnej formie przyswajanie kolejnych wiadomości.

Na drugim poziomie – „Europa: światowa potęga“ – przybliżono rewolucję francuską i jej skutki, by następnie skoncentrować się na XIX wieku i przemianach, które wtedy zaszły tak na scenie politycznej, jak i w warunkach życia. Dotykały one przecież wszystkich sfer egzystencji. Rodziły się – choć oczywiście nie na całym kontynencie – nowoczesne systemy polityczne, wzrastało uprzemysłowienie i rozwijał się wolny rynek. Wzrastała wrażliwość na krzywdę społeczną (prawa człowieka i obywatela). Tym zmianom towarzyszył ogromny rozwój techniki, technologii i wymiany informacji, który zapewnił czołowym państwom wyjątkową pozycję. Europa pod koniec wieku stała się światowym hegemonem, budując swą potęgę w oparciu o system kolonialny. Wystawa pokazuje również, że był to czas konfliktów i sprzeczności. Koniec wieku XIX stał też pod znakiem rywalizacji między państwami europejskimi, która była widoczna w skali globalnej (okres imperializmu). Obserwowano wzrost napięć społecznych w poszczególnych krajach. Ważnym elementem były też, co zaznaczono na eskpozycji, dążenia niepodległościowe narodów będących częścią wieloetnicznych imperiów europejskich. Konflikt między nimi był – jak się wkrótce okazało – nieunikniony.

Następny duży kompleks zagadnień na tym poziomie poświęcono upadkowi znaczenia Europy w XX wieku, także ostremu załamaniu cywilizacyjnemu w okresie wojen. Narrację rozpoczyna przedstawienie I wojny światowej. Jej zakończenie spowodowało osłabienie lub całkowity upadek istniejących dotąd mocarstw. Na mapie pojawił się szereg nowych państw. Autorzy wystawy skupili się na zjawiskach niepokojących, fundamencie przyszłych konfliktów. Zwracają uwagę na pogłębianie się problemów społecznych, słabość systemów politycznych, wzrastający nacjonalizm. W efekcie tych negatywnych zjawisk powstały nowe systemy antydemokratyczne, rządy autorytarne, wreszcie totalitarne. Rozwijały się one w cieniu I wojny światowej, o której pamięć przez dziesięciolecia wpływała na państwa europejskie.

W sposób ciekawy pokazano w tej części rywalizację między demokracją a totalitaryzmem. Nazizm i komunizm znalazły się obok siebie, na licznych przykładach przybliżono specyfikę każdego z systemów, zwrócono uwagę na istnienie obozów koncentracyjnych, wzrost represji wobec przeciwników. Ruchy pacyfistyczne czy skupiające zwolenników integracji europejskiej, choć były obecne, zajmowały margines sceny politycznej. Wskazanie na istnienie reżymów autorytarnych w Europie, także w Polsce, dopełnia obraz tego okresu.

Duże wrażenie robi rzeźba Rene Iche (1897-1954) pt. Guernica. Zawiera ona zapowiedź europejskiego barbarzyństwa, które na pełną skalę ujawni się podczas II wojny światowej. Postać oddana przez francuskiego rzeźbiarza nie ma cech ludzkich, stoi bowiem przed nami Śmierć, natarczywie wpatrująca się w widza. Chce zasiać lęk, czy może wyrzut sumienia? II wojna światowa została potraktowana szeroko. Pokazano ją z pomocą licznych zdjęć i eksponatów. Są tu także przykłady zbrodni i ludobójstwa na ludności cywilnej, przede wszystkim europejskich Żydach. Dużo miejsca poświęcono pracy przymusowej.

Po obejrzeniu tych części wystawy należałoby zrobić sobie przerwę. Nagromadzenie licznych tematów i ich ilustracji w postaci szeregu ciekawych, nieraz zaskakujących przedmiotów wymaga bowiem utrzymywania stale napiętej uwagi. Wielokrotnie eksponaty dobrano tak, że działają one mocno na nasze emocje. Każdy z nich wymaga osobnej uwagi, przynajmniej chwili refleksji. Czy możliwe jest całościowe ogarnięcie tej problematyki, do tego tak trudnej i skomplikowanej, w tak krótkim czasie? Odpowiedz musi być negatywna. Dobrze byłoby przerwać zwiedzanie, podzielić je na części, być może wrócić do już obejrzanych witryn, raz jeszcze sięgnąć po multimedia. Za każdym razem odkrywa się bowiem kolejne nowe rzeczy.

Jedno ze zdjęć, zaprezentowane w końcowej części wystawy wbiło mi się szczególnie w pamięć. To kobieta jedząca chleb. To przykład losu wielu milionów ludzi, którzy pod koniec wojny zmagali się z głodem i chorobami. Czy narodowość posilającej się tym najprostszym produktem żywnościowym jest tutaj ważna? Bardziej istotny jest sam obraz. Europa jeszcze do niedawna u szczytu potęgi, stawała się chorym kontynentem, miejscem ogromnej katastrofy humanitarnej, zamieszkałym przez masy ludzi na skraju wyczerpania. To obraz, który nam, Europejczykom, obecnie sytym, stosunkowo zamożnym i bezpiecznym, ale często niezadowolonym i sfrustrowanym, należałoby częściej chyba przypominać. To nie jest doświadczenie z dawnych czasów, to jest codzienność naszych rodziców i dziadków.

Na czwartym poziomie – „Odbudowa podzielonego kontynentu“ – przedstawiono różne etapy odbudowy Europy po wojnie. Wystawa zwraca uwagę na genezę zimnej wojny i podział kontynentu. Skutkiem wojny i tego podziału było ponowne pojawienie dyskusji o idei jedności kontynentu i konkretne działania w kierunków jej wzmacniania. Odbudowa państw Europy Zachodniej przyczyniła się do wzrostu ich zamożności, pojawiła się idea państwa opiekuńczego. Rozwijał się sektor prywatny na równi z planowaniem publicznym. Wraz ze wzrostem dobrobytu rosła stabilizacja społeczna i polityczna. Rozwój wschodniej części stał zaś pod znakiem gospodarki centralnie planowanej, podporządkowanej ideologii komunistycznej, która miała ambicje kontrolowania wszelkich przejawów aktywności, także życia codziennego obywateli.

W jednej z sal tej części poświęcono uwagę złożonemu procesowi rozprawiania się z doświadczeniem nazizmu i komunizmu. W sposób przekonujący pokazano, że nie był to proces ograniczony do RFN czy Rosji, lecz jest on aktualny także w innych państwa europejskich. Nie jest to proces zamknięty, trwa do dzisiaj. Na tym przykładzie można pokazać ogólny zamysł autorów wystawy. Nie próbują niczego ukrywać, świadomie podnoszą często kontrowersyjne kwestie, zestawiają je jedne obok drugich. Są to pytania o kształt pamięci europejskiej, którą – jak sugerują autorzy – powinniśmy traktować w liczbie mnogiej wykazując jej zróżnicowanie, różny poziom debat i społecznej wrażliwości.

Lata 70. i 80. pokazano na piątym poziomie. Zatytułowaną tą część wystawy – „Koniec niezachwianej pewności“. Europa Zachodnia w tym okresie była targana problemami gospodarczymi (recesja, wzrost cen) i społeczno-politycznymi. W krajach „za żelazną kurtyną“ rodziły się ruchy opozycyjne, z „Solidarnością“ na czele, które zapoczątkowały bezkrwawą rewolucję pod koniec dekady lat 80. Na przełomie lat 80./90. XX wieku mapa Europy wraz z pojawieniem się nowych państw musiała na nowo powstać. Autorzy wystawy pokazują, że ta nowa Europa stała pod znakiem ogromnych przemian, także konfliktów etnicznych, religijny czy kulturowych (wojna w byłej Jugosławii), ale także promieniowaniem modelu integracji. W tej złożonej atmosferze nastąpiło bowiem przyspieszenie procesu jednoczenia. Wstąpienie kolejnych państw do UE po 2004 roku stanowiło kulminację procesu jednoczenia się kontynentu. Ten sukces europejskiej idei rychło został jednak zagrożony nowymi zjawiskami kryzysowymi, których skutki odczuwamy do dziś. Są one tak potężne, że stawiają pytanie o dalszą przyszłość całego projektu.

Ostatni szósty poziom ma stanowić próbę podsumowania i wskazania perspektyw na przyszłość. Nie jest to część o charakterze zbioru zamkniętych odpowiedzi, w przypadku kluczowych pytań można znaleźć jedynie próby zbliżenia się do nich. Z drugiej strony można postawić pytanie, czy muzeum to powinno dawać jednoznaczne odpowiedzi, próbować je odgórnie niejako narzucać?

Jednej rzeczy uniknięto i to warto w tym miejscu podkreślić. Nie jest to wystawa, która za cel postawiła sobie pokazanie jedynie pozytywnego obrazu integracji europejskiej. Jest wręcz odwrotnie. Przejście przez kolejne poziomy wystawy pozwala nam na poznanie kłopotów dzisiejszej Europy i wyzwań, przed którymi stoi w kontekście perspektywy historycznej. Eksponaty dobrano umiejętnie i trafnie.

Zadbano też o łącznik między poziomami, by pokazać, że wystawa nie jest kakofonią różnych głosów, lecz ma być polifonią, europejskim chórem. Jest nim wysoka na 25 metrów instalacja artystyczna „W wirze historii”. To dzieło hiszpańskiego artysty Borisa Micki i Studia Todomuta. Z głównego pnia wychodzą rozgałęzienia, które zawierają liczne cytaty. Rozgałęzienia te połączyły wszystkie pomieszczenia wystawy. W ten sposób oddano „jedność w różnorodności“. Instalacja w zderzeniu ze statycznym układem pięter tworzy wrażenie ruchu, jest organiczną częścią budynku i samej wystawy.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Peter Oliver Loew

    A elementy wystawy podnoszone przez polską prawicę? Pamiętam – nadmierne uwypuklenie komunizmu, znikomą rolę kościoła, szkalujące interpretacje historii Polski … czy to tylko stek bzdur i wyrywane z kontekstu złośliwe uwagi? Proszę jeszcze o komentarz w tej sprawie …

    • Wystawę oglądałem przez kilka godzin. Polską krytykę oczywiście znam, ale nie chcę z nią polemizować. Reprezentujemy różne podejścia. Mnie interesowała wystawa jako całość, jako pierwsza próba zmierzenia się z w końcu niełatwą i ogromną problematyką, a nie recenzowanie jej polegające na namierzaniu obecności ulubionych wątków narodowych. Zastanawiam się jeszcze nad innym problemem. W przypadku wystawy brukselskiej mamy do czynienia z tzw. wystawą narracyjną. Liczba podjętych na niej wątków, które podparto różnego rodzaju obiektami, jest ogromną. Podczas krótkiej wizyty nie jest się w stanie dostrzec całego bogactwa, wielu perspektyw i powiązań. Można oczywiście skoncentrować się tylko na wybranych aspektach i krytykować całość ze względu na taki czy inny brak. Jednak podważanie całości z powodu partykularnego niezadowolenia mnie nie przekonuje. W moim odczuciu jest to ważny głos w dyskusji o Europie, o jej przeszłości, ale i o wyzwaniach, przed którymi wszyscy stoimy.

Skomentuj