„Pamięć historyczna” niemieckiej koalicji

Za kilka dni zostanie zaprzysiężony nowy rząd RFN. Minęło wiele tygodni od wyborów nad Sprewą i Renem, rozmowy zwycięskiej CDU/CSU z potencjalnym koalicjantem przedłużały się. Wreszcie w ostatnią sobotę członkowie SPD dali swemu kierownictwu zielone światło, przez następne lata Niemcami będzie rządzić Wielka Koalicja złożona z \”czarnych\” i \”czerwonych\” (tradycyjne kolory konserwatystów i lewicy). W efekcie wielodniowych negocjacji wypracowano prawie 200 stronicowy dokument, precyzujący umowę koalicyjną. W ostatnich dniach wielokrotnie pisano już o poszczególnych punktach tej umowy, również u nas pojawiły się pierwsze opinie na ten temat. Jednak mało uwagi poświęcono sprawom historycznym poruszonym w tym dokumencie, a są one ważne i godne wyartykułowania i oceny. Za wyjątkiem deklaracji wsparcia dla Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży i miejsc spotkań dla młodzieży w Krzyżowej i Oświęcimiu, uważane za prestiżowe projekty w relacjach polsko-niemieckich, jak choćby podręcznik polsko-niemiecki, wsparcie dla instytucji naukowych i kulturalnych, współpracy transgranicznej nie znalazły miejsca w tym dokumencie. Natomiast ponownie pojawiła się sprawa dnia pamięci dla uciekinierów i wypędzonych. Bardzo jestem ciekaw, jak w tej sytuacji zareaguje nowy minister spraw zagranicznych, Frank-Walter Steinmeier, pomysłodawca (wraz z min. Radkiem Sikorskimpodręcznika polsko-niemieckiego i zwolennik ograniczenia wpływu wypędzonych na życie polityczne Niemiec, a zwłaszcza na symboliczny wymiar niemieckiej kultury pamięci.

 

\"\"

Źródło: Der Spiegel.

Z umowy koalicyjnej wybrałem trzy fragmenty, które bezpośrednio odnoszą się do historii i polityki historycznej nowego rządu. Jednak przed omówieniem głównych założeń, wypada zdefiniować pojęcie polityka historyczna. Zajmowało ono i zajmuje wielu, nie tylko polityków, czy historyków. Posłużę się definicją, którą zaproponował przed kilku laty filozof i politolog Marek Cichocki: „(Polityka historyczna) to wzmocnienie publicznego dyskursu o przeszłości, tak wewnątrz kraju, jak i na zewnątrz, poprzez różnego rodzaju formy instytucjonalizacji tego dyskursu. Ta instytucjonalizacja odbywa się na poziomie instytucji centralnych, państwowych, ale także na poziomie instytucji lokalnych – samorządowych, regionalnych“. Jak zatem nowy rząd niemiecki chce wzmocnić ten dyskurs? Jakie instytucje mają w tym uczestniczyć? Jaki wpływ nowa/stara polityka historyczna Niemiec będzie miała wpływ na relacje polsko-niemieckie?

W rozdziale „Wysiedleńcy, wypędzeni ze stron ojczystych i narodowe mniejszości“ znajdujemy zapowiedź uchwalenia „dnia pamięci“ (Gedenktag) poświęconego „ucieczce i wypędzeniom“. \”(…) Trwamy nadal przy pozostawieniu możliwości prawnych na przyjęcie wypędzonych w Niemczech – czytamy w dalszej części zdania – oraz będziemy kontynuować naszą pomoc dla niemieckiej mniejszości w regionach, z których wywodzą się wysiedleńcy\”. Wprawdzie nie ma mowy o konkretach, kiedy i w jakiej formie będzie uchwalony dzień, jednak powiązanie go z aktualnymi sprawami daje pewne szanse powodzenia. Dotąd sceptycznie wypowiadano się w tej sprawie i pomysł części posłów konserwatywnych nie spotkał się z poparciem większości, o czym świadczyła odmowa uchwalenia ogólnonarodowego „dnia pamięci“. Sprawa Polaków w Niemczech nie została podjęta. Najwidoczniej uznano, że jest to kwestia nieaktualna lub że regulują ją dostatecznie ustalenia tzw. „okrągłego stołu\” z 2011 r. 

\"\"

Źrodło: Der Spiegel.

W innym rozdziale: „Upamiętnianie i pamięć, dziedzictwo kulturowe, kultura materialna (Baukultur)“ sprawom historycznym poświęcono stosunkowo dużo miejsca. Ważnym elementem polityki historycznej nowej koalicji ma być \”pamięć historyczna“. Na trzy wątki tematyczne tej pamięci zwraca się szczególną uwagę. Są to: terror narodowosocjalistyczny, stalinizm i dyktatura SED oraz pozytywne doświadczenia niemieckiej demokracji. Główne działania wspomagające taki kierunek pamięci koncentrują się na pracy ze świadkami wydarzeń, kształceniu politycznym i większym wykorzystaniu autentycznych miejsc pamięci. Wymienia się instytucje, które w przyszłości otrzymają wsparcie rządowe. Są to głównie muzea, ale także towarzystwa czy instytucje związane z oporem i opozycją, jak znane Towarzystwo Roberta Havemanna (archiwum oraz wystawa plenerowa poświęcona „Pokojowej rewolucji 1989 r.“).

\"\"

Foto: Strona domowa Robert Havemann-Gesellschaft.

Pamięć o ofiarach narodowego-socjalizmu oraz oporu przeciwko reżymowi narodowosocjalistycznemu pozostaje nadal aktualna. W szerszym zakresie chce się włączyć także wymiar europejski. „Systematycznemu ludobójstwu na europejskich Żydach – czytamy w umowie – oraz innych narodach i grupach nadaje się zawsze w niemieckiej kulturze pamięci nadzwyczajne znaczenie“. Konkretnych narodów jednak nie wymieniono. Zapowiedziano zwiększenie środków finansowych na badania dotyczące określenia pochodzenia zrabowanych dzieł sztuki. Widać tu efekt ostatniej dyskusji (i skandalu) w sprawie zbioru malarstwa Gurlitta. Za sprawę wymagającą wyjaśnienia uznano kwestię restytucji dzieł sztuki i dóbr kultury, które zabrano prawowitym właścicielom w Radzieckiej Strefie Okupacyjnej/NRD. Nadal będą prowadzone prace badawcze poświęcone dziejom ministerstw i urzędów federalnych w okresie nazistowskim i pierwszych dziesięcioleciach powojennych w obu państwach niemieckich. Koalicjanci zauważyli, że poziom wiedzy młodzieży o dyktaturach w Niemczech w XX wieku jest nadal niewystarczający. Chcą znaleźć środki dla lepszego przekazu takiej wiedzy. W tym celu planują wzmocnić kształcenie szkolne i polityczne. Dużą uwagę przywiązują do wykorzystania autentycznych miejsc pamięci. Nie wymieniono  realizacji projektu podręcznika polsko-niemieckiego jako bądź co bądź ważnego instrumentu poszerzania wiedzy uczniów, uwrażliwiania ich na doświadczenie historyczne innych narodów.

\"\"

Foto: Strona domowa Instytutu im. G. Eckerta z informacją o postępie prac nad podręcznikiem polsko-niemieckim.

Ważną częścią polityki historycznej jest obchodzenie rocznic. Koalicja również planuje w następnych latach szczególnie obchodzić niektóre z nich, m.in.: 100 rocznicę wybuchu I wojny światowej, 25 rocznicę upadku muru berlińskiego, 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej i 80 rocznicę tzw. „ustaw norymberskich“. Wspieraniu pamięci europejskiej poświęcono jeden akapit. Mowa jest w nim o „zrozumieniu dla wspólnej europejskiej historii\” i pozytywnym stosunku do projektu „Europejska pieczęć dziedzictwa kulturowego“. Instytucją predystynowaną do działań wspomagających „pamięć i upamiętnienie w duchu europejskiego pojednania i demokracji“ ma być „Europejska Sieć Pamięć i Solidarność“ i inne europejskie organizacje.

\"\"

Foto: Strona domowa Stiftung „Flucht, Vertreibung, Versöhnung\”

Nie zapomniano o roli i znaczeniu dziedzictwa Niemców w Europie Wschodniej (zgodnie z paragrafem 96 Ustawy o wypędzonych, BVFG). Zapowiedziano aktualizację dokumentu „Koncepcja 2000“ i realizację koncepcji Fundacji „Ucieczka, wypędzenie, pojednanie“. W tym ostatnim przypadku chodzi o otwarcie w 2016 r. wystawy poświęconej wypędzeniu Niemców i przymusowym migracjom w XX wieku. Problem historycznego opracowania przymusowych migracji, ucieczki i wypędzenia jest postrzegany jako wspólne zagadnienie. „Podkreślamy naszą łączność z mniejszościami niemieckimi w Europie Środkowej- i Wschodniej  – czytamy w dokumencie – jak również z żyjącymi zagranicą Niemcami“.

Stosunkowo dużo miejsca poświęcono sprawom dziedzictwa materialnego. Z punktu widzenia polskiego ważna jest deklaracja, że wyjaśnienia będzie wymagać sprawa przechowywanych w Polsce zabytków kultury niemieckiej, które znalazły się na terenie państwa polskiego po 1945 r. „W czasie II wojny światowej przewieziono do Rosji i innych krajów liczne dobra kultury z Niemiec jako ‚łup wojenny‘ (Beutekunst), przede wszystkim do Europy Środkowo-Wschodniej. Ich sprowadzenie jest i pozostaje najważniejszym celem rządu federalnego“.

W 2019 roku zaplanowano obchody powstania szkoły projektowania Bauhausu, jednego z ciekawszych nurtów architektury i sztuki użytkowej pierwszej połowy XX wieku. Natomiast rok później uroczyście będzie się obchodzić 250 rocznicę urodzin Ludwiga van Beethovena. W dokumencie mówi się wręcz, że jest to „zadaniem narodowym“. Dla historyków ważna jest informacja, że wkrótce ma dojść do nowelizacji ustawy o archiwach federalnych. Ma ona na celu usprawnienie korzystania z zasobów.

W rozdziale „Polityka zagraniczna i bezpieczeństwa“ koalicjanci uzgodnili potrzebę pogłębienia partnerstwa z Polską i dalszego rozwoju dobrosąsiedzkich relacji. Istnieje zgoda na rozszerzenie możliwości pracy Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży oraz \”danie długoletniej perspektywy\” miejscom spotkań młodzieży w Krzyżowej i Oświęcimiu. Co ciekawe, zakłada się poświęcenie większej uwagi współpracy niemiecko-francusko-polskiej w ramach Trójkąta Weimarskiego.

Umowa koalicyjna jest ciekawym dokumentem i warto mu się przyjrzeć. Wyznacza, a przynajmniej tak się teraz sądzi, główne kierunki polityki Niemiec na następne lata.  Należy podkreślić, że problemom polityki historycznej nie poświęcono zbyt dużo miejsca (na 185 stron jedynie 3-4 strony), co uznać należy za odpowiednie proporcje. Jednak w sposób konsekwentny przedstawiono program w tym zakresie. Znajdziemy w nim odniesienia europejskie, problem relacji z sąsiadami, ale także i kwestie polityki wewnętrznej. Najważniejsze sprawy – moim zdaniem – to problem upamiętnienia historii Niemiec w XX wieku. Autorzy dokumentu byli świadomi wymiany generacji, którą obecnie obserwujemy. Miejsce tzw. generacji wojennej i 1968 r., zajmuje generacja roku 1989 r. Jest ona w dużej część beneficjentem dokonań poprzednich pokoleń, jednak nie ma już bezpośredniego związku z nazizmem czy II wojną światową. Nie ma też – co zrozumiałe – poczucia misji, że o tej trudnej historii Niemiec należy jakoś szczególnie głęboko dyskutować. Umowa koalicyjna oddaje jednak przekonanie elit politycznych Niemiec, że taka dyskusja jest nadal potrzebna.

\"\"

Foto: Stona domowa projektu: Pamięć narodu.

Widoczne jest to także w zwróceniu bacznej uwagi na rolę świadków, kształcenia politycznego oraz wsparcia dla autentycznych miejsc pamięci. Wraz z odejściem świadków powstaje pewien vacat pamięciowy. Zanika już pamięć komunikacyjna, pamięć kulturowa nie jest jeszcze ukształtowana. Świadomi tych wyzwań są również koalicjanci. Z tych też powodów przykładają dużą wagę do upamiętnienia niektórych grup ludności (dzień pamięci o wypędzeniach), czy pamięć o ofiarach zbrodni nazistowskich i komunistycznych. Myślę, że to ważny sygnał. Do dyskusji o charakterze dyktatury narodowosocjalistycznej, dojdzie dyskusja o dyktaturze komunistycznej. Problem ten kapitalnie ujmuje wystawa zorganizowana przez Stiftung Aufarbeitung, która będzie pokazywana w przyszłym roku. Poświęcono ją obu dyktaturom w XX wieku. 

Z polskiego punktu widzenia umowa koalicyjna w zakresie polityki historycznej nie stanowi jakiegoś poważniejszego  problemu. Wprawdzie nie ma tam wielu odwołań do spraw polskich. Nie ma tam też jednak rzeczy, które nie pozwalają na podjęcie dyskusji, nawet krytycznej. Wymaga to jednak aktywności z naszej strony (a nie tylko czekania na kroki ze strony niemieckiej). Tematy są bardzo ważne i – jak się okazują – dalej zaprzątają uwagę naszego sąsiada. Są to: upamiętnienie niemieckich wypędzonych, problem zwrotu przejętych po 1945 niemieckich „dóbr kultury“, edukacja w miejscach pamięci. Ten ostatni aspekt można już teraz podjąć. Trwają przecież prace nad nową wystawą w Krzyżowej. W przyszłym roku będziemy obchodzić rocznicę Mszy Pojednania w tym miejscu.

\"\"

Foto: Karta tytułowa publikacji wydanej w Berlinie (brak roku wydania) przez Polnisches Informations- und Kulturzentrum. Zawiera wykaz miejsc pochówku i pamięci obywateli polskich z ponad 1050 miejscowości NRD. Do publikacji dołączono mapę.

Inną sprawą jest nasza obecność w niemieckich miejscach pamięci. Tu jest jeszcze sporo do zrobienia. Może w końcu uda się sporządzić porządny wykaz tych miejsc i umieścić je w internecie? Nadal dysponujemy jedynie niepełnym wykazem z b. NRD (sic!). Wzmożonej uwagi wymagają też dalsze losy podręcznika polsko-niemieckiego, tak by efekty tego wieloletniego projektu mogły być jak największe. Na razie popadł on chyba w medialną niepamięć. Czy uda nam się jakoś skoordynować obchody rocznicy wydarzeń 1989 r., pozostaje również sprawą otwartą. I jest jeszcze jedna sprawa, na którą warto zwrócić uwagę, to rola i znaczenie obywateli. Niemieccy sąsiedzi przekonali się o roli organizacji pozarządowych. Konkretne wsparcie dla zasłużonego Robert-Havemann Gesellschaft jest tego przykładem. Czy problemy naszego Ośrodka KARTA nie powinny bardziej zaprzątać głowy naszych decydentów? Potencjał stworzony przez tą instytucję jest o wiele większy niż wspomnianego towarzystwa w Niemczech. Dochodzące od czasu do czasu wołania o pomoc KARTY są żenujące, pokazują jedynie słabość naszej polityki historycznej.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj