Ośla ławka

I tym razem podróż powrotna z Berlina do Wrocławia nie odbyła się bez przeszkód. Krótko przed Wrocławiem, jak się potem okazało, wydarzyły się trzy wypadki. Szybko powstał korek, oczywiście nie było informacji, co dalej. Zacząłem przeglądać internet. Nie trafiłem na informacje o utrudnieniach w ruchu, przerzuciłem się więc na inne strony. Znalazłem sporo wypowiedzi krajowych polityków o relacjach polsko-niemieckich. Nie mam już siły i ochoty ustosunkować się do każdej pseudorewelacji, niepotrzebnych i bezsensownych prób zawracania Odry i Renu kijem. Postanowiłem natomiast stworzyć ranking 10 najgłupszych i fałszywych enuncjacji tego rodzaju.
Inspiracją do tego wpisu byłą historia opowiedziana w „gazeta.pl” przez pisarza Jacka Dehnela kilka dni temu. Sposób potraktowania jego tekstu o Warszawie przez niektóre media zbulwersował mnie. Zaimponowało mi natomiast rozwiązanie, które zaproponował. Nierzadko osoby zabierające głos na tzw. forum spotykają się z bezzwględnymi atakami ad personam, z próbami podważenia całokształtu ich pracy, pokazania ich w fałszywym świetle. Sam też wiele razy w ostatnich latach musiałem wysłuchać lub przeczytać, że komuś się wysługuję, że szkodzę, a moje naukowe kontakty z niemieckimi partnerami mają wręcz znamiona kolaboracji.

Początkowo przejmowałem się jeszcze takimi zarzutami, próbowałem – w swej naiwności – tłumaczyć rzeczy nie do wytłumaczenia. Jednak z biegiem czasu nabrałem dystansu, albo, jak kto woli, nabyłem tzw. grubej skóry. Formą zwalczania pomówień, niczym nie potwierdzonych zarzutów, jest oczywiście droga sądowa. Tego rodzaju sprawy są jednak i długotrwałe, i kosztowne. Wynik raczej mierny. Po latach zresztą i tak nie wiadomo, o jaką sprawę chodziło itd.

Jacek Dehnel zaproponował więc rozwiązanie, które mnie zainteresowało i przekonało. Skoro taka czy inna osoba bez zażenowania pozwala sobie na rzucanie na prawo i lewo różnych bzdurnych lub krzywdzących opinii, dlaczego nie zwalczać ich podobną bronią, publikując raz jeszcze te opinie z odpowiednio prostującym rzecz całą komentarzem.

Ktoś powiedział, że podróże kształcą. Ciekawe, co by stwierdził podczas jazdy autostradą z Berlina do Wrocławia przez Forst. Ta podróż nigdy nie należy do przyjemnych. Z nieznanych rzeszom kierowców powodów dotąd nie wyremontowano odcinka od granicy do Krzywej. Po przekroczeniu granicy polsko-niemieckiej jedzie się więc po starej, zdewastowanej autostradzie. Prędkość trzeba dostosować do warunków technicznych nawierzchni. W głowie po kilku minutach stuka dum, dum, dum, dum… Kołacze się też pytanie, czy orły pracujące w Dyrekcji Dróg i Autostrad kiedykolwiek jechały tą trasą.

Muzyka nie jest w stanie zagłuszyć ogromnego hałasu w trakcie jazdy. Trzeba zająć czymś myśli, by szybciej płynął czas. W dodatku odcinek do Wrocławia obfituje w tzw. zdarzenia drogowe. Dzisiaj nie było inaczej. Krótko przed Wrocławiem byłem świadkiem trzech kolizji. Trzeba było swoje odczekać. Wtedy też czytając kolejne bzdury jednego z posłów, formułowane w świętym przekonaniu o własnej mądrości, przypomniałem sobie Dehnela. A może tak stworzyć ranking najbardziej kuriozalnych wynurzeń? Oczywiście politycy, jak i wszyscy obywatele mają prawo do swojego zdania. Jednak jeśli z uporem maniaka chcą przekonywać do swoich bredni, nasza cierpliwość musi się skończyć, trzeba stanowczo protestować, wykazywać błędy i domagać się sprostowania.

Nie mam złudzeń, że taki czy inny polityk ochoczo ruszy prostować rzucone w eter czy sieć złote myśli. Nie o polityków chodzi, lecz o odbiorców ich słów. Muszą oni wiedzieć, co jest prawdą, czy dopuszczalną w debacie opinią, a co wysnutą z oparów absurdów i bzdur autorską wizją jakiegoś Iksińskiego, szczycącego się zaufaniem tysięcy swych wyborców. Wydaje mi się, że jest to zadanie dla uczestników wirtualnego forum, stanowiących część społeczeństwa obywatelskiego. Po to polityk ma do dyspozycji całą infrastrukturę (z tabunem asystentów opłacanych z naszych podatków), by – zanim podzieli się swymi mądrościami – wcześniej sprawdził je i chwilę zastanowił się.

Postanowiłem stworzyć listę wypowiedzi politycznych, które wzięte są właściwie z tzw. kosmosu, nie poparte żadnymi źródłami, urągające logice itd. Być może uda mi się zrobić to jeszcze w tym roku. Apeluję także do Czytelniczek i Czytelników mojego bloga o podsyłanie takich wypowiedzi (obojętnie przedstawicieli jakiej partii), które budzą wątpliwości. Za każdym razem proszę podać źródło. Zebrane wypowiedzi poddamy głosowaniu i zwycięzcę poślemy do symbolicznej oślej ławki. To skromny, ale wystarczający laur za wykroczenia przeciw intelektowi odbiorców.

Pomożecie, Drogie Czytelniczki i Czytelnicy? By użyć słów klasyka…

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj