O dwóch walizkach i dwóch wystawach

W berlińskim Deutsches Historisches Museum można obecnie obejrzeć dwie bardzo ciekawe wystawy. Dotyczą one mniej więcej podobnego okresu (I połowa XX w.), obie mówią o przemieszczaniu się i znalezieniu się w odmiennym otoczeniu. Na tym jednak podobieństwa, dość zresztą powierzchowne się kończą. Wymowa obu wystaw jest bowiem dramatycznie odmienna.

Przypadek zdecydował o tym, że i na jednej i na drugiej wystawie znalazł się eksponat podobnego rodzaju. Pierwszy z nich to ogromny, starannie wykonany kufer podróżny, zaopatrzony w eleganckie inicjały właściciela. Stoi w gablocie otwarty, pyszni się swoimi półkami i przegródkami, przywodzi na myśl luksusowe i egzotyczne podróże, podczas których dźwigali go stewardzi i służący, podążając dyskretnie za majętnym właścicielem bagażu. Drugi to skromna, niewielka walizka, taka dla „zwykłego obywatela” w biednym kraju, który zamiast monogramu niebieskim atramentem podpisał swą własność na taniej, papierowej wyklejce zdobiącej jej wnętrze. Pierwszy przywodzi na myśl dostatnie życie, wspaniałe wrażenia, wypoczynek i beztroskę. Widział niejeden samolot, statek czy wagon I klasy… A drugi? Jemu też nie zabrakło wrażeń, towarzyszył bowiem swemu właścicielowi w najważniejszej podróży – ku wolności, ku rodzinie i po prostu ku życiu. Niósł w sobie zapewne jedynie kilka ubogich rzeczy osobistych, ale i ogromną radość przewyższającą satysfakcję podróżników z zasobnym portfelem.

Pierwszy obejrzymy na wystawie „Rund um die Welt. Tourismusplakate aus der Sammlung des Deustchen Historischen Museums”, podczas zwiedzania której odżyje w nas tęsknota za dalekimi wojażami, egzotycznymi krajobrazami, ale kontemplowanymi w wygodnych i bezpiecznych warunkach. Drugi napotkamy na wystawie „GULAG. Spuren und Zeugnisse 1929-1956”. Opuścimy ją w diametralnie innym nastroju, wdzięczni, że takie podróże są już historią, i że w ogóle ktoś – nawet z jedną tekturową walizką, wrócił do swoich z tych „miejsc bez powrotu”, z „innego świata”, między Archangielskiem a Sachalinem.

\"\"

Długo jednak będziemy mieć w pamięci wiele, wiele twarzy, wycieńczonych, z przerażonymi lub pustymi oczyma, patrzącymi na nas nie z kolorowych plakatów, pięknie wydanych turystycznych folderów, czy albumów upamiętniających jakieś afrykańskie wojaże dziadka, a z niewielkich, słabo wykonanych, czarno-białych zdjęć, cudem ocalałych jedynych świadectw odbycia przez miliony ludzi drogi; łagiernego szlaku na Wyspy Sołowieckie, Workutę, Kołymę, Norylsk… Drogi odbywanej również pociągiem – ale w tzw. bydlęcym wagonie, również statkiem – ale nie na pokładzie, a w przerażających, brudnych ładowniach, czy na gołych deskach pokładu.

\"\"

Ciekawe, ilu zwiedzających dość tłumnie to muzeum w zwykły wtorkowy dzień 2013 r., miało świadomość, że w tym samym czasie w Europie podejmowano tak różne „podróże” i tak różni odbywali je „pasażerowie”.

 Wystawom towarzyszą bogato ilustrowane katalogi:

Gulag. Spuren und Zeugnisse 1929 – 1956, hrsg. von Volkhard Knigge und Irina Scherbakowa, Weimar 2012, ss. 153.

Rund um die Welt. Tourismusplakate aus der Sammlung des Deutschen Historischen Museums, hrsg. von der Stiftung Deutsches Historisches Museum, Berlin 2013, ss. 112.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i ... / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und ...

Skomentuj