„Niech żyje Berlin, niech żyje wolność”

Jednym z nośników pamięci kulturowej są nazwy ulic i placów miast. Przypominają one o ważnych wydarzeniach z przeszłości, o osobach, które zasłużyły się dla swoich narodów i wspólnot, a ich doświadczenie wzbogaca pamięć ogółu. Wczoraj na mapie Berlina pojawiła się jeszcze jedna ważna nazwa. Jej zadaniem jest przypominanie powstania ludowego sprzed 60 laty i z biegiem czasu z pewnością stanie się częścią pamięci o tym wydarzeniu. Myli się jednak ten, kto pomyślał, że z powodu okrągłej rocznicy zrobiono łatwy gest pod adresem byłych powstańców. Akt ten poprzedziła długa batalia. Trzeba było lat starań, by we wschodniej części Berlina (dawnej stolicy NRD) jeden z placów poświęcono wydarzeniom 17 czerwca 1953 r. Te zabiegi pokazują, że historia mimo wszystko dzieli Niemców, również najnowsza.

\"\"

Cofnijmy się do połowy poprzedniej dekady. W 2004 r. na polecenie konserwatora zabytków postanowiono usunąć instalację, która na budynku Ministerstwa Finansów, usytuowanym na rogu Leipziger- i Wilhelmstrasse przypominała o wydarzeniach 17 czerwca 1953 r. Przed półwieczem gmach ten mieścił Haus der Ministerien, a jeszcze wcześniej Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy. 16 czerwca 1953 r. robotnicy z Alei Stalina i innych socjalistycznych budów w mieście demonstrowali przed właśnie tym budynkiem i chcieli przekazać swe żądania władzom. Demonstracja ta przerodziła się w dniu następnym w powstanie ogólnoenerdowskie. Przeciwko demontażowi instalacji zaczęły protestować stowarzyszenia kombatanckie. 

\"\"

W tym czasie pojawiła się także inicjatywa nadania placowi przed budynkiem ministerstwa miana placu 17 czerwca 1953 r. Pomysł ten oprotestowały jednak władze dzielnicy Berlin-Mitte. Argumentowano, że nie można dać takiej nazwy, gdyż jest ona używana w innej części miasta. Rzeczywiście po upadku powstania aleję od Bramy Brandenburskiej do Kolumny Zwycięstwa, leżącą Berlinie Zachodnim, nazwano ulicą 17 czerwca.

Na dyskusjach i sporach minęło 9 lat. Wreszcie Ministerstwo Finansów zdecydowało się pomóc. Uzgodniono z władzami dzielnicy, że plac będzie nosić nazwę Powstania Ludowego 1953 r. Okazało się, że zmianie nazwy nie będą towarzyszyć żadne dodatkowe koszty, gdyż przy placu tym nie mieszkają żadne osoby prywatne. W końcu ustalono też, że właścicielem posesji nie są władze dzielnicy, a ministerstwo.

\"\"

W ten sposób przestrzeń przed Ministerstwem Finansów stała się Placem Powstania Ludowego w 1953 r./Platz des Volksaufstandes von 1953. Na uroczystości nadania nazwy pojawił się minister finansów, dr Wolfgang Schäuble i burmistrz Berlina, Klaus Wowereit. Licznie zgromadzili się przedstawiciele różnych organizacji skupiających ofiary reżymu komunistycznego oraz instytucji, które zajmują się obrachunkiem z przeszłością komunistyczną, jak Stiftung Aufarbeitung czy Klaus Gronau

\"\"

Min. Schäuble w swym przemówieniu wpisał powstanie ludowe w ciąg innych buntów społecznych przeciwko władzom komunistycznym w Europie Środkowo-Wschodniej. \”Ludzie – mówił, którzy w 1953 r. wyszli na ulice, byli politycznymi i moralnymi poprzednikami ludzi, którzy wyszli na ulice jesienią 1989 r.\”. Po nim zabrał głos burmistrz Berlina, K. Wowereit, dla którego nadanie nowej nazwy placowi przed Ministerstwem Finansów było \”późnym triumfem nad dyktaturą SED\”.

\"\"

Foto: Klaus Gronau, jeden z uczestników demonstracji 16 czerwca 1953 r.

Symbolicznego odsłonięcia tablicy dokonał jeden z uczestników demonstracji 16 czerwca 1953 r., wtedy praktykant, Klaus Gronau. Przy burzy oklasków wykrzyknął gromkie \”Niech żyje Berlin, niech żyje wolność\”. Dodajmy jeszcze: Niech żyje dobra wola, która zwalcza nawet bariery biurokratyczne.

\"\"

Foto: (od lewej) burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, Klaus Gronau, senator ds wewnętrznych, Frank Henkel i minister finansów, Wolfgang Schäuble

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

  1. Jerzy Sporek

    W uzupełnieniu do tekstu można jeszcze dodać, że batalia o to upamiętnienie trwała tak długo ze względu na zaangażowanie się w nią kontrowersyjnej postaci Carla-Wolfganga Holzapfela. W 2005 roku Carl-Wolfgang Holzapfel przeprowadził strajk głodowy, a prowadzone przez niego Verein 17.Juni 53 walczyło o upamiętnienie tego powstania (zobacz: http://17juni1953.wordpress.com/tag/platz-des-volksaufstandes/).
    Jak trudny to jednak temat przy skomplikowanej przeszłości Holzapfela w NRD i jego uwikłaniu w polityczne rozgrywki, można przeczytać w artykułach prasowych na temat popierania przez niego reżymu nazistowskiego:
    http://juni53.myblog.de/juni53/art/6945300/Carl-Wolfgang-Holzapfel-und-Rudolf-He-,
    a o zatargach Holzapfela z SPD, od lat najsilniejszą partią w Berlinie (Wowereit jest jej członkiem)można przeczytać w tekstach: http://abendschau.wordpress.com/2013/04/13/verein-17-juni-carl-wolfgang-holzapfel-wegen-falschmeldung-verurteilt/ i http://www.spd.de/profil/13734719/blog/holzapfel-verein-17juni-53-diffamiert-bautzen-komitee-chef,
    gdzie też podano inne odsyłacze.

Skomentuj