Liberalny demokrata. Ostatnie wystąpienie prezydenta RFN J. Gaucka

Ostatnie wystąpienie Joachima Gaucka jako urzędującego prezydenta RFN zasługuje na uwagę także u nas. Polskie media były jednak oszczędne w komentowaniu, większe zainteresowanie wzbudziła pożegnalna mowa Obamy. Czy słusznie? Gauck, jak było do przewidzenia, nie mówił rzeczy łatwych i przyjemnych, nie krył się za okrągłymi zdaniami. Podkreślił osiągnięcia Niemiec, ale też jasno i zdecydowanie wskazał na zadania, jakie przed nimi stoją. Wezwał wszystkich do wysiłku na rzecz utrzymania demokracji. Czy jeszcze kilka lat temu spodziewalibyśmy się takich apeli?

Prezydent RFN nie ma zbyt wielu prerogatyw. Wprawdzie formalnie jest pierwszą osobą w państwie, jednak pełni głównie rolę reprezentacyjną. Rządzi kanclerz. Nie znaczy to jednak, że prezydenci są od dekoracji i pilnowania żyrandoli, by przytoczyć nieszczęsne sformułowanie sprzed kilku lat. W życiu politycznym i społecznym ich głos i działania są istotne, uważnie się ich słucha i dyskutuje na temat podniesionych przez nich kwestii.

Johannes Rau, jeden z niemieckich prezydentów, miał powiedzieć o swych poprzednikach: „Niemcy miały dotąd dużo szczęścia ze swymi prezydentami“. Trzeba się zgodzić z tym zdaniem. Czasem trafiła się jakaś mniejszego formatu postać, zwykle jednak były to silne, wyraziste, obdarzone autorytetem osobowości. Do historii demokracji w RFN przeszły ich wystąpienia i działania, a także niemało anegdot, które również tworzą wizerunek wyjątkowych postaci.

Podczas przemówienia z okazji rocznicy powstania ludowego w NRD, 17 czerwca (święto narodowe Niemiec do 1990 roku) Heinrich Lübke zapomniał nagle, w jakiej miejscowości przemawia. Zgromadzeni chórem podpowiedzieli mu jej nazwę. Prezydent, nie zrażając się wpadką, kontynuował z powodzeniem swą mowę. Inny prezydent, zmarły w ubiegłym roku Walter Scheel, nagrał na płycie dla jednej z organizacji charytatywnych piosenkę ludową „Hoch auf dem gelben Wagen“. Cel był szczytny, skutki dla polityka trochę gorsze, choć przyjął je z dystansem i uśmiechem. Piosenka, bardzo skoczna i nieźle zaśpiewana, zrosła się bowiem na zawsze z jego wizerunkiem. Podczas jednej z zagranicznych wizyt doszło nawet do tego, że gospodarze odtworzyli ją, uznając, że to hymn Niemiec.

W centrum zainteresowania wszystkich 11 (zachodnio-)niemieckich prezydentów była przeszłość ich narodu w XX wieku, zwłaszcza odpowiedzialność za zbrodnie i zniszczenia w czasie II wojny światowej. Najbardziej znanym wystąpieniem na ten temat jest mowa Richarda von Weizsaeckera z okazji 40 rocznicy zakończenia II wojny światowej. Padły wtedy słowa, które odbiły się szerokim echem:

8 maja był dniem wyzwolenia. Wyzwolił nas wszystkich od pomiatającego człowiekiem systemu narodowosocjalistycznej przemocy.

Nie ulega wątpliwości, że najsilniejszą „bronią“, jeśli tak to można określić, niemieckich prezydentów jest właśnie „słowo“. Korzystał z tego także niejednokrotnie kończący swą kadencję Joachim Gauck. Świadczy o tym również jego wczorajsze przemówienie. Poruszył w nim wiele ważnych problemów, które powinny zachęcić do głębszej refleksji. Zwrócenie na nie bacznej uwagi jest też ważne dla polskiego czytelnika. Gauck jasno przedstawił miejsce, rolę i wyzwania Niemiec w Europie i świecie. Część z nich dotyczy też innych krajów i ich przywódców, w tym polską klasę polityczną. Nie chodzi mi tu o prostą akceptację lub odrzucenie stanowiska Gaucka, lecz o sformułowanie własnej opinii i o podjęcie konstruktywnej dyskusji na te temat.

Punktem wyjścia rozważań Gaucka był początek jego kadencji przed pięciu laty. W porównaniu z tym okresem Europa nie jest już jednością i pojawiły się realne zagrożenia dla pokoju. Powodów tego stanu rzeczy prezydent upatruje w utracie atrakcyjności projektu integracji europejskiej w oczach obywateli i polityków, w wewnętrznych problemach wielu krajów, które narastają pod wpływem wydarzeń poza Unią. Gauck stwierdził, że wojny na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie oraz zajęcie Krymu pokazały granice niemieckiej i europejskiej polityki zagranicznej. Wzrosło zagrożenie islamskim terroryzmem. Po wyborze nowego prezydenta w USA międzynarodowy porządek oraz stosunki transatlantyckie stały się dużym wyzwaniem dla sojuszników Waszyngtonu.

Gauck podkreślał, że niepokój powinna budzić także sytuacja wewnętrzna w wielu państwach europejskich, przede wszystkim problem powrotu do polityki forsowania interesów narodowych, obawy przed napływem imigrantów (z Unii i z zewnątrz niej) czy skutkami wolnego handlu. Zdaniem Gaucka w miejsce różnorodności forsuje się kulturową jednorodność, często preferuje się konkurencyjne rozwiązania wobec parlamentarnej demokracji. Zwolennicy takiej polityki roszczą sobie prawo do wyłączności na scenie politycznej i atakują tzw. system. Nie mają również zahamowań przed stawianiem pod znakiem zapytania projektu integracji europejskiej.

Dla Gaucka nie ma więc wątpliwości, że obecnie pod obstrzałem jest demokracja liberalna oraz Zachód jako projekt polityczny i zbiór wartości z nim związanych. Jednak jaka jest kontrpropozycja? Ma świadomość, że żyjemy w czasach przejściowych, że powinniśmy szukać rozwiązania wielu podstawowych problemów:

(…) znalezienia efektywnych odpowiedzi tak w sprawach politycznych, jak i zmian klimatycznych, zanieczyszczenia środowiska, wzrostu liczebnego ludności, także rewolucji cyfrowej, która w przyszłości przeniknie prawie wszystkie zakresy naszego życia i może znacząco wpłynąć na nasz obraz człowieka.

By sprostać wyzwaniom czasu, konieczne jest zdecydowane działanie. Gauck zauważał, że społeczeństwa, które od dziesięcioleci żyły stabilnie i dostatnie nie są chętne do podejmowania ryzykownych i niepewnych działań. Problemy jednak nie znikną, a pasywność tylko służy ich rozwojowi.

Demokracja nie jest politycznym domem wysyłkowym. Demokracja jest udziałem w realizacji własnego losu – we wspólnocie, mieście, regionie, narodzie. Demokracja opiera się na wolnych obywatelach, nie oddaje fantazji i odpowiedzialności żadnemu silnemu mężczyźnie lub twardej kobiecie, którzy mówią, jak postępować. Demokracja jest wymagająca, jest wręcz samoupoważnieniem (obywatela): to my obywatele, jesteśmy tymi, którzy decydują o kształcie naszej wspólnoty. I my, obywatele, ponosimy odpowiedzialność za przyszłość naszych dzieci i wnuków.

Szczególnie dwa spośród aktualnych problemów zwróciły uwagę Gaucka. Pierwszy z nich to kwestia uchodźców. Drugi przyszłość wspólnej waluty europejskiej. W pierwszym przypadku jest świadom, że nie uda się rozwiązać tego problemu bez zabezpieczenia europejskich granic zewnętrznych, uregulowania europejskiej polityki imigracyjnej i poprawienia sytuacji życiowej w państwach pochodzenia przybyszy. Zauważał, że część państw może nie podołać dalej w przyjmowaniu i integracji dużej liczby uchodźców. W sprawie euro podkreślał konieczność większego niż dotąd oparcia waluty o wspólne polityki budżetowe i finansowe państw członkowskich.

Od obywateli prezydent Niemiec oczekuje kultury dyskusji opartej na umiejętności prowadzenia w przestrzeni społecznej sporu i uważnym wsłuchaniu się w zdanie adwersarza (tzn. odporna obywatelskość / robuste Zivilität), niezależnie od reprezentowanych przez niego poglądów politycznych. Brak dialogu w takiej formie w przyszłości może powodować duże niebezpieczeństwa dla demokracji. Jednak podkreślał też zdecydowanie, że jeśli jakieś osoby, partie czy ruchy przekraczają normy i demokratyczne prawa, możliwości dialogu kończą się.

Jednym z ważnych osiągnięć demokracji niemieckiej po 1945 r. było przekonanie obywateli (początkowo ograniczone do zachodnich Niemiec) do zalet tego systemu politycznego. O demokrację trzeba jednak, przypominał Gauck, stale walczyć, bronić przed różnymi niebezpieczeństwami (nietolerancją, wrogością wobec obcokrajowców itd.). Dużą wagę Gauck przykładał do kształcenia politycznego, kulturalnego i religijnego, które umacnia niezależną, aktywną i krytyczną obywatelskość oraz zmniejsza wpływ skrajnych ruchów politycznych.

Uczyć się i żyć demokracją – w szacunku dla innych,
Uczyć się i żyć demokracją – z odpowiedzialnością dla wspólnoty,
Uczyć się i żyć demokracją – stałe samoupoważnienie (obywatela) do politycznej partycypacji.

Gauck podkreślał, że dla Niemiec ogromnym wyzwaniem stał się napływ uchodźców. Nie wdaje się jednak w ataki na politykę „otwartych drzwi”, nie podsyca strachu i obaw. Przypominał, że niemiecki porządek prawny musi być przestrzegany przez obie strony. Warunkiem współżycia jest wzajemna otwartość, większości wobec mniejszości i odwrotnie. Linię niebezpiecznego podziału w społeczeństwie Gauck widzi gdzie indziej. Jest to linia między demokratami i nie-demokratami. Nie jest ważne pochodzenie, lecz postawa wobec systemu politycznego i związanych z nim wartości, stylu życia. Akceptacja ich otwiera drogę do partycypacji w społeczeństwie. Gauck przypominał, że przybyszy przyciągnęła nie tylko szansa na bezpieczeństwo socjalne, ale dążenie do życia w wolności i pokoju. Spełnienie ich staje się podstawą integracji.

Wśród imigrantów znajduje się wielu, którzy szanują nasz kraj, gdyż osiągnęli tu sukces i mogą tu żyć w pokoju, wolności i wolności prawnej, daleko od ich ojczyzny, a mimo to u celu niektórych tęsknot.

Zdaniem odchodzącego prezydenta, dawnego enerdowskiego opozycjonisty, wkład Niemiec i ich obywateli w walkę o poszanowanie zasad demokracji jest niewystarczający. Niemcy powinny aktywniej włączyć się w obronę demokracji w Europie / świecie. Pokój i dobrobyt w ich kraju są bowiem nierozerwalnie związane z pokojem i dobrobytem gdzie indziej. Powinni aktywniej działać w ramach organizacji międzynarodowych i sojuszy wojskowych, których są członkiem. Niemcy nie mogą być obojętni na gwałcenie praw człowieka w świecie. Powinny bardziej włączyć się do działań na rzecz stabilizacji Unii Europejskiej i przeciwstawić się hasłom i próbom jej niszczenia, które prezydent dostrzegał w kraju i zagranicą.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj