Jak uczy się w Rosji o II wojnie?

Jaką rolę pełni w dzisiejszej Rosji szkolne nauczanie o II wojnie? Jakie wątki się eksponuje? Ile godzin poświęca się w szkole na tę problematykę? Jaką rolę pełni tu polityka historyczna państwa? Jaka jest prywatna pamięć o wojnie? Na ten i inne tematy pisze w najnowszym wydaniu naukowego bloga „Public History Weekly. Blogjournal for History and Civic Education“ rosyjski historyk, Aleksander Chodniew. Pokusiłem się o komentarz do tego tekstu. Redakcja czasopisma zamieściła dzisiaj mój głos (tekst poniżej).

Przed trzema laty pojawiła się w Niemczech ciekawa inicjatywa wydawnicza. Grupa historyków i dydaktyków we współpracy z wydawnictwem De Gruyter Oldenbourg postanowiła założyć blog naukowy „Public History Weekly. Blogjournal for History and Civic Education“. W warunkach niemieckich był to – i jest nadal – eksperyment, który jednak – o czym świadczy regularność wydawania – sprawdził się i rozwija się kolejny rok.

Public History – można przeczytać w edytorialu – chcemy budować most między badaniem a praktyką, polityką i nauką oraz szkołą i dydaktyką uniwersytecką. Cieszymy się na cotygodniowe artykuły naszych autorów i chcemy uczynić nasze czasopismo dzięki Państwa komentarzom miejscem ożywionej dyskusji.

Blog podlega tradycyjnym procedurom recenzyjnym.  Ukazuje się po angielsku raz w tygodniu (redaktorzy dbają też o obecność innych języków, także polskiego). Każde nowe wydanie rozpoczyna artykuł wstępny. Następnie redakcja prosi znanych historyków o komentarz. Komentować mogą także wszyscy zainteresowani. Po miesiącu autor tekstu ponownie jest proszony o zabranie głosu. Jest to dla niego okazja do ustosunkowania się do opinii czytelników i zgłoszonych uwag krytycznych.

Poniżej zamieszczam mój komentarz do artykułu Aleksandra Chodniewa pt. Wojna w rosyjskiej historii jest czymś więcej niż tylko wojną.

Święta wojna…

Pamięć o II wojnie światowej w ZSRR / Rosji zawsze była wybiórcza i podporządkowana interesom rządzących.  Wydarzenie to często było poddawane różnego rodzaju manipulacjom. Dzisiaj nie jest inaczej. Widoczne to jest choćby po reakcjach prezydenta Rosji, Putina na brak formalnego zaproszenia na obchody rocznicowe wyzwolenia KL Auschwitz czy spór o przebieg obchodów 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Inne sposoby postrzegania wydarzeń II wojny niezgodne z aktualną linią Kremla są natychmiast krytykowane, a głoszące je instytucje lub osoby muszą się liczyć z negatywnymi konsekwencjami.

Nauczyciel w Rosji ma swym uczniom przekazać jasno sprecyzowany, niepodlegający niuansowaniu obraz. Jak można przeczytać w tekście, wojna światowa nazywana Wielką Wojną Ojczyźnianą rozpoczęła się w 1941 r. i zakończyła w 1945 r. W tym ujęciu ZSRR od samego początku był po stronie koalicji antyhitlerowskiej. W czasie wojny poniósł ogromne straty, ludzkie i materialne. Jest to jednak tylko część prawdy historycznej.

Czy taką narrację uznać należy za wystarczającą? Czy przekaz szkolny w pełni oddaje wiedzę o II wojnie światowej? Dwa okresy całkowicie są pomijane lub traktowane po macoszemu: tygodnie poprzedzające wybuch II wojny światowej, okres współpracy niemiecko-radzieckiej 1939-1941 i lata 1944/45. W pierwszym przypadku chodzi o podpisanie Paktu Ribbentrop-Mołotow i tajnego protokołu oraz skutków tego porozumienia: agresji 17 września na Polskę, jej rozbioru, anektowania republik nadbałtyckich i części Rumunii, polityki sowietyzacji na zajętych ziemiach, masowych represji. Dla Polski symbolem radzieckich prześladowań jest zbrodnia w Katyniu, śmierć ponad 4 tys. oficerów wziętych do niewoli (z ponad 20 tys. osób zgładzonych na rozkaz radzieckiego kierownictwa i pochowanych w różnych miejscach).

Jestem przekonany, że informacji tych nie znajdę w podręcznikach rosyjskich (także niemieckie milczą w większości na ten temat) i uczeń nic się o tych wydarzeniach nie dowie. Natomiast może znaleźć takie kuriozalne stwierdzenia, jakie znalazły się w książce o stosunkach niemiecko-rosyjskich w XX wieku.

O pakcie Ribbentrop-Mołotow tak w niej pisał rosyjski historyk, Aleksander Szubin:

W ten sposób ZSRR uniknął udziału w wielkiej wojnie w Europie, która rozpoczęła się 1/3 września 1939 r. 17 września 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła na terytorium zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy, jednak ta akcja została przez kierownictwo radzieckie przedstawiona nie jako udział w wojnie przeciwko Polsce i jej sojusznikom, lecz jako wojna wyzwoleńcza w ochronie ludności białoruskiej i ukraińskiej. Zjednoczenie Białorusi i Ukrainy miało dalekosiężne skutki, gdyż w ten sposób powstały terytoria państwowe, które istnieją do dziś prawie w tych samych granicach, jakie wytyczono w 1939 r. (…) (Deutschland-Russland…, s. 83)

O stanie badań w dzisiejszej Rosji na temat wybuchu wojny dodawał:

(…) rosyjscy naukowcy nie traktują z reguły zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi, które były częścią państwa polskiego, jako części właściwej Polski, za czym przemawia także powojenny porządek europejski” (sic!). (Deutschland-Russland, s. 83)

Zajęcie Litwy, Łotwy i Estonii przedstawił następująco:

Jesienią 1939 r. ZSRR utworzył przyczółki w krajach nadbałtyckich i dokonał w 1940 r., po tym jak Francja już skapitulowała i zmienił się układ sił w Europie, przyłączenia (niem. Anschluss) Litwy, Łotwy i Estonii (Deutschland-Russland, s. 83)

Uczeń, który sięgnie do tej publikacji, nie dowie się właściwie nic o realizacji hegemonialnych planów Stalina podporządkowania sobie Europy Środkowo-Wschodniej, której początek dało zajęcie części tych obszarów w 1939 r. Po stronie koalicji antyhitlerowskiej nie było poważniejszego sprzeciwu wobec polityki faktów dokonanych Kremla. Wszystko zostało podporządkowane priorytetowi uzyskania bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Rok 1944/45 oznaczał dla Europy Środkowo-Wschodniej początek ponad 40-letniego okresu podporządkowania, życia pod narzuconym systemem komunistycznym.

Ograniczenie lekcji historii do tzw. „wojny ojczyźnianej“ jest uproszczeniem, wręcz manipulacją historyczną. Myślę, że 70 lat po tych wydarzeniach powinno się z dystansu i rzeczowo o nich rozmawiać. Nie ma to nic wspólnego z relatywizowaniem czy pisaniem historii na nowo. Uparte trzymanie się przy interpretacjach rodem ze stalinowskiej historiografii zdradza jedynie – nieuświadamianą sobie być może – wewnętrzną niepewność i niejasne poczucie bycia kiedyś „nie w porządku“.

Deutschland – Russland. Stationen gemeinsamer Geschichte – Orte der Erinnerung Das 20. Jahrhundert, hrsg. von Helmut Altrichter, Wiktor Ischtschenko, Horst Möller, Alexander Tschubarjan, Bonn 2014, ss. 352.

Aleksander Chodniew, War in Russian history is more than just a war, „Public History Weekly“, 3 (2015) 9.

Как в России проходят Вторую мировую войну / Замечание историка Кшиштофа Рухневича, „urokiistorii“, 25.03.2015

Zob. także:

(razem z Małgorzatą Ruchniewicz), Der Hitler-Stalin-Pakt in der polnischen Geschichtspolitik und Erinnerungskultur, w: Der Hitler-Stalin-Pakt 1939 in den Erinnerungskulturen der Europäer, hrsg. von Anna Kaminsky, Dietmar Müller und Stefan Troebst, Göttingen: Wallstein Verlag, 2011, s. 219-238.

Na polską historię obława. Kreml idzie na wojnę z AK. Z historykiem Grzegorzem Motyką rozmawia Maciej Stasiński,, „Gazeta Wybocza“, 21.03.2015.

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Historia najnowsza, badania i nauczanie, historia w przestrzeni publicznej, blog i … / Zeithistoriker, Lehre und Forschung, PH, Blog und …

Skomentuj